fot. twitter.com

Premier Theresa May może stracić stanowisko?

Premier Wielkiej Brytanii Theresa May może niebawem stracić stanowisko. Umowa ws. Brexitu została w Londynie źle przyjęta. Czworo polityków jej rządu podało się do dymisji. Przywódca eurosceptycznej frakcji Partii Konserwatywnej Jacob Rees-Mogg domaga się głosowania nad wotum nieufności dla premier.   

Ze stanowisk zrezygnowali minister ds. Brexitu Dominic Raab, minister ds. pracy i emerytur Esther McVey i dwoje wiceministrów w resortach ds. wyjścia z Unii Europejskiej i ds. Irlandii Północnej. To reakcja na przyjęcie przez gabinet Theresy May umowy określającej warunki odejścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

– Uzgodniliśmy utworzenie jednolitego obszaru celnego na linii UE – Wielka Brytania. W związku z tym Irlandia Północna pozostanie na tym samym obszarze celnym, co reszta Zjednoczonego Królestwa. Ponadto, Irlandia Północna zostanie dostosowana do zasad jednolitego rynku, co pozwoli uniknąć twardej granicy – mówił Michel Barnier, główny negocjator UE ds. Brexitu.

Tego kompromisu brytyjska premier broniła w Izbie Gmin.

– Przedstawiony dokument nie jest ostatecznym porozumieniem, lecz wersją roboczą traktatu. Wyjdziemy z Unii 29 marca 2019 roku.  Rozmowy o Brexicie polegają na działaniu w interesie narodowym, w tym podejmowaniu właściwych, a nie prostych decyzji. Brexit oznacza przejecie kontroli nad granicami, prawem i pieniędzmi. Traktat chroni miejsca pracy, bezpieczeństwo i integralność Zjednoczonego Królestwa – podkreślała Theresa May.

Tymczasem przywódca eurosceptycznej frakcji Partii Konserwatywnej Jacob  Rees-Mogg podpisał list, w którym domaga się głosowania nad wotum nieufności dla premier Theresy May jako liderki jego ugrupowania.

– Szanowna premier powiedziała, że zachowa integralność Zjednoczonego Królestwa. Całe porozumienie mówi inaczej. Będziemy poza jurysdykcją europejskiego Trybunału Sprawiedliwości – uzasadniał Jacob Rees-Mogg.

Premier Theresa May traci poparcie w swej partii i w razie porażki w głosowaniu nad wotum zostałaby pozbawiona stanowiska lidera ugrupowania, a jej następca zostałby nowym premierem Wielkiej Brytanii.

– Jesteśmy w kluczowym momencie, mają być określone i ostatecznie zaakceptowane warunki separacji Zjednoczonego Królestwa z Unią Europejską. Wywołuje to duże napięcia wewnętrzne w brytyjskim rządzie i parlamencie. Zasady porozumienia są oceniane w dużej mierze krytycznie, sytuacje komplikuje granica miedzy Ulsterem a Republiką Irlandzką – akcentował politolog dr Aleksander Kozicki.

Ekspert wskazał jednak, że Wielka Brytania, jako państwo, jest tworem bardzo stabilnym i na pewno sobie z Brexitem poradzi. Gorzej będzie z Unią.

– Negocjacje w sprawie Brexitu były i są bardzo trudne. Komisja Europejska chciała, by Londyn zabolało, aby inni bali się iść tą samą drogą. Wiemy także, że sama pozycja premier May nie jest zbyt mocna – powiedział prof. Mieczysław Ryba.

W związku z postępem w negocjacjach przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk zwołał nadzwyczajny szczyt 27 państw członkowskich na 25 listopada. Przywódcy mają na nim zatwierdzić porozumienie dotyczące wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Kanclerz Angela Merkel jest zadowolona z dotychczasowych ustaleń.

– Obecnie mamy na stole dokument, w którym jest porozumienie między Wielką Brytania a państwami UE. Dla mnie nie ma wątpliwości, że będziemy dalej negocjować – mówiła Angela Merkel.

Przed końcem roku brytyjska premier będzie musiała uzyskać zielone światło od parlamentu w sprawie porozumienia dotyczącego Brexitu.

– Istotne jest to, by ten kompromis, który leży na stole zyskał akceptację zarówno parlamentu Wielkiej Brytanii i parlamentu Unii Europejskiej – podkreślał ekonomista Mariusz Kękuś.

Negocjatorzy z obu stron nie kończą prac. Przed zaplanowanym na 25 listopada szczytem Unii Europejskiej mają uzgodnić maksymalną długość okresu przejściowego, w którym Zjednoczone Królestwo znajdzie się po Brexicie. W takcie tego okresu UE będzie traktowała Wielką Brytanię praktycznie jak kraj członkowski, za wyjątkiem udziału w instytucjach i w procesie podejmowania jakichkolwiek decyzji.

TV Trwam News/RIRM

drukuj