DRK: Co najmniej 890 osób zginęło w starciach etnicznych

Co najmniej 890 osób zginęło w starciach na tle etnicznym, które wybuchły w połowie grudnia na zachodzie Demokratycznej Republiki Konga (DRK) – poinformowały w środę źródła ONZ.

Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. praw człowieka podało w komunikacie, cytując „wiarygodne źródła”, że między 16 a 18 grudnia w czterech wioskach na terytorium okręgu Yumbi w prowincji Mai-Ndombe zginęło co najmniej 890 osób.

Starcia etniczne doprowadziły do ucieczki 16 tysięcy osób, które przedostały się przez rzekę Kongo do sąsiedniego kraju – Republiki Konga.

Konflikt wybuchł, gdy członkowie plemienia Banunu postanowili pochować jednego ze swych wodzów na obszarze kontrolowanym przez sąsiednie plemię Batende, co spotkało się z jego gwałtownym sprzeciwem. Wcześniej do starć obu plemion doszło w 2006 i 2011 roku.

W wyniku starć spalono co najmniej 465 domów, dwie szkoły podstawowe, ośrodek zdrowia, bazar i biuro komisji wyborczej; splądrowano też liczne sklepy. Doszło także do wielu aktów przemocy przeciwko ludności cywilnej. Część obserwatorów twierdziła, że do konfliktu przyczyniły się napięcia związane z nadchodzącymi wyborami.

„Ważne jest, aby wszystkie te akty przemocy zostały dokładnie i szybko zbadane, a ich sprawcy zostali postawieni przed wymiarem sprawiedliwości” – napisała w oświadczeniu wysoka komisarz ONZ ds. praw człowieka Michelle Bachelet.

„Jest konieczne, aby oddać sprawiedliwość ofiarom tych strasznych ataków, ale także by uniknąć nowych zamieszek między społecznościami i aby uporać się z gniewem i poczuciem niesprawiedliwości, które mogłyby doprowadzić do powtarzających się aktów przemocy pomiędzy nimi” – dodała.

Bachelet zaoferowała wsparcie swojego Biura w prowadzeniu dochodzeń w kraju, a także w staraniach, aby zapobiec powtórzeniu się przemocy na taką skalę.

Według źródeł ONZ w starciach ranne zostały 82 osoby, lecz Biuro komisarza ds. Praw Człowieka jest zdania, że realna liczba ofiar jest znacznie większa.

W grudniu ubiegłego roku w DRK odbyły się pierwsze od siedmiu lat wybory prezydenckie i parlamentarne.

PAP/RIRM

drukuj