fot. PAP

Za dużo miała na głowie?

Olsztyńska laborantka oskarżona o sfałszowanie wyników badań DNA szczątków Krzysztofa Olewnika nie przyznaje się do winy.

Jolanta D. zeznała wczoraj przed sądem w Elblągu, który prowadzi proces, że nie zgadza się z oskarżeniem. Tłumaczyła, że „kwestionowana przez Prokuraturę Apelacyjną w Gdańsku opinia dotycząca badań DNA przygotowana przez Bogdana Z. w swojej konkluzji była poprawna i jej kardynalna teza nie została podważona, ale potwierdzona przez gdańskich biegłych”.

Według Jolanty D., naczelnik laboratorium olsztyńskiej komendy wojewódzkiej policji, „niedociągnięcia występujące w tej opinii można było rozstrzygnąć, przedstawiając dodatkowo opinię uzupełniającą”.

Laborantka wskazywała w swoich wyjaśnieniach, że nie była przy sporządzaniu opinii, ponieważ miała wówczas inne obowiązki służbowe, a jej podpis na opinii widnieje z tej racji, że jest szefową laboratorium kryminalistycznego nadzorującą pracowników.

Wskazała ponadto, że podpisywanie takich opinii stanowiło jej rutynowe czynności, a laboratorium kryminalistyczne w Olsztynie rocznie sporządzało 8 tys. opinii. Dlatego nie była w stanie sprawdzać ich pod względem merytorycznym. Zaznaczyła, że laboratorium wydawało opinie z 18 różnych dyscyplin naukowych.

Podobnie Jolanta D. tłumaczyła się w sprawie zaginięcia fragmentów kości badanych w 2006 r., będących dowodem w sprawie. Wyjaśniła, że rocznie laboratorium badało 100 tys. różnych dowodów i nie była ona w stanie nadzorować każdego dowodu. Mogła jedynie egzekwować procedury i sposoby zabezpieczenia dowodów przez podwładnych.

– Na ocenę tych zeznań na pewno przyjdzie czas po prezentacji całego materiału dowodowego – zaznaczył mec. Arkadiusz Horanin, pełnomocnik Włodzimierza Olewnika. – Na razie nie ma potrzeby składania wniosków dowodowych – dodał.

Przed Sądem Rejonowym w Elblągu odpowiadają Jolanta D., naczelnik laboratorium olsztyńskiej komendy wojewódzkiej policji, oraz Bogdan Z., biegły medycyny sądowej. Grozi im do 5 lat więzienia. Gdańska prokuratura oskarża pracowników laboratorium o to, że w 2006 r. sfałszowali wyniki badań DNA szczątków porwanego i zamordowanego Krzysztofa Olewnika. Pobrali do badań trzy fragmenty kości: z ramienia, biodra i uda. Dwie próbki wykazały zgodność DNA z kodem genetycznym Olewnika, ale jedna miała inny profil. Laboranci nie tylko nie powtórzyli badań zgodnie z procedurą, ale jeszcze zataili fakt odmienności profilu jednej z próbek. Inne zarzuty dotyczą niedopełnienia obowiązków, ponieważ wskutek niewłaściwego nadzoru nad dowodami rzeczowymi doszło do zaginięcia fragmentów kości badanych w 2006 roku.

W konsekwencji na wniosek rodziny w 2010 r. gdańska prokuratura apelacyjna zarządziła ekshumację zwłok Olewnika w celu pobrania nowych próbek do badań. Wyniki powtórnych badań potwierdziły ostatecznie tożsamość ofiary.

Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku nadal prowadzi wielowątkowe śledztwo w sprawie nieprawidłowości popełnionych przez organy ścigania w trakcie wcześniejszych postępowań dotyczących porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika.

Zenon Baranowski

drukuj