fot. PAP/EPA

W Kuropatach usuwane są krzyże; dostęp do miejsca pamięci został zablokowany przez białoruską milicję. Historyk: Dzieją się rzeczy, które mogą uniemożliwić poznanie prawdy

W Kuropatach, na obrzeżach stolicy Białorusi, likwidowane są krzyże. Upamiętniają one tysiące rozstrzelanych przez NKWD w czasach stalinowskich represji. Ksiądz arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz, metropolita mińsko-mohylewski, zaapelował o przerwanie demontażu krzyży. Dostęp i dojazd do Kuropat został zablokowany przez milicję.  Zatrzymywani są działacze opozycyjni, którzy próbują uzyskać jakieś informacje.

W Kuropatach stoi około tysiąca krzyży upamiętniających bezimienne ofiary zbrodni NKWD. Znajduje się tam także białoczerwony, metalowy krzyż upamiętniający Polaków rozstrzelanych w tamtym miejscu.

– Jest to miejsce nieprzebadane archeologicznie. Ile tam leży osób? Nie wiemy. Mówi się, że nawet 250 tys. zamordowanych w czasach stalinowskich, jakaś część z nich, to Polacy. Jacy tam leżą Polacy? Tego też nie jesteśmy pewni. Prawdopodobnie blisko 4 tys. polskich oficerów z tzw. białoruskiej listy katyńskiej – podkreśla historyk prof. Tadeusz Panfil.

Rano robotnicy używając koparek rozpoczęli demontaż kilkudziesięciu krzyży.

https://www.facebook.com/watch/?v=389651448283212

Alaksandr Mironowicz, szef leśnictwa, na którego terenie znajduje się uroczysko Kuropaty  powiedział, że „usuwane są nielegalne konstrukcje w postaci krzyży”. Dostęp i dojazd do na miejsce, gdzie są krzyże, został zablokowany przez milicję.

– Dzieją się rzeczy, które mogą uniemożliwić poznanie prawdy. To jest strasznie smutne i niepokojące – akcentuje prof. Tadeusz Panfil.

Białoruskie Ministerstwo Kultury poinformowało, że nic nie wie o tym, co odbywa się w Kuropatach. Miejsce kaźni ofiar represji stalinowskich ma status zabytku i znajduje się pod ochroną państwa. Białoruska Cerkiew Prawosławna i Kościół katolicki wyraziły zaniepokojenie wydarzeniami w Kuropatach.

Bardzo bolesne jest patrzenie na to, jak niszczone są krzyże – powiedział Radiu Swaboda ks. Jury Sańko, rzecznik Konferencji Episkopatu Białorusi.

Metropolita mińsko-mohylewski ks. abp Tadeusz Kondrusiewicz, wezwał osoby odpowiedzialne za zaistniałą sytuację do przerwania działań.

„Wzywam osoby odpowiedzialne za demontaż krzyży, by pilnie przerwały te działania i rozpoczęły proces uregulowania sytuacji poprzez dialog różnych sił politycznych i społecznych, przy udziale przedstawicieli różnych wyznań” – akcentował metropolitamińsko-mohylewski.

Prezydent Białorusi kilka tygodni temu powiedział, że w Kuropatach trzeba zrobić porządek i nie powinno tam być demonstracji poprzez ustawione krzyże.

TV Trwam News/RIRM

drukuj