fot. twitter.com

Młodzież Wszechpolska odwoła się do sądu od decyzji prezydenta Katowic

Młodzież Wszechpolska odwoła się do sądu od decyzji prezydenta Katowic Marcina Krupy, który nie zgodził się na planowane na niedzielę zgromadzenie tej organizacji, argumentując m.in. iż Katowice są przeciwne nacjonalizmowi.

6 maja Marcin Krupa zdelegalizował inną demonstrację narodowców – Marsz Powstańców Śląskich – argumentując to względami bezpieczeństwa mieszkańców – na ulicach Katowic doszło wtedy do incydentów.

„Zdecydowanie potępiam takie działania, by pod przykrywką +promowania patriotyzmu+ propagować tak naprawdę rasistowskie hasła” – mówił wówczas Krupa. Również od tej decyzji organizacja odwołała się do sądu.

„Będziemy podejmować kroki prawne skierowane przeciwko ostatnim decyzjom prezydenta Krupy. Młodzież Wszechpolska odwołała się już od decyzji rozwiązania Marszu Powstańców Śląskich – uzasadnienie było absurdalne i bezzasadne, a sama decyzja czysto polityczna. Obecnie czekamy na rozstrzygnięcie tej kwestii przez sąd. Podobnie teraz zapowiadamy złożenie odwołania od decyzji zakazu zgromadzenia do sądu okręgowego, który ma obowiązek rozpatrzeć je w ciągu 24 godzin” – czytamy w komunikacie MW przesłanym w środę PAP.

Według MW decyzja Krupy ma charakter polityczny. Jak oceniono, „w obu przypadkach prezydent Katowic działał nie na podstawie prawa, a opierał się tylko i wyłącznie na własnym światopoglądzie”.

„Zachowanie Marcina Krupy przypomina najgorsze praktyki stosowane przez włodarzy miast podczas rządów PO-PSL, w czasie których np. Hanna Gronkiewicz-Waltz rozwiązywała Marsze Niepodległości, narażając kilkudziesięciotysięczny tłum polskich patriotów i narodowców na olbrzymie niebezpieczeństwo” – podkreślono w komunikacie.

MW przypomina, że w nadchodzących wyborach samorządowych Marcin Krupa (bezpartyjny, startujący w poprzednich wyborach pod szyldem własnego komitetu – PAP) uzyskał poparcie PiS.

„To pokazuje, że kandydaci PiS oraz przedstawiciele aktualnego rządu reprezentują postawy charakterystyczne dla liberalnej lewicy” – czytamy.

Zawiadomienie o organizacji kolejnego, po tym z 6 maja, zgromadzenia, które miałoby odbyć się na katowickim rynku w najbliższą niedzielę, wpłynęło do katowickiego magistratu 13 maja.

„Zawiadomienie zgłosiła osoba fizyczna – ta sama, która zgłosiła zgromadzenie publiczne, które odbyło się 6 maja w Katowicach, a które okazało się być wydarzeniem organizowanym przez Młodzież Wszechpolską” – podała w środę rzeczniczka Urzędu Miasta Ewa Lipka.

Jak podają urzędnicy, w najbliższą niedzielę na katowickim rynku planowane są inne wydarzenia, m.in. wystawa towarzysząca premierze spektaklu „Himalaje”, wystawa „Ojcowie Niepodległości” czy też mapping promujący wydarzenie „Bądź częścią gry”.

„W związku z powyższym prezydent Marcin Krupa nakazał miejskim służbom poinformować organizatora planowanej demonstracji, że +nie ma możliwości bezpiecznego przeprowadzenia zgromadzenia+” – przekazała w środę rano Lipka.

Marcin Krupa w portalu społecznościowym napisał, że „podobnie jak zdecydowana większość mieszkańców – nie chce na ulicach Katowic oglądać zamaskowanych osób trzymających transparenty z napisami +white boys+ i krzyżami celtyckimi, czego byliśmy ostatnio świadkami”.

„Katowice są przeciwne faszyzmowi i nacjonalizmowi i będę podejmować wszelkie działania, by tego typu ideologie nie były promowane w naszym mieście” – oświadczył.

6 maja narodowcy zorganizowali w Katowicach imprezę, którą określili jako „Marsz i Piknik Powstańców Śląskich”. Na dwa dni przed tą manifestacją Krupa zakazał organizacji „części artystycznej” tego zgromadzenia, zgadzając się na przemarsz z pl. Sejmu Śląskiego pod Pomnik Powstańców Śląskich.

„Zdecydowanie potępiam sytuację, gdy pod przykrywką +krzewienia patriotyzmu+ organizatorzy planowali występ zespołu Nordica, którego członkowie są znani ze skandalicznych, rasistowskich wystąpień” – argumentował Krupa.

Przemarsz narodowców po pokonaniu kilkudziesięciu metrów został zablokowany przez kontrmanifestantów, którzy – w przeciwieństwie do narodowców – nie mieli zgody na zgromadzenie, ponieważ wystąpili o nią zbyt późno. Uczestnicy kontrmanifestacji siadali na ulicy, blokując przejście. Usuniętych przez policję zastępowali następni. Po blisko godzinnej konfrontacji obu środowisk, legalną demonstrację środowisk narodowych rozwiązano.

Władze miasta motywowały ten krok troską o zdrowie i bezpieczeństwo ludzi. Narodowcy nie chcieli się rozejść mimo wezwań. Policjanci użyli siły i gazu. Jak podała policja, zatrzymano 9 osób, które naruszyły nietykalność cielesną policjantów i znieważały ich, a także brały udział w zbiegowisku. Wylegitymowano też 35 osób.

Krupa podtrzymał później, że jego decyzja o rozwiązaniu zgromadzenia była słuszna, bo zdrowie i bezpieczeństwo mieszkańców są dla niego priorytetem.

„To paradoksalne, że właśnie to środowisko zarzuca mi uprawianie polityki, podczas gdy sami pod przykrywką promowania idei patriotycznych propagują treści faszystowskie i nacjonalistyczne” – mówił.

Biuro prasowe Młodzieży Wszechpolskiej podało w środę, że Marsz Powstańców Śląskich 6 maja był organizowany „aby uczcić bohaterów walczących o niepodległość naszego kraju”.

„Środowiska liberalno-lewicowe usiłowały +blokować+ nasz przemarsz nielegalnym zgromadzeniem. Prezydent Katowic Marcin Krupa rozwiązał legalny marsz narodowców, a następnie policja próbowała brutalnie pacyfikować manifestację. Próba nielegalnej +blokady+ środowisk liberalno-lewicowych nie spotkała się natomiast z żadnym oporem władz miasta i policji” – oceniono.

MW przypomniała, że kilka dni temu zapowiedzieli protest w Katowicach w związku z – jak napisali – „rozwiązaniem legalnego marszu przez prezydenta miasta”. Jak mówią, manifestacja ta, zgodnie z Prawem o zgromadzeniach, została zgłoszona do Urzędu Miasta oraz wpisana do Biuletynu Informacji Publicznej. Natomiast w środę prezydent miasta zakazał organizacji tego zgromadzenia. MW ocenia, że „decyzja prezydenta jest całkowicie nielegalna i pozbawiona podstawy prawnej”. Argumentuje, że „ustawa nie przewiduje możliwości zakazania zgromadzenia w trybie uproszczonym na podstawie jakiegokolwiek przepisu”.

PAP/RIRM

drukuj