Jedno dziecko z trojga rodziców

Izba Gmin w Wielkiej Brytanii opowiedziała się za kontrowersyjną metodą sztucznego zapłodnienia. Wszystko pod pozorem wyeliminowania chorób genetycznych.

Nowa metoda tzw. wspomaganego rozrodu polega na wykorzystaniu niewielkiego fragmentu mitochondrialnego DNA trzeciej osoby. Od tzw. dawczyni miałoby pochodzić około 0,1 proc. DNA dziecka.

Jacek Kotula, szef Stowarzyszenia „Contra in vitro” powiedział, że „ludzie wyprodukowani” metodą sztucznego zapłodnienia nie wiedzą, kto jest ich ojcem, a kto matką. Jako przykład podaje Stowarzyszenie Anonimowych Ojców, gdzie dzieci poszukują swoich rodziców.

– Metoda in vitro powoduje, że dzieci mogą mieć pięcioro rodziców, czyli matkę, która rzeczywiście jest dawczynią jajeczka, mogą mieć tę surogatkę – matkę, która nosiła dziecko w swoim łonie, ojca, który jest dawcą plemników; ojca, który zasponsorował oraz matkę, która po prostu jest żoną tego ojca. To jest tak skomplikowane, że te dzieci później popadają w różnego rodzaju depresje, nie wiedzą, jaka jest prawda i kto jest ich faktycznym rodzicem – zwraca uwagę Jacek Kotula. 

Teraz kontrowersyjna ustawa trafi do Izby Lordów. Jej akceptacja może oznaczać, że  przepisy wejdą w życie jeszcze w tym roku.

Wielka Brytania byłaby pierwszym krajem na świecie dopuszczającym tę metodę.

Krytyczny głos w tej sprawie zabrali na Wyspach księża biskupi. Zwrócili uwagę, że metoda sztucznego zapłodnienia nie jest ani etyczna, ani bezpieczna, i wiąże się z zabijaniem ludzi.

RIRM

drukuj