fot. PAP/EPA

Nowa unijna dyrektywa gazowa nie zatrzyma budowy Nord Stream 2

Jak powiedział europoseł Jerzy Buzek, szef komisji Parlamentu Europejskiego, nowa unijna dyrektywa gazowa nie zatrzyma budowy Nord Stream 2. Celem nowelizacji jest jedynie ograniczenie monopolu rosyjskiego Gazpromu i osłabienie rentowności całej inwestycji.

Nowelizacja dyrektywy gazowej czeka obecnie na akceptację Rady Unii Europejskiej i Parlamentu Europejskiego. Polska wciąż liczy, że dyrektywa zatrzyma budowę gazociągu Nord Stream 2. Według zapisów gazociągi łączące Unię Europejską z krajami trzecimi mają być objęte europejskimi regulacjami. Chodzi m.in. o przeciwdziałanie monopolowi. Na takie zmiany nie była gotowa Rosja – wskazał Jerzy Buzek, szef komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii Parlamentu Europejskiego.

– Nie brano pod uwagę takiej możliwości, że na tym gazociągu nagle obowiązuje prawo unijne. Podejrzewam, że nie brano. Podejrzewam też, że nie planowano rozdzielenia właścicielskiego, dostępu stron trzecich, przejrzystych taryf, konkurencyjności itd. – zwrócił uwagę Jerzy Buzek.

Właściciel gazociągu nie będzie mógł być jednocześnie dostawcą gazu, co wyklucza z funkcji operatora rosyjski Gazprom. Dyrektywa może utrudnić budowę i zmienić zasady biznesowe, co dla rosyjskiego monopolisty oznacza gorsze zyski. Nord Stream 2 nie spełnia bowiem unijnych zapisów o dywersyfikacji dostaw.

– Jeśli budujemy nową linię po tej samej trasie jak poprzednio i od tego samego dostawcy, to wiadomo, że dywersyfikacja to nie jest. Przynajmniej ten jeden warunek jest tak oczywisty, że trudno z nim dyskutować – powiedział szef komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii Parlamentu Europejskiego.

Zapisy nowelizacji powinny wejść w życie w czerwcu. Wymaganą umowę pomiędzy Niemcami i Rosją zaakceptować będzie musiała Komisja Europejska – podkreślił Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. To nie jest na rękę Niemcom.

– Zamach na Komisję nie udał się Niemcom i Francuzom, którzy chcieli pozbawić ją jakichkolwiek kompetencji w tej sprawie, a akurat w sprawie Nord Stream 2 Komisja jest sojusznikiem Polski i innych krajów, które obawiają się dominacji rosyjskiego Gazpromu – powiedział Wojciech Jakóbik.

Komisja ma jeszcze możliwość zaskarżenia do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości działań sprzecznych z dyrektywą, co może pociągnąć dotkliwe kary finansowe wobec Niemiec. Jednak prezes Instytutu Jagiellońskiego Marcin Roszkowski zaznaczył, że nie przeszkodzi to Berlinowi w przeforsowaniu Nord Stream 2.

– Niemcy będą mogli się jednostronnie zdecydować, czy Nord Stream 2 włączy się do sieci gazowej Europy. […]Niestety jest też tak, że ten wpływ Niemców na Komisję Europejską w tym wypadku, wygląda na to, że jest bardzo wysoki – wskazał Marcin Roszkowski.

Również inne podmioty będą dążyły do ochrony Nord Stream 2 – dodał socjolog Grzegorz Wiński.

– Przypomnijmy, że jednym z inwestorów jest firma francuska. Będą się starali lobbować przez swoich polityków w Unii Europejskiej, aby ten gaz z Rosji do Niemiec popłynął jak najszybciej – powiedział Grzegorz Wiński.

W takiej sytuacji skuteczne mogą okazać się amerykańskie sankcje wobec niemieckich firm zaangażowanych w rosyjski gazociąg. Zmiany w dyrektywie gazowej nie zagrażają budowie gazociągu Baltic Pipe, gdyż Norwegia – nienależąca do Unii Europejskiej – stosuje prawo europejskie.

TV Trwam News/RIRM

drukuj