Kolejny pomysł UE na odebranie suwerenności państwom

KE proponuje utworzenie wspólnej straży granicznej i przybrzeżnej UE. Ma to być odpowiedź na pogłębiający się kryzys imigracyjny.

W sytuacjach zagrożenia dla funkcjonowania strefy Schengen, straż miałaby być rozmieszczana nawet bez zgody państwa przyjmującego.

Zgodnie z projektem, na bazie obecnie istniejącej unijnej agencji Frontex odpowiedzialnej za zarządzanie granicami zewnętrznymi UE, ma powstać silniejsza Agencja ds. Straży Granicznej i przybrzeżnej.

Dysponować będzie stałym korpusem, liczącym co najmniej 1500 funkcjonariuszy, oddawanych w razie potrzeby do dyspozycji przez państwa członkowskie strefy Schengen.

Jest to kolejny punkt w planie poszerzania kompetencji Unii Europejskiej – ocenia komandor porucznik dr Bogdan Pac, ekspert ds. bezpieczeństwa.

Taka decyzja stwarza dość poważne problemy dla suwerenności poszczególnych państw. Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że jeżeli takie jednostki – niepodlegające jurysdykcji danego państwa – operują przy jego granicach (albo tuż nad jego granicami) może dochodzić do różnego rodzaju konfliktów i finalnie nie będzie wiadomo, kto będzie ponosił odpowiedzialność. Popatrzmy na granicę polsko-ukraińską, czy Polski z obwodem kaliningradzkim. W przypadku funkcjonowania i operowania takich jednostek może dojść do nieporozumień pomiędzy polską Strażą Graniczną a poszczególnymi jednostkami. To jest pierwsza sprawa. A po drugie, takie jednostki mogą być obiektem działalności dywersyjnej czy prowokacji z drugiej strony – podkreślił dr Bogdan Pac.

Decyzję o rozmieszczeniu korpusu ma podejmować w sytuacji zagrożenia KE na podstawie rekomendacji Agencji oraz za zgodą komitetu, w którym zasiadają eksperci z państw Unii.

Kraj, który ma problem z ochroną granicy, musiałby się podporządkować tej decyzji i w ciągu trzech dni przygotować się do rozmieszczenia straży. Brak współpracy ze strony państwa groziłby postepowaniem o naruszenie unijnego prawa.

RIRM

drukuj