Władysław Wankie – malarz barwnych tonacji

Wankie malował realistyczne pejzaże, sceny rodzajowe, kompozycje o tematyce religijnej i symbolicznej. W jego dziełach głównym środkiem malarskiej ekspresji był głęboki, nasycony kolor oraz dyskretne, przymglone światło. Artysta zajmował się również krytyką artystyczną, publikując swoje artykuły na łamach warszawskich czasopism.

„Malarskie improwizacje Wankiego noszą wybitne znamiona poezji barw. Są one źródłem i wyrazem przeżyć duchowych, o pryzmacie tak uczulonym, że wszelka ocena „aparatem realnym” staje się wręcz nieuchwytną. Wankie, natura impulsywna z wyobraźnią żywą, czynną i ruchliwą. Jako artysta jest indywidualnością wybitną, do nikogo niepodobną i do nikogo zbliżoną.(…)Sztuka Wankiego odznacza się śmiałym patosem romantycznym wielce zamaszystym, o liniach szerokich, zdecydowanych, po malarsku dekoratywnych. Stylizacje barwy były jedynym i najwyższym zadaniem tego artysty, w uwielbieniu wichrów, szamotań burzliwych i gry żywiołów na tle morskich przestrzeni” – pisze znany malarz Apoloniusz Kędzierski w „Tygodniku Ilustrowanym”.

W szkole Brandta

Władysław Wankie urodził się w 1860 roku w Warszawie. W latach 1875-1880 uczył się w warszawskiej Klasie Rysunkowej u Wojciecha Gersona. Następnie w roku akademickim 1880/1881 studiował w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych u Władysława Łuszczkiewicza i Jana Matejki. W 1882 roku wyjechał do Monachium, gdzie przebywał kolejne dwadzieścia lat, biorąc udział w życiu polskiej kolonii artystycznej skupionej wokół Józefa Brandta. Prawdopodobnie mógł studiować na tutejszej akademii. Przypomnijmy, że Brandt w Monachium miał własną pracownię, słynącą z przepychu i bogactwa zbiorów, która przyciągała zamieszkałych tam polskich artystów. Stała się ona szybko nieoficjalną szkołą malarską i ważnym miejscem spotkań Polaków przybywających do stolicy Bawarii, a malarstwo Brandta cenione w niej było jako najlepszy przykład tamtejszej „szkoły polskiej”. Obok monumentalnych kompozycji batalistycznych, ukazujących potęgę dawnej Rzeczypospolitej i koloryt sarmackiego życia, Brandt tworzył mniejsze formy – zbliżenia epizodów walk, wizerunki rycerzy, kadry z życia żołnierskiego. Choć nauczyciel Wankiego mieszkał w Monachium, to każde lato spędzał w Polsce w swoim majątku w Orońsku, gdzie urządzał plenery malarskie zwane „Wolną Akademią Orońską”. Bywał w niej również Władysław Wankie. Artysta spotykał tutaj takich malarzy, jak: Jan Rosen, Władysław Szerner, Tadeusz Ajdukiewicz, Władysław Czachórski, Jan Chełmiński, Alfred Schouppé, Apoloniusz Kędzierski i Józef Kania. W stolicy Bawarii rozpoczął Wankie również swą działalność w dziedzinie krytyki artystycznej, nawiązując współpracę z krakowskim czasopismem „Sztuka”. W cyklu „Listy z Monachium” omawiał na łamach pisma zagadnienia pejzażu szkoły monachijskiej oraz realizmu i naturalizmu we współczesnej sztuce niemieckiej. Wiele miejsca poświęcał również relacjom z życia polskiej kolonii artystycznej. W latach 90. XIX wieku oraz na początku wieku XX współpracował także z „Wędrowcem”, „Tygodnikiem Ilustrowanym” i „Kurierem Warszawskim”. Przez cały czas pobytu za granicą artysta wysyłał swoje obrazy na wystawy organizowane w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych i w Salonie Krywulta w Warszawie, a także w krakowskim Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych. Pierwszy jego publiczny występ przypadł na rok 1883, kiedy wystawił on w Krakowie dwa swoje obrazy: „Przed chatą” i „W jesieni”.

Pod wpływem Gierymskiego
Prawdopodobnie w 1888 roku Wankie nawiązał bliższą znajomość z przebywającym wówczas w Monachium Aleksandrem Gierymskim. Pod jego wpływem zaczął przywiązywać większą wagę do studiów plenerowych oraz rozwijać wrażliwość na efekty kolorystyczne i świetlne obserwowane w naturze. Z początku malował z zamiłowaniem znawcy parkowe stylizacje z epoki stanisławowskiej, traktując je z dekoratywnym rozmachem i barokowym zacięciem. Jego obrazy przedstawiały wytwornie ubrane damy w towarzystwie mężczyzn, ukazane w malowniczej scenerii parków lub ogrodów. Wśród ważniejszych prac Wankiego należy wymienić z tamtego okresu następujące dzieła: „Oświadczyny ułana” (ok. 1885-1887), „Za Dyrektoriatu” (1886 r.), „Poezja i miłość” (1887 r.). Po 1887 roku w jego sztuce zaczęły pojawiać się obrazy symboliczne, np. „Święty Augustyn” (przed 1907 r.), oraz religijne. W tym drugim przypadku były to najczęściej dzieła z motywem Madonny lub Chrystusa Ukrzyżowanego na tle rodzimych lasów lub pól. Mowa tu m.in. o pracach: „Golgota” (ok. 1902 r.), „Matka Boska przed ukrzyżowanym Chrystusem” (ok. 1916 r.) czy „Noc księżycowa” (ok. 1922 r.). W późniejszym czasie Wenkie przestał odwzorowywać jedynie naturę i położył nacisk na jej funkcję dekoratywną i nastrojową. „Zapowiedź zmian niosły już takie obrazy, jak owiana nutą smutku i melancholii kompozycja „Za murem cmentarnym” z 1887 czy niepokojąca swą zagadkową treścią „Dama i paw”, namalowana około 1890 roku. W obydwu artysta niezwykle sugestywnie wydobył dekoracyjny efekt naturalnych elementów krajobrazu – malowniczo wygiętych sylwetek jesiennych drzew i pnących się po białym murze czerwonych liści dzikiego wina oraz barwnych, bujnie kwitnących roślin w słonecznej aurze letniego ogrodu. W dojrzałej twórczości Wankiego dominowały nastrojowe, nostalgiczne pejzaże” – pisze Ewa Micke-Broniarek w tekście „Władysław Wankie”.

Inspiracje holenderskie
Lata 90. XIX wieku były okresem wielkiej aktywności twórczej Wankiego. W 1895 roku współpracował przy malowaniu panoramy Tatr pod kierunkiem Louisa Bollera i Stanisława Janowskiego, a trzy lata później wraz z grupą malarzy węgierskich tworzył w Budapeszcie panoramę tysiąclecia Węgier. Wcześniej, bo w latach 1893-1894, malarz odwiedził Holandię i Bretanię, spędzając dłuższy czas w rybackiej osadzie Cancale nad zatoką Mont Saint-Michel. Od tej pory już do końca życia malował krajobrazy nadmorskie z postaciami kobiet w strojach bretońskich. Wankie zaczął też interesować się życiem codziennym rybaków i wieśniaków, eksponując często na swoich obrazach motyw pracy. Pojawiały się tutaj np. kobiety zbierające chrust, ziemniaki czy pomagające mężom przy rybach. W obrazach tych mamy do czynienia z bogactwem szczegółów podkreślających realizm ubogiej scenerii rybackich portów. Malarz interesował się ponadto tematem wiosennego odradzania się i jesiennego zamierania natury. Często w jego pracach występowały pojedyncze postaci kobiet wkomponowane w tajemnicze tła jesiennych parków, np. „Samotna w parku” (ok. 1900 r.). „Dojrzały Wankie zwrócił się ku nastrojowej stylizacji, jego obrazy z tego okresu pełne są tajemniczości i nostalgii. To małe pejzaże i budzące niepokój sceny symboliczne i religijne. Zadaje pytania o kwestie ostateczne. Cechą charakterystyczną jego twórczości jest stosowanie głębokich i nasyconych kolorów, a także precyzyjne operowanie światłem” – zaznacza Micke-Broniarek. I dodaje dalej: „Obrazy bretońskie Wankiego, pozbawione realistycznej dosłowności jego wcześniejszych prac, zwracają uwagę(…)specyficznym sposobem kadrowania, sugerującym przypadkowość ujęcia prezentowanego motywu, a także nieuchwytnym nastrojem ciszy i skupienia, podkreślającym harmonijny związek człowieka ze światem natury”. Można wymienić tutaj m.in. takie jego obrazy jak chociażby „Rybaczka bretońska” (ok. 1893-1894) czy „Kobiety na brzegu morza” (po 1900 r.). Zagraniczna krytyka szybko mianowała naszego artystę poetą barw i podkreśliła jego indywidualizm. Jan Lemański w wierszu „Elegia” poświęconym Władysławowi Wankiemu przedstawia malarza następująco: „Wielbiciel barw jesiennych – skrzepłych jak w bursztynie/ Alei, których liście opadłe szeleszczą,/ Niknący przepych lata, wiatr dmący złowieszczo./ Kocha drzewa omszałe, ruiny, świątynie,/ I raje wspomnień, które w słowach się nie mieszczą/ Elegii – żyjąc w duszy skrzepłe jak w bursztynie”.

Ostanie lata
W 1903 roku Władysław Wankie powrócił do Ojczyzny i zamieszkał na stałe w Warszawie. Dwa lata później został członkiem Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, zaś w latach 1911-1917 pełnił funkcję członka Komitetu opiekującego się zbiorami malarstwa. Cały czas współpracował z „Tygodnikiem Ilustrowanym” i „Kurierem Warszawskim”, a w latach 1906-1924 redagował dział artystyczny czasopisma „Świat”, będąc jednocześnie recenzentem wystaw malarskich w tym piśmie. Był ponadto jednym z twórców i wieloletnim prezesem założonego w 1921 roku konserwatywnego Stowarzyszenia Pro Arte, które kultywowało tradycje dziewiętnastowiecznego realizmu, symbolizmu i swoistej dekoratywności. Wankie do końca życia nie rozstawał się z farbami. Wśród jego ostatnich prac znalazły się takie obrazy, jak m.in.: „Krajobraz z chałupą i topolą” (1907 r.), „Zatoka” (ok. 1920 r.) czy „Burza idzie” (1923 r.). Artysta zmarł 13 stycznia 1925 roku w Warszawie. Po jego śmierci ukazał się w „Tygodniku Ilustrowanym” tekst, w którym podsumowano dorobek malarski Wankiego w następujących słowach: „Działalność artystyczna śp. Wankiego nosi wyraźne piętno epoki, w której odbył studia malarskie. Był to czas, kiedy kierunek realistyczny osiągnął w Europie zwycięstwo, a polska szkoła realistyczna święciła w Monachium najświetniejsze swe triumfy. W tym samym jednak czasie rozlegać się już zaczynały głosy reakcji przeciwko sztuce, ograniczającej się wyłącznie do odtwarzania widzialnej rzeczywistości. Puvis de Chavannes i Gustave Moreau we Francji, prerafaelici w Anglii zwiastowali powrót do idealizmu. W Niemczech wzrastała sława Böcklina, a nastrój w sztuce stawał się hasłem dnia. To krzyżowanie się realizmu z nastrojowością wyraźnie bardzo odbiło się na malarstwie śp. Wankiego. Wychodząc z założeń realistycznego krajobrazu, zacierał jednak artysta zdobycze rzeczowego studium przyrody przez wprowadzanie do swych dzieł pierwiastka literacko-uczuciowego”. Malarstwo Władysława Wankiego, cenione za życia artysty, wkrótce po jego śmierci zostało niemal zupełnie zapomniane. Po raz pierwszy jego dzieła przypomniano dopiero na wystawie zorganizowanej w 1962 roku w Muzeum Narodowym w Warszawie. Ta sama placówka w 1989 roku zaprezentowała pełny obraz twórczości Wankiego na ekspozycji monograficznej jemu poświęconej.

Piotr Czartoryski-Sziler
drukuj