fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] M. Karliński: SKOK Wołomin to największa afera finansowa w historii polskiego systemu bankowego. Premier nie jest zainteresowany jej wyjaśnieniem

Afera Skok Wołomin z przyległościami to największa afera finansowa w historii polskiego systemu bankowego. Najwyżsi urzędnicy państwowi, włącznie z premierem, nie są zainteresowani jej wyjaśnieniem. W związku z tym odpowiedzialność za aferę w sensie moralnym i finansowym mają ponieść poszkodowani – akcentował Marcin Karliński ze Stowarzyszenia Spółdzielczości Finansowej im. św. Michała podczas wtorkowego „Polskiego punktu widzenia” w TV Trwam. Problem afery SKOK Wołomin dotyczy ok. 700 tys. ludzi.

19 lipca o godz. 11.00 odbędzie się pierwsze jawne posiedzenie sądu gospodarczego prowadzącego postępowanie SKOK Wołomin. To pierwszy przypadek, kiedy będzie można zobaczyć uczestników postępowania: poszkodowanych, syndyka czy przedstawicieli Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

– Afera Skok Wołomin z przyległościami to największa afera finansowa w historii polskiego systemu bankowego. Ta afera świadczy o tym, że mamy do czynienia z państwem teoretycznym. Najwyżsi urzędnicy państwowi, włącznie z premierem, nie są zainteresowani wyjaśnieniem tej afery. W związku z tym – ironia losu – odpowiedzieć za nią w sensie moralnym i finansowym mają ponieść poszkodowani – tłumaczył Marcin Karliński.

Zdaniem dysydentów postępowania upadłościowego m.in. SKOK Wołomin, odpowiedzialni za aferę są nie tylko kredytobiorcy, ale również wszyscy członkowie SKOK.

– Syndykiem SKOK-u Wołomin jest najważniejszy syndyk w Polsce – ważniejszy chyba nawet niż Prokurator Generalny i Minister Sprawiedliwości – Jarosław Kochański. Jest on syndykiem większości większych upadłych SKOK-ów. Ta osoba jest na tyle ustosunkowana, że potrafi kreować aktywa, wymyślać wierzytelności i tu tak się stało. Martwy zapis ustawy, który mówi o możliwości odpowiedzialności członków SKOK za straty kasy do tzw. podwójnych udziałów członkowskich – a zapis w zamyśle ustawodawcy dotyczy stanu działania kasy (….) – nie ma zastosowania do stanu upadłości kasy. Syndyk Kochański wykreował sobie tę wierzytelność, przypisując sobie uprawnienia walnego zgromadzenia, obciążając – już po upadłości – wszystkich członków SKOK odpowiedzialnością podwójnych udziałów. Dla samego SKOK-u Wołomin to blisko 80 tys. ludzi. Jarosław Kochański chciałby ich zwindykować na kwotę 35 mln zł – mówił gość TV Trwam.

Marcin Karliński zwrócił uwagę, że syndyk nie tylko żąda zapłacenia mu pewnej należności, ale przeszedł już do etapu fizycznego egzekwowania tego „długu”.

– Wykonuje to w bardzo perfidny sposób – przez tzw. sąd elektroniczny. Sąd akceptuje jego wezwania do zapłaty i (…) bodajże dwa tygodnie temu zaczął rozsyłać sądowe wezwania do zapłaty w postępowaniu upominawczym (…). Zwykle są to kwoty na poziomie 600 zł plus doliczenie kosztów przez syndyka, a więc wychodzi ok. 1 tys. zł (…), ale w niektórych SKOK-ach kwota może wynosić kilkadziesiąt tys. zł. Jest to działanie czysto bezprawne. Prokuratura potwierdziła to rok temu, ale syndyk nie zwraca na to najmniejszej uwagi i przechodzi do trybu egzekucji sądowej – wskazał.

Gość „Polskiego punktu widzenia” zaznaczył, iż Stowarzyszenie Spółdzielczości Finansowej im. św. Michała próbowało nagłaśniać kwestię afery na forum sejmowym.

– Panowie z Komisji Finansów Publicznych – Jacek Sasin i Janusz Szewczak – zobligowali się, że tę sprawę załatwią. Na dzień dzisiejszy cały klub parlamentarny PiS ucieka przed odpowiedzialnością. To jest kwestia jednego zapisu w ustawie: „Nie dotyczy postępowania upadłościowego”. W intencji ustawodawcy jest to oczywiste, ale ten syndyk może wszystko, ponieważ ma za zadanie zamieść pod dywan aferę SKOK Wołomin z przyległościami i „należą mu się” inne prawa – podkreślił Marcin Karliński.

Poinformował, że prokuratura powinna wszcząć postępowanie przeciwko syndykowi. Mamy do czynienia z państwem teoretycznym. Żadne z organów państwa nie są w stanie zadziałać. Liczą na to, że  dotyczyć to będzie małej liczby osób oraz uda się wyłudzić te pieniądze – dodał gość TV Trwam.

– Jest to celowe działanie syndyka zmierzające do dosypania środków do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, bo żadnego innego uzasadnienia nie ma (…). Syndyk działa pod ochroną państwa – akcentował Marcin Karliński ze Stowarzyszenia Spółdzielczości Finansowej im. św. Michała.

Jeśli Prokurator Generalny i posłowie nie zareagują w kierunku zmobilizowania syndyka do zaprzestania działalności roszczeniowej – poszkodowani będą musieli zapłacić. Zostaną zwindykowani i pozbawieni przez komornika tych środków.

Poszkodowani mogą zgłaszać się do Stowarzyszenia Spółdzielczości Finansowej im. św. Michała za pomocą nr tel.: 691 063 666 lub 721 728 249. Więcej informacji na stronie http://swsfsm.pl/

RIRM

drukuj