[TYLKO U NAS] Prof. Ryba: UE chce przykładnie ukarać Wielką Brytanie, by nikt nie próbował opuścić Wspólnoty

Kiedy doszło do brexitu, KE nie wzięła winy na siebie, że poprzez nieroztropną politykę migracyjną, poprzez konsekwentne dążenie do superpaństwa wypchnęła jeden z największych krajów z UE. Nie! KE stwierdziła, że to Brytyjczycy popełnili błąd i że należy postawić bardzo twarde warunki i ukarać Wielką Brytanię przykładnie, ażeby nikt z UE nie poszedł brytyjską drogą – powiedział w felietonie dla TV Trwam prof. Mieczysław Ryba.

Parlament brytyjski odrzucił zdecydowaną większością głosów porozumienie o brexicie z Unią Europejską. To było porozumienie wynegocjowane przez premier Theresę May, które było niekorzystne – przynajmniej tak oceniają to brytyjscy politycy – dla Londynu.

– Nie tylko chodzi o kwestię uregulowania granicy między Irlandią a Irlandią Północną, ale również o kwestię zwierzchnictwa sądowego UE nad sądownictwem brytyjskim, kwestię imigracji i wielu różnych spraw, które rzeczywiście były powodem głosowania za wyjściem Brytyjczyków z UE. Pojawiają się komentarze, jak potoczą się dalsze losy. Jedni mówią, że dojdzie do twardego brexitu, inni, że wynegocjowane zostanie inne porozumienie z Brukselą, a jeszcze inni, że będzie ponowne referendum i Wielka Brytania pozostanie w UE. Ci ostatni twierdzą, że to był przypadek, że był to chwilowy poryw serca Brytyjczyków, którzy zagłosowali za wyjściem i w istocie to był błąd, że to w istocie jest wbrew interesom Wielkiej Brytanii i że Wielka Brytania nie jest już tak wielką potęgą, jak niegdyś, i ma marzenia, by robić coś alternatywnego dla UE, i to w ogóle sensu nie ma – powiedział prof. Mieczysław Ryba.

Jednak ci analitycy nie biorą pod uwagę jednej rzeczy, że nie tylko społeczeństwo brytyjskie – jako całość – w większości zagłosowało za wyjściem, ale ogromna też część elity gospodarczej, politycznej jest i była za takim rozwiązaniem – dodał.

– Jeśli weźmiemy to pod uwagę, to pamiętajmy, że nawet gdyby doszło do powtórnego referendum i w nim zapadłaby decyzja za pozostaniem w UE, to eurosceptycy nie zniknęliby ze sceny. Wręcz przeciwnie, mieliby ogrom argumentów, ażeby Brukselę krytykować, ażeby krytykować też pozostawanie w UE – podkreślił politolog.

Gość TV Trwam odniósł się również do pomysłu Parlamentu Europejskiego, by fundusze powiązane były z praworządnością.

– PE ma się teraz zajmować możliwością dania Komisji Europejskiej nakładania sankcji, wstrzymania dotacji unijnych dla tych krajów, gdzie łamana jest praworządność. Kto by miał tę praworządność badać? Oczywiście Komisja Europejska, której funkcjonowanie jest poza wyborami demokratycznymi, poza wszelką wręcz kontrolą. KE miałaby oceniać, który kraj jest praworządny – zwrócił uwagę prof. Ryba.

Historyk wskazał, jak Komisja Europejska funkcjonowała przez ostatnie lata.

– Kiedy doszło do brexitu, KE nie wzięła winy na siebie, że poprzez nieroztropną politykę migracyjną, poprzez konsekwentne dążenie do superpaństwa wypchnęła jeden z największych krajów z UE. Nie! KE stwierdziła, że to Brytyjczycy popełnili błąd, że to oni mają zbyt wydumane zdanie o sobie, że jest to jakieś dziwactwo i że należy postawić bardzo twarde warunki i ukarać Wielką Brytanię przykładnie, ażeby nikt z UE nie poszedł brytyjską drogą. Kiedy mimo tego w wielu innych krajach na kontynencie pojawiają się coraz bardziej eurosceptycznie nastawione partie, np. w Niemczech, Francji, we Włoszech, Holandii i wielu innych krajach, to się mówi, że to nie jest reakcja społeczna na błędną politykę Komisji, ale mówi się, że to populiście dochodzą do głosu, że to populizm, propaganda zupełnie nieuprawniona powoduje, że mamy do czynienia ze siłami odśrodkowymi. Znowu to nie Komisja jest winna, tylko winni są populiści. A więc, jeśli ci „populiści” dojdą do władzy, to się na nich nałoży sankcje lub wstrzyma dotacje unijne. Zatem budujemy superpaństwo – po trupach wbrew wszystkiemu – zaznaczył historyk.

RIRM

drukuj