fot. flickr.com

Coraz więcej kierowców unika odebrania prawa jazdy za przekroczenie prędkości

Policja przez lukę w prawie jest bezradna wobec kierowcy, który przekroczył prędkość, ale zapomniał prawa jazdy. Znowelizowane w ubiegłym roku przepisy umożliwiały zatrzymywanie dokumentów za zbyt szybką jazdę. Kierowcy znaleźli jednak sposób na uniknięcie kary.

Jak napisał dziennik „Rzeczpospolita”, lawinowo wzrasta liczna osób, które przy kontroli, twierdzą, że zapomniały prawa jazdy. Policja nie może wtedy fizycznie zatrzymać dokumentu, natomiast starosta – wydać decyzji administracyjnej o zatrzymaniu uprawnień na trzy miesiące. Policja może jedynie w tej sytuacji dać 50 zł mandatu za brak dokumentu i maksymalnie 500 zł za zbyt szybką jazdę, a także do 10 pkt. karnych. Kierowca nie traci jednak dokumentu.

Sytuacja jest monitorowana, jednak Policja ma stosowne narzędzia, by wykroczeniom przeciwdziałać – mówi poseł Piotr Kaleta z sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych.

– Piłeczka leży po stronie Policji, ponieważ są odpowiednie mechanizmy, które są skuteczne, żeby na to reagować, bo przecież można dopominać się w późniejszym terminie o okazanie takich dokumentów. Jest to tylko kwestia skutecznego działania organów ścigania. W tym zakresie wydaje mi się, że nie potrzeba nawet żadnej nowelizacji ustawy. Wystarczy, że właściwy minister będzie mógł załatwić takie sprawy drogą rozporządzenia, podobnie jak poszczególni komendanci policji, w których rejonie takie zdarzenie miało miejsce. W związku z tym uważam, że korekta prawa, jeżeli byłaby potrzebna od tej strony, to jestem przekonany, że nastąpi, ale wydaje mi się, że chodzi tutaj bardziej o pewną mobilność i skuteczność działania samych policjantów – wskazuje poseł Piotr Kaleta.  

W ciągu 11 miesięcy funkcjonariusze zatrzymali ponad 32 tys. praw jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym. Rekordziści mieli na liczniku 120, a nawet 135 km więcej niż dopuszczalna w danym miejscu prędkość.

RIRM

drukuj