fot. flickr.com

Sejm debatował nad ustawą o elektrowniach wiatrowych

Wiatraki mają być stawiane w odległości od domów nie mniejszej niż 10-krotna wysokość instalacji – zakłada projekt ustawy o inwestycjach dotyczący elektrowni wiatrowych autorstwa Prawa i Sprawiedliwości.

Projekt po debacie w Sejmie trafił ponownie do prac w komisjach.

Według opozycji przepisy doprowadzą do całkowitego zahamowania energetyki wiatrowej. Zgodnie z wymogami Unii Europejskiej do 2020 r. Polska powinna wytwarzać 15 proc. energii ze źródeł odnawialnych.

Parlamentarzyści PiS odpowiadają, że ustawa ochroni zdrowie i bezpieczeństwo osób mieszkających w pobliżu farm wiatrowych, co jest ważniejsze niż spełnianie norm UE.

Ten projekt to odpowiedź na zapotrzebowania społeczeństwa – wskazał podczas debaty w Sejmie poseł Bogdan Rzońca.

– Jest ponad 600 stowarzyszeń, osób, poszkodowanych przez budowanie byle jakich farm wiatrowych i ci ludzie są naprawdę wśród nas, oni żyją z problemem. Dlatego m.in. podjęliśmy to dzieło ustawy. Rzetelna kontrola NIK wskazuje na bardzo wielkie zaniedbania, związane z sytuowaniem farm wiatrowych w przyszłości. Ostatni raport NIK, z kwietnia tego roku, jest bardzo wymowny. Tam kluczową kwestią jest sprawa braku konsultacji społecznych. Inwestorzy działali tak, że nie konsultowali ze społeczeństwem swoich inwestycji.  Przypomnę, że jeżeli chodzi o kwestię budowania farm wiatrowych, bardzo krytycznie wypowiadał się rzecznik praw obywatelskich – podkreślił poseł Bogdan Rzońca.   

Wśród zastrzeżeń wobec farm wiatrowych wymieniany jest m. in. emitowany przez nie hałas, który utrudnia życie zarówno ludziom jak i zwierzętom. Jednocześnie wiatraki w dużym stopniu degradują otaczające ich środowisko naturalne.

RIRM

drukuj