fot. flickr.com

Australijsko-chiński incydent na Morzu Południowochińskim

Australijskie media poinformowały dzisiaj o incydencie na Morzu Południowochińskim. W niedzielę jednostki chińskiej marynarki wojennej miały tam „rzucić wyzwanie” okrętom australijskim, udającym się z wizytą do Wietnamu.

Premier Australii Malcolm Turnbull, przebywający obecnie w Londynie na szczycie prezydentów i premierów państw Wspólnoty Narodów (Commonwealth), podkreślił, że jego kraj ma pełne prawo do żeglugi na Morzu Południowochińskim. Nie nawiązał bezpośrednio do niedzielnego zajścia.

Chińskie ministerstwo obrony wydało oświadczenie, w którym przyznano, że doszło tam do spotkania chińskich i australijskich okrętów. Podkreślono, że załogi chińskich jednostek „użyły profesjonalnego języka komunikując się ze stroną australijską, działały zgodnie z prawem i regulacjami, profesjonalnie i bezpiecznie”.

Szczegóły incydentu z udziałem dwóch australijskich fregat nie są znane. Neil James, szef australijskiego think tanku Australian Defence Association zajmującego się polityką bezpieczeństwa, powiedział, że zwykle „pierwszym aspektem takiego wyzwania” jest ostrzeżenie przez radio, że Australijczycy są na chińskich wodach terytorialnych i żądanie identyfikacji. Australijczycy odpowiedzieliby na to, że znajdują się na wodach międzynarodowych. Później mogłoby dojść do eskalacji napięcia.

Do incydentu doszło w czasie, kiedy chińska marynarka wojenna prowadziła w tym rejonie Morza Południowochińskiego duże ćwiczenia.

Pekin rości sobie prawa do prawie całego akwenu Morza Południowochińskiego, przez który przebiegają kluczowe dla międzynarodowego handlu trasy transportowe. Chiny budują na spornym obszarze, do którego roszczenia zgłaszają także Filipiny, Wietnam, Tajwan, Brunei i Malezja, sztuczne wyspy i instalacje wojskowe, które według USA mogą zagrozić swobodzie żeglugi.

PAP/RIRM

drukuj