fot. flickr.com

Europejscy politycy zgłaszają swoje kandydatury na stanowisko przewodniczącego KE

Wielkimi krokami zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego. Europejskie partie już szykują się do walki o stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej. Spekulacji wokół nazwisk jest dużo, ale to nic pewnego. Pewne jest natomiast to, że lewa strona parlamentu drży o swoje posady.

Za niespełna siedem miesięcy Europejczycy wybiorą nowy Parlament Europejski. Tuż po tych wyborach zostanie także wyłoniona nowa Komisja Europejska. Wiele krajów zgodnie podkreśla, że to właśnie w tej instytucji potrzebne są gruntowne zmiany.

Chociaż obecny przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker będzie piastował swój urząd jeszcze przez rok, to wyścig o schedę po nim rozpoczął się na dobre. We wtorek swoją kandydaturę zgłosił były fiński premier Alexander Stubb. Jego konkurentem jest chadek Manfred Weber, przewodniczący największej frakcji w Parlamencie.

– Chcę zostać wiodącym kandydatem Europejskiej Partii Ludowej w wyborach europejskich w 2019 roku i być kolejnym przewodniczącym Komisji Europejskiejmówi Manfred Weber.

Europoseł Beata Gosiewska liczy, że eurowybory przyniosą gruntowne zmiany.

– Mam nadzieję, że zmienią tą sytuację – chorą sytuację – w Unii Europejskiej i zmniejszą do minimum szanse tych, którzy wprowadzili ten bałagan w UE – zaznacza Beata Gosiewska.

Na gruntowną zmianę unijnych władz czeka nie tylko Polska – podkreśla europoseł Marek Jurek.

– Polska – i szerzej Europa – potrzebowałaby zmiany głębokiej, tzn. władz UE, które szanują państwa, które wiedzą, że nie należy Unii dzielić, które szanują opinię chrześcijańską (przynajmniej nasze dziedzictwo), które wspierają państwa przy wykonywaniu ich obowiązków, które odchodzą od ideologicznego imigracjonizmu – wskazuje Marek Jurek.  

Wybór Stubba czy Webera nie przyniesie żadnych zmian – mówi europoseł prof. Mirosław Piotrowski.

– Wszyscy oni są synonimem skostniałego układu unijnego, który po prostu trzeba zmienić, przemeblować, wywrócić ten stolik bądź gruntownie przewietrzyć. Musimy skupić się na budowie normalnej Europy, czyli Europy chrześcijańskiej – akcentuje prof. Mirosław Piotrowski.

To nie jest możliwe z byłym fińskim premierem, który otwarcie popiera dewiacyjne związki homoseksualne.

– Bierze chętnie patronat nad różnego rodzaju demonstracjami LGBT, czyli lesbijek, gejów, biseksualistów i transseksualistów. Tak wygląda w tej chwili w UE chadecja – zwraca uwagę prof. Mirosław Piotrowski.

Eksperci oceniają, że w najbliższych wyborach do Parlamentu Europejskiego sukces odniesie prawica. To by oznaczało, że dni Komisji Europejskiej, która słynie ze stosowania podwójnych standardów i gnębienia Polski czy Węgier, są policzone.

W środę w Parlamencie Europejskim odbędzie się debata w sprawie praworządności w Rumunii.

TV Trwam News/RIRM

drukuj