fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] A. Macierewicz o raporcie technicznym podkomisji smoleńskiej: Skupiliśmy się na zdefiniowaniu przyczyny śmierci polskiej elity narodowej

Skupiliśmy się na jednej kwestii, która zawsze, w każdym dochodzeniu, w każdym postępowaniu, jest absolutnie kluczowa, a więc zdefiniowaniu przyczyny śmierci polskiej elity narodowej w tym wypadku. Tak naprawdę bez zdefiniowania przyczyny śmierci całe postępowanie może się rozmyć w różnych hipotezach, bezpłodnych dyskusjach – mówił w środowych „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam Antoni Macierewicz, minister obrony narodowej w latach 2015-2018.

Wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości odniósł się do aktualnego stanu prac podkomisji zajmującej się ponownym zbadaniem katastrofy smoleńskiej.  Zwrócił uwagę, że w raporcie technicznym podkomisja skupiła się na kwestii wyjaśnienia przyczyny śmierci pasażerów TU-154 M 10 kwietnia 2010 roku.

– Report techniczny skupił się w istocie na kluczowym problemie, związanym z dramatem smoleńskim. Mianowicie, my nie odtwarzaliśmy trajektorii, nie zajmowaliśmy się różnymi hipotezami, nie zajmowaliśmy się różnymi drugorzędnymi problemami. Skupiliśmy się na jednej kwestii, która zawsze, w każdym dochodzeniu, w każdym postępowaniu, jest absolutnie kluczowa, a więc zdefiniowaniu przyczyny śmierci polskiej elity narodowej w tym wypadku. Tak naprawdę bez zdefiniowania przyczyny śmierci całe postępowanie może się rozmyć w różnych hipotezach, bezpłodnych dyskusjach – akcentował gość „Rozmów niedokończonych”.

Z podkomisją smoleńską współpracują eksperci zagraniczni, tacy jak np. Frank Taylor, którzy mają doświadczenie w badanach katastrof samolotów wielkości tupolewa – akcentował Antoni Macierewicz.

– Można powiedzieć, że większość dzisiejszych głównych badaczy katastrof lotniczych w Europie i na świecie to są właśnie uczniowie Franka Taylora. Warto sobie zdać sprawę, z jaką postacią mamy do czynienia, zwłaszcza na tle tych ludzi – z całym szacunkiem dla nich, bo oczywiście niektórzy z nich na ten szacunek zasługują – którzy byli w komisji Millera i którzy badali np. szybowce. Jest różnica między katastrofą szybowca i katastrofą samolotu wielkości TU-154, a takimi właśnie katastrofami zajmował się Frank Taylor i ci ludzie, którzy z nim współpracują – wskazywał poseł.

Badania przeprowadzone przez podkomisję smoleńską, które jako przyczynę śmierci 96 osób w Smoleńsku wskazały eksplozje na pokładzie samolotu oraz analiza reportu komisji Jerzego Millera spowodowały unieważnienie tego dokumentu – tłumaczył minister obrony narodowej w latach 2015-2018.

– To jest bardzo ważna decyzja, którą podjęliśmy, a podjęliśmy ją dlatego, że komisja Millera w swojej konkluzji wspiera wprost raport rosyjski. (…) Raport Millera przestał być stanowiskiem państwa polskiego i musiał przestać być stanowiskiem państwa polskiego, bo gdybyśmy podtrzymywali raport Millera, to znaczy, że podtrzymywalibyśmy zarzuty wobec pana prezydenta Kaczyńskiego, że jego postawa przyczyniła się do tragedii. Musielibyśmy przyjąć, akceptować postawę, że przyczynił się do tego pan generał Błasik. Musielibyśmy akceptować tezę, że to polscy piloci zabili polską elitę narodową – wyjaśnił były szef MON.

Polityk podkreślił, że z przeprowadzonych badań wynika, iż stwierdzono obecność materiałów wybuchowych m.in. we fragmentach wraku TU-154 M oraz na ciele jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej.

– One stwierdzały obecność materiałów wybuchowych i przy pomocy badania trzema różnymi urządzeniami, w tym chromatografem, stwierdzono obecność materiałów wybuchowych na co najmniej na 107 fragmentach wraku samolotu i przynajmniej na ciele jednej ofiary, osoby, która poległa pod Smoleńskiem, też stwierdzono obecność materiałów wybuchowych. Od razu chcę powiedzieć, że chodzi o niejeden fragment ciała tej osoby, tylko na kilku fragmentach ciała tej osoby stwierdzono obecność materiałów wybuchowych. Ten fakt został ukryty przed opinią publiczną – zaznaczył gość „Rozmów niedokończonych”.

Kolejna analiza podkomisji smoleńskiej dotyczyła brzozy, która rzekomo miała spowodować zniszczenie skrzydła samolotu 10 kwietnia 2010 roku – wskazał Antoni Macierewicz.

– Zostały zakończone prace specjalnego zespołu, wyodrębnionego z podkomisji, który wyłącznie tym się zajmował i który – jak się okazało – zidentyfikował fragmenty tego samolotu nie tylko na zewnętrznych obrzeżach tej brzozy, ale także w środku pnia brzozy i to zarówno tego, który rósł, jak i tego, który był odłamany. Brzoza została, jak wiadomo, złamana. Część tej brzozy stała, część była pochylona. (…) Fragmenty samolotu zostały wbite w środek pnia, wewnątrz pnia zarówno stojącego, jak i leżącego. Jeżeli tak się stało, to znaczy, że nie mógł być to skutek przecięcia brzozy przez skrzydło, tylko musiało się to stać wtedy, kiedy ona już była złamana, bo tylko w takiej sytuacji mogły być wbite fragmenty zarówno w stojącą część brzozy, jak i w leżącą część brzozy – mówił były szef MON.

RIRM

drukuj