fot. Tomasz Strąg

[NASZ WYWIAD] Prof. W. Osadczy: Z Ukrainą prowadziliśmy politykę ustępstwa i kultywowania amnezji

Nie zgadzam się z ministrem Waszczykowskim, że strona polska prowadziła dialog z Ukrainą; to nie było prowadzenie uczciwego dialogu. Prowadziliśmy politykę ustępstwa i kultywowania amnezji – powiedział w wywiadzie dla portalu radiomaryja.pl prof. Włodzimierz Osadczy, dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich – Centrum Ucrainicum KUL.

Mateusz Antczak: Dwa kamienne lwy, stanowiące niegdyś integralną część kolumnady Pomnika Chwały, w połowie grudnia 2015 r powróciły na Cmentarz Orląt Lwowskich. Pierwsza z rzeźb trafiła na cmentarz w ostatnim dniu wizyty na Ukrainie prezydenta Andrzeja Dudy. Już w styczniu 2016 obie rzeźby zostały zasłonięte w pudłach po tym, jak rada obwodowa we Lwowie zwróciła się do służb z wnioskiem o zbadanie, czy „nie mają charakteru antyukraińskiego”. To jest celowe działanie Ukrainy?

Prof. Włodzimierz Osadczy: Można tu upatrywać metaforycznego obrazu relacji polsko-ukraińskich. Z jednej strony wiemy, że strona ukraińska zarzuca nam, że te lwy pojawiły się bezprawnie. Tak zresztą było. Trudno przestrzegać prawa, a bardziej bezprawia, polegającego na tym, że wszystkie ślady polskości są konsekwentnie zacierane. W pewnym momencie te lwy znowu się pojawiły. Natomiast dalszym krokiem był brak stanowczej postawy ze strony ukraińskiej. Uznali oni, że jest to nielegalny krok. Zostały sporządzone te pudła, w których do dziś umieszczone są rzeźby, przy cichym przyzwoleniu ze strony polskiej. Widzimy tutaj mnóstwo niedomówień i zakłamania w relacjach polsko-ukraińskich. Lwy w pudłach są symbolem pokazującym, na jakim etapie jesteśmy.

MA: Podobnie jest z cmentarzem Łyczakowskim.

WO: Musimy pamiętać, że metropolia Łyczakowska jest miejscem, które zostało odbudowane dzięki staraniom strony polskiej, przede wszystkim firmy Energopol. Jeżeli się zbliżymy do napisów, które są na Cmentarzu Obrońców Lwowa (autonomiczna część cmentarza Łyczakowskiego – przyp. RIRM), to zobaczymy, że to wszystko jest ocenzurowane. Przy nazwiskach tych czy innych osób, które zostały odznaczone Krzyżem Obrony Lwowa, są puste luki. Do bólu przypomina to gazety z czasów stanu wojennego, kiedy wymazywane były całe treści z racji na to, że cenzura ich nie przepuszczała. Taką ocenzurowaną nekropolią jest w tej chwili Cmentarz Obrońców Lwowa.

MA: Relacje polsko-ukraińskie są w ostatnim czasie dość mocno napięte. Minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski powiedział wczoraj, że „po kilku latach dialogu z Ukrainą nie widać postępu, jest regres”. Podziela Pan Profesor tę opinię?

WO: Nie podzielam, że był prowadzony dialog. Nie było prowadzonego uczciwego dialogu. Była prowadzona polityka ustępstwa i kultywowania amnezji, jeżeli chodzi o stronę polską. Przez prawie 30 lat istnienia suwerennej Polski kwestia ekshumacji i chrześcijańskiego pochówku 130 tys. szczątków ludzkich nigdy nie była poruszana. Nigdy też nie była poruszana w sposób konsekwentny kwestia zwrotu świątyń katolickich, które są bezprawnie zabrane Kościołowi rzymskokatolickiemu. Wiemy, że z racji na milczącą zgodę zostało pogrzebane polskie szkolnictwo na Ukrainie; w tej chwili wiemy, że bilans szkół polskich wynosi 4, a dwie z nich to szkoły, które powstały za czasów Związku Radzieckiego. Czyli suwerenna Polska dorobiła się dwóch szkół na populację liczącą ponad 100 tys. ludzi polskiego pochodzenia, chociaż tak naprawdę mówi się o ponad milionie Polaków żyjących na tych terenach. Chciało się wybudować ten „biblijny dom” na pisaku „kłamstwa i zakłamania”, na pisaku „rzekomego partnerstwa”, i stało się to bańką mydlaną.

MA: Co zatem cechowało polską politykę w relacjach z Ukrainą na przestrzeni tych 28 lat suwerennego kraju?

WO: Przede wszystkim brak powagi w prowadzeniu polityki zagranicznej. To będzie się jedynie pogłębiać, bo ideologia banderyzmu na Ukrainie mocno się zakorzeniła. To wszystko wymknęło się spod kontroli. Strona polska ponosi logiczne konsekwencje dziesiątków lat zaniedbań, a nawet zdrady stanu.

MA: Poprawie stosunków nie sprzyja fakt, że Światosław Szeremet został cofnięty na granicy w Medyce. Dostał on zakaz wjazdu na teren Polski ze względu na działalność antypolską.

WO: Światosław Szeremet jest to postać ze wszech miar skandaliczna, wzbudzająca wielki ferment zwłaszcza w środowiskach, które w sposób partyzancki próbowały prowadzić akcję ekshumacji szczątków ofiar ludobójstwa na terenach współczesnej Ukrainy. Światosław Szeremet wydawał zgody. Te były wydawane z różnego rodzaju ustępstwami, które trzeba było sobie zaskarbić. Należy pamiętać, że Szeremet w sposób skandaliczny manifestuje swoje powiązania z ideologią i formacjami, których mundury przywdziewa (SS-Galizien – przyp. RIRM).

MA: Wiadomo również o powiązaniach Światosława Szeremeta z Wołodymyrem Wjatrowyczem, prezesem ukraińskiego IPN, który również ma skrajnie antypolskie poglądy.

WO: To są postaci jak najbardziej wyeksponowane i najbardziej rozpropagowane w środowisku polskim. Problem polega na tym, że te postaci zawsze były traktowane jako partner, z którym się rozmawia. Do dnia dzisiejszego jakieś sygnały, które dochodzą od Pana Wjatrowycza oddziałują na sytuację społeczeństwa polskiego, jak np. usunięcie nazwy Bircza z Grobu Nieznanego Żołnierza wiążą z komentarzem, który wystosował Wjatrowycz w stosunku do nowych tablic, jakie miały się pojawić na Grobie Nieznanego Żołnierza, mówiąc, że „Polacy będą czcili czekistów”. To jest wielkie nieporozumienie i straszne zaniedbanie. To się wręcz nie mieści w głowie. Osoba, która propaguje zbrodniczą ideologię, jest partnerem do rozmów publicznych dla strony polskiej. Nawet to, że w ostatnim numerze tygodnika „Do Rzeczy” ukazał się wywiad z Panem Wjatrowyczem jest wielkim nieporozumieniem. Nie wolno propagować na terenie RP poglądów i ideologii zbrodniczej.

MA: Jest szansa na wznowienie badań poszukiwawczo-ekshumacyjnych na Ukrainie?

WO: Po pierwsze, musi być słowo prezydenta RP. W tej chwili prowadzona jest tzw. gra partyzancka, prowadzone są amatorskie poszukiwania. To jest kwestia, o której ogół społeczeństwa nie wie. Mamy przynajmniej 130 tys. szczątków (to są najskromniejsze obliczenia), które nie są pogrzebane. Ten temat musi wybrzmieć na najwyższych szczeblach. Pochodną od tego będzie właściwa polityka. Bez tego nie możemy mówić o tym, żeby nastąpiła jakaś normalizacja. IPN czy grupy poszukiwawcze mogą być tylko narzędziem realizacji pewnej polityki. Ta polityka nie została do tej pory określona. Prezydent RP niestety żadnym słowem się nie odniósł adekwatnie do powagi tego zagadnienia.

MA: Dziękuję za rozmowę.

 

RIRM

drukuj