fot. twitter.com

PiS wstrzymał pracę nad Prawem wodnym

Prawo i Sprawiedliwość wstrzymuje pracę nad rządową ustawą Prawo wodne. Wczoraj w tej sprawie w Sejmie miało się odbyć trzecie czytanie projektu, jednak z powodu wątpliwości zgłaszanych przez opozycję projekt zdjęto z porządku obrad. Wnioskowała o to premier Beata Szydło.

Projekt ustawy Prawo wodne wprowadza do polskiego prawa osiem unijnych dyrektyw, które mają pozwolić na lepsze zarządzanie gospodarką wodną. W ustawie zapisane są maksymalne stawki opłat za wodę. I to właśnie ten przepis stał się podstawą zarzutów PO i Nowoczesnej.

Posłowie PO twierdzą, że propozycja rządu będzie oznaczała skokowy wzrost cen wody, nawet o 40 zł rocznie na jednego członka rodziny.

Premier Beata Szydło wczoraj w Sejmie zaprzeczyła tym twierdzeniom.

– Jeżeli są wątpliwości, to oczywiście jeszcze się temu przyjrzymy i przygotujemy na następne posiedzenie projekt do procedowania. Chcę jeszcze raz podkreślić, że ten projekt nie zakłada podwyżek cen wody i nie jest skierowany przeciwko gospodarstwom rodzinnym. To jest nieprawda. Państwo kłamiecie – powiedziała Beata Szydło.

Wcześniej wiceminister środowiska Mariusz Gajda mówił, że opłaty za pobór wody pozostaną na niezmienionym poziomie do 2019 r.

Przewodnicząca sejmowej podkomisji, która zajmowała się rządowym projektem, poseł Anna Paluch zaznaczyła, że niewdrożenie nowych przepisów

– Grożą nam poważne kary, a przede wszystkim Polsce grozi nieprzyznanie 3,5 mld euro na politykę wodną, jeżeli tych wpisów nie wdrożymy. Z tego właśnie powodu, bojąc się krytycznych głosów społecznych, obecna opozycja, mając na to osiem lat nie wdrożyła tych przepisów. Teraz, chociaż same zaniechały wszystkich potrzebnych działań, wszczynają potworny raban – podkreśliła Anna Paluch.

Rządowy projekt – według dyrektyw unijnych – powinien wejść w życie 1 lipca.

RIRM

drukuj