Labirynt na posadzce katedry w Chartres (fot. cultus.hk)

Adwent: w przedsionku obecności

Porównaliśmy niegdyś Adwent do przedsionka wzniosłej „katedry roku liturgicznego”, gdzie w centrum – niejako w miejscu ołtarza – znajduje się tajemnica Wielkanocy, w fundamentach budowli i jej podporach – tajemnica Wcielenia, w nawie prowadzącej do serca budowli – Wielki Post, zaś święci są witrażami rzucającymi wielobarwne światło. Cała zaś „budowla” wyraża sens roku kościelnego, którym jest tajemnica obecności Boga wśród ludzi, na różne sposoby i z różną intensywnością medytowana i celebrowana. Adwent zaś jest przedsionkiem do medytacji tej obecności.

Rzecz ciekawa, gdy spojrzymy na łaciński i grecki termin oznaczający Adwent, odkryjemy nie tylko „przychodzenie”, ale właśnie „obecność”. Łacińskie adventus oznacza „przyjście”, a jego grecki odpowiednik parousia (paruzja) oznacza dosłownie „przybycie”, ale także „obecność”.

„Wyprostujcie kręte drogi” – labirynt życia

U wejścia do gotyckich katedr można zobaczyć na posadzce tzw. labirynt, czyli szeroką ornamentalną figurę geometryczną z wijącą się krętą ścieżką, która kończy się kolistym otwarciem, zwierającym ramiona krzyża. Średniowieczni pielgrzymi np. w Chartres przemierzali na kolanach tę ścieżkę – model pielgrzymki życia człowieka, drogi ku najważniejszemu celowi. Wijące się meandry czasem oddalały go od niedalekiego już centrum, ale pielgrzym wiedział, że krocząc wytrwale, dojdzie dokładnie do środka, aby przeżyć swoiste oczyszczenie, zakończyć poszukujące kluczenie po krętych ścieżkach własnej duszy i spotkać się z Tym, który jest wypełnieniem wszelkich poszukiwań oraz wypełnieniem wiary. Właśnie wiara jako droga to porównanie, które wybrał Papież Benedykt XVI w liście „Porta fidei”. Z pewnością istnieje zależność między tytułem listu („podwoje wiary”) a spojrzeniem na wiarę w perspektywie drogi: „Przekroczenie tych podwoi oznacza wyruszenie w drogę, która trwa całe życie” (PF 1). Kto przekracza przedsionek, przechodzi przez labirynt, wchodzi w świętą otwartą przestrzeń obecności Boga. W ciekawym studium symboliki chrześcijańskiej Jean Hani przywołuje słynną gotycką katedrę w Troyes, gdzie trójkąt powstały z dwu linii wyprowadzonych od podstaw wielkich kolumn, a zbiegających się w zworniku sklepienia, tworzy kąt dokładnie 26 stopni, zaś cyfra 26 jest w symbolice liczbą wielkiego imienia Boskiego JAHWE, co oznacza, że wchodzący w świętą przestrzeń są jakby ogarniani zewsząd obecnością Boga. Właśnie obecnością.

Od Paschy do Adwentu, od „przejścia” do „przyjścia”

Gdy spogląda się na dwa bieguny roku kościelnego, odkrywa się ciekawą grę słów: Pascha to „przejście”, a Adwent – „przyjście”. Rozwój roku liturgicznego ukazuje, iż przejście Pana nie powinno się dokonać na podobieństwo wędrowca za oknem, ale prowadzić do Jego przyjścia, czyli wejścia w ten dom. Podczas pierwszej Paschy Izraela Jahwe przechodził, ale nie wchodził do domów, był nieuchwytny, nie można Go było zatrzymać na stałe. Tymczasem podczas nowej Paschy Chrystus nie tylko przechodzi, ale także przychodzi, aby trwać ze swoim ludem, być z nim w drodze.
Droga święta, nie na skróty

Droga adwentowa to czas świętych zadań: postanowienia, modlitwy, nawrócenia, prostowania ścieżek. Nie powinna być drogą na skróty. Jej etapy wymierzają cztery niedziele Adwentu, które wyznaczają pewne tematy-zadania. Po pierwsze, dobre uczynki w perspektywie Sądu Ostatecznego. Po drugie, nadprzyrodzoną mądrość w postępowaniu i uwolnienie się od ziemskich trosk. Po trzecie, pogłębienie wiary i radości ze zbawienia, zaś po czwarte wreszcie, dojrzałość w łasce w drodze do zbawienia, która prowadzi przez mękę i krzyż. Zwłaszcza ten czwarty, ostatni temat – niełatwy, bo poważny – jest często narażony na uszczerbek poprzez przedwczesny śpiew kolęd na przedwczesnych spotkaniach opłatkowych. Mimo wszystko warto jednak wykonać ten czwarty krok, inaczej może się okazać, że poszliśmy na skróty i weszliśmy w świętą przestrzeń obecności Boga niedojrzali. Na kolędy przyjdzie czas.

ks. dr Dominik Ostrowski

drukuj