fot. PAP/EPA

Europosłowie podsumowali estońską prezydencję w Radzie UE

Estonia zakończyła półroczne przewodnictwo w Unii Europejskiej i przekazała stery Bułgarii. Przez sześć miesięcy Estończycy kierowali się mottem: ”Zjednoczeni poprzez równowagę”. Estońską prezydencję ocenili we wtorek w Strasburgu posłowie do Parlamentu Europejskiego.   

Rządowi w Tallinie udało się doprowadzić do porozumienia w wielu sprawach.

– Była to jedna z najlepiej przygotowanych prezydencji – nie szczędził pochwał przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker.

Są jednak problemy, których nie udało się rozwiązać, wśród nich kryzys migracyjny.

– Będziemy kontynuować reformę wspólnego systemu azylowego. Stanowi to ogromne wyzwanie, ale dzięki wspólnym wysiłkom osiągnęliśmy postęp i jestem przekonany, że uda się wypracować rozwiązanie w trakcie prezydencji bułgarskiej – mówił szef estońskiego rządu Juri Ratas.

Z punktu widzenia Polski estońska prezydencja przyniosła więcej złego niż dobrego – podkreśla ekspert ds. międzynarodowych dr Bogusław Rogalski.

– Prezydencja estońska, która się zakończyła, nie była dla Polski zbyt dobrym okresem. To właśnie podczas przewodnictwa tego kraju Polska została w bezpardonowy sposób zaatakowana przez Komisję Europejską, został wdrożony art. 7. przeciwko Polsce, ale też inne rozwiązania, choćby związane z rybołówstwem na Bałtyku, których Polska nie popierała, za prezydencji estońskiej zostały wdrożone w życie – przypomina dr Bogusław Rogalski.  

Małe kraje członkowskie, które przewodzą Unii Europejskiej, potrzebują tzw. parasola ochronnego, z czego korzystają większe kraje.

– Tak się stało, że jeżeli chodzi o prezydencję estońską, ten kraj został otoczony tym parasolem ochronnym przez Niemcy i częściowo przez Francję. I te dwa kraje – Niemcy i Francja – wykorzystały ten okres prezydencji estońskiej do działań przeciwko Polsce – zwraca uwagę dr Bogusław Rogalski.

Estonia doprowadziła też do niekorzystnego dla Polski kompromisu ws. zaostrzenia przepisów o delegowaniu pracowników.

– Nie udało się nic załatwić chociażby z pracownikami delegowanymi i przedsiębiorcy tego regionu na pewno będą mieli pod górkę – mówi europoseł Waldemar Tomaszewski.

Co sześć miesięcy kolejne państwo członkowskie przejmuje rotacyjną prezydencję w Radzie. W tym okresie wybrany kraj przewodniczy posiedzeniom instytucji na wszystkich szczeblach, pomagając zapewnić ciągłość prac Unii Europejskiej. W środę w Parlamencie Europejskim swoje priorytety na najbliższe pół roku przedstawi Bułgaria.

 

Wioleta Czarnomska-Romańska/TV Trwam News/RIRM

drukuj