fot. PAP/Darek Delmanowicz

[TYLKO U NAS] Prof. Osadczy: Słowa zawarte w liście prezydenta Dudy w Hucie Pieniackiej napawają otuchą

W liście Andrzeja Duda wszystko zostało nazwane wprost po imieniu, czego wcześniej nigdy nie było. Zawsze takim uroczystością towarzyszyły eufemizmy, tj. tragedia, dramat itd. W tym liście zostali natomiast wymienieni oprawcy i zostały wskazane ofiary – powiedział w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja prof. Włodzimierz Osadczy. Dyrektor Centrum Ucrainicum z KUL odniósł się do odczytanego przez ministra Kwiatkowskiego listu prezydenta Andrzeja Dudy do uczestników uroczystości upamiętniającej 74. rocznicę mordu na Polakach dokonanego przez oddziały ukraińskiej dywizji SS-Galizien w Hucie Pieniackiej. Te słowa napawają otuchą – dodał historyk.

W Hucie Pieniackiej odbyły się w niedzielę uroczystości upamiętniające 74. rocznicę mordu na Polakach dokonanego przez oddziały ukraińskiej dywizji SS-Galizien. W uroczystościach przed pomnikiem ofiar uczestniczyły rodziny zabitych, Polacy mieszkający na Ukrainie oraz przedstawiciele władz Polski. Jak powiedział prof. Włodzimierz Osadczy, wizyta wysoko postawionych urzędników polskich w jednym z najważniejszych miejsc pamięci związanych z ludobójstwem Polaków na Kresach jest wkroczeniem w temat 75. rocznicy ludobójstwa, którego apogeum przypada na 11 lipca 1943 r.

Jest to rok szczególny z racji chociażby na to, że w tej chwili trwamy w temacie dość gorącej wojny (bo debaty to za mało powiedziane) o pamięć. Andrzej Duda dał świadectwo temu, że – jak można wywnioskować z listu, który został odczytany przez ministra Kwiatkowskiego – prezydent RP nie odstąpi od tego, by godnie uczcić i uczestniczyć w tych uroczystościach – wskazał dyrektor Centrum Ucrainicum z KUL.

Zbrodnia ludobójstwa, popełniona tutaj przez ukraińskich żołnierzy i policjantów na służbie hitlerowskiej III Rzeszy niemieckiej oraz ukraińskich nacjonalistów, przyniosła zagładę około tysiąca ludzi, polskich mieszkańców Huty Pieniackiej oraz ukrywanych przez nich Żydów i uciekinierów z innych miejscowości Wołynia i Podola. (…) W imieniu państwa i narodu polskiego pochylam dzisiaj głowę na znak hołdu dla męczeństwa ofiar. Ich niewinna śmierć, zadana jedynie dlatego, że byli Polakami, przeraża ogromem okrucieństwa” – napisał prezydent Andrzej Duda.

Kwestie zawarte w liście były bardzo budujące i napawające otuchą – dodał prof. Osadczy.

Wszystko zostało nazwane wprost po imieniu, czego wcześniej nigdy nie było. Zawsze takim uroczystością towarzyszyły eufemizmy, tj. tragedia, dramat itd. W tym liście zostali natomiast wymienieni oprawcy i zostały wskazane ofiary. Czyli zostało wskazane to, na czym powinna być budowana pamięć i relacje międzynarodowe – podkreślił rozmówca Radia Maryja.

Zostały uruchomione ogromne siły, aby zniszczyć nowelizację ustawy o IPN, ale słowa prezydenta dają nadzieję, że państwo polskie się nie ugnie – wskazał historyk.

– To daje nadzieje, że losy ustawy o IPN nie są jednoznacznie dramatyczne, jak można było wywnioskować z wydarzeń, które miały miejsce w zeszłym tygodniu, kiedy część polityków z Prawa i Sprawiedliwości włączyło się w to, żeby dyskredytować ustawę, kiedy czołowe dzienniki w Polsce, tj. „Rzeczpospolita”, włączyły się w kampanię manipulacji i zakłamywania. Widać, że uruchomione zostały wielkie siły, żeby tę ustawę zniszczyć. Słowa Andrzeja Dudy dają nadzieję, że prezydent spełnia swój obowiązek głowy państwa, który gwarantuje ład konstytucyjny i godność państwa polskiego – zaznaczył prof. Włodzimierz Osadczy.

RIRM

drukuj