Operacja „Wisła”: komunistyczna akcja represyjna czy obrona konieczna Rzeczypospolitej?

Dr Zbigniew Palski


Apogeum konfliktu między Polakami a Ukraińcami na Kresach Wschodnich przypadło na lata 1943-1944. Kiedy ta część Rzeczypospolitej znalazła się pod okupacją sowiecką, a potem niemiecką, nacjonaliści ukraińscy w dążeniu do stworzenia własnego niepodległego państwa, przeznaczonego wyłącznie dla Ukraińców, dokonali eksterminacji najsłabszego z „zaborców” – ludności polskiej, stanowiącej na tych terenach zdecydowaną mniejszość. Z rąk OUN-UPA poniosło śmierć ponad 100 tys. Polaków, kilkaset tysięcy musiało ratować się ucieczką do centralnej Polski.

Po zakończeniu wojny partyzantka banderowska nadal działała w Rzeszowskiem i Lubelskiem, zwalczana przez jednostki Wojska Polskiego i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W końcu kwietnia 1947 r. rozpoczął się ostatni etap konfliktu – operacja (zwana potocznie akcją „Wisła”) przesiedlenia ludności ukraińskiej z terenów Polski Południowo-Wschodniej i osiedlenia jej w rozproszeniu na Ziemiach Odzyskanych.

W okresie PRL ówczesne wydarzenia przedstawiano w licznych publikacjach1, zwłaszcza popularnych. Ukształtował się wówczas – głównie za sprawą powieści Jana Gerharda „Łuny w Bieszczadach” i filmu „Ogniomistrz Kaleń” – obraz Ukraińca jako rezuna i faszysty.

Po 1989 r. ujawniły się spory wokół oceny operacji, trwające do chwili obecnej. Zasadniczo mamy do czynienia z dwoma stanowiskami. Część badaczy (Grzegorz Motyka, Eugeniusz Misiło, Roman Drozd) uznaje operację „Wisła”, a przede wszystkim decyzję o przesiedleniu ludności, za nieuzasadnioną represję władz komunistycznych wobec Ukraińców. Nie negują przy tym konieczności likwidacji partyzantki i podziemia ukraińskiego. Twierdzą, iż zastosowana metoda, tzn. przesiedlenie, nie była adekwatna do istniejącego zagrożenia. Metodę przesiedlenia wpisują przy tym w ogólny scenariusz reżimu sowieckiego, stosującego metodę odpowiedzialności zbiorowej i związanych z nią deportacji całych grup narodowościowych i etnicznych2.

Druga grupa historyków (Władysław Filar, Ewa Siemaszko, Ryszard Szawłowski, Marek Jasiak, Zbigniew Palski) traktuje przesiedlenia jako zło konieczne, niezbędny środek zapobiegający ukraińskiej rewolcie i całkowitej destabilizacji sytuacji społecznej i gospodarczej na południowo-wschodnich terenach Rzeczypospolitej. Podkreśla przy tym, że komunistyczny charakter ówczesnych władz polskich nie miał decydującego znaczenia, może wręcz żadnego. Postrzega przesiedlenia związane z operacją „Wisła” jako element działań przeciwpartyzanckich. Wątkiem łączącym obie grupy jest jedynie stwierdzenie konieczności rozprawy z nacjonalistycznym ruchem ukraińskim w Polsce.

Historycy tych „frakcji” używają oczywiście odpowiedniej argumentacji w celu uwiarygodnienia swoich tez. Prezentację rozbieżnych stanowisk rozpocznijmy od przeciwników operacji „Wisła” – zwłaszcza jej części związanej z przesiedleniami ludności ukraińskiej. Punktem wyjścia jest teza, że możliwa była likwidacja partyzantki i podziemia ukraińskiego wyłącznie poprzez zastosowanie metod militarnych, tzn. użycie odpowiednio dużych sił wojska i innych formacji zbrojnych. Zdaniem tych badaczy, do wiosny 1947 r. władze komunistyczne nie poświęcały należytej uwagi zwalczaniu OUN-UPA, co widoczne było zwłaszcza zimą z 1946 na 1947 r., kiedy to większość sił wojska zaangażowano do agitacji przed wyborami do Sejmu Ustawodawczego, a nie do walki z nacjonalistycznym podziemiem ukraińskim. Wobec znacznego osłabienia sił ukraińskich spowodowanego przede wszystkim tzw. wymianą ludności ukraińskiej (na tereny USRS)3 oraz działaniami Grupy Operacyjnej „Rzeszów”4, zima miała być wyjątkowo dogodną porą do zwalczenia pozostałości OUN-UPA w Polsce. Tymczasem z powodu wskazanego wcześniej, działania przeciwpartyzanckie zostały znacznie ograniczone, jeżeli nie wręcz zaniechane. Kolejny argument świadczący przeciwko władzom komunistycznym to wyjęcie członków OUN-UPA spod amnestii ogłoszonej po wyborach do Sejmu Ustawodawczego. Zdaniem tej grupy historyków, zastosowanie amnestii mogło doprowadzić do podobnych skutków jak w przypadku niepodległościowego podziemia polskiego, tj. do masowego ujawniania się i tzw. rozładowania lasów. Nieobjęcie amnestią nacjonalistów ukraińskich świadczyć miało o braku woli politycznego rozwiązania konfliktu ze strony komunistów. To z kolei, wobec braku perspektyw na normalne życie, zmusiło partyzantkę i podziemie do trwania w oporze, co niepotrzebnie przedłużyło konflikt. Historycy tej orientacji utrzymują także, iż władze podziemia ukraińskiego nie dążyły (przynajmniej od wiosny 1945 r.) do oderwania od Polski tzw. Zakerzonia5, czyli ziem południowo-wschodnich Rzeczypospolitej w jej nowych granicach. Miały one być „oknem na świat” dla konspiracji ukraińskiej, terenem, przez który przebiegałyby główne szlaki kurierskie na Zachód, przede wszystkim do amerykańskiej strefy okupacyjnej w Niemczech, gdzie znajdowały się emigracyjne władze nacjonalistów ukraińskich ze Stepanem Banderą na czele. Partyzantka i podziemie ukraińskie po polskiej stronie Sanu i Bugu były zbyt słabe, według opinii tych historyków, aby mogły marzyć o „Samostijnej (czyli niepodległej) Ukrainie” czy choćby „ukraińskim Piemoncie” na terenach tzw. Zakerzonia. Kwestionowane są przy tym dane dotyczące liczebności podziemia, znacznie do tej pory zawyżane6. W takim stanie rzeczy skierowanie odpowiednio dużych sił wojska i innych formacji mogło położyć kres działalności partyzantki i wspierającego ją podziemia. Co więcej, niektórzy badacze twierdzą, że liczebność wojska, milicji i UB zaangażowanych do wykonania operacji „Wisła” była w zupełności wystarczająca dla osiągnięcia zakładanych celów bez posuwania się do wysiedlenia ludności. W najgorszym wypadku ludność ukraińską można było tymczasowo skoncentrować w wyznaczonych wcześniej, izolowanych ośrodkach, a po zakończeniu operacji pozwolić jej na powrót do dotychczasowych siedlisk. Przesiedlenie ludności ukraińskiej to zatem typowe represje wobec całej społeczności ukraińskiej w Polsce, nieuzasadnione absolutnie stanem wyższej konieczności, potrzebą wojskową, a tym bardziej polską racją stanu. Przeciwnie, zwolennicy tej tezy twierdzą, opierając się zresztą na uchwale Senatu RP z 1990 r., iż operacja „Wisła” była całkowicie niezgodna z interesami Rzeczypospolitej i stanowiła proste powielenie wzorców sowieckich. Planiści i wykonawcy operacji „Wisła” pragnęli „ostatecznego rozwiązania kwestii ukraińskiej” w Polsce, zdecydowali się zatem na przesiedlenie Ukraińców i osiedlenie ich w rozproszeniu, aby ich wynarodowić i poddać przymusowej polonizacji. Nie bez kozery przytaczane jest przy tym wyżej wspomniane określenie, użyte rzeczywiście przez gen. Stefana Mossora, późniejszego dowódcę Grupy Operacyjnej „Wisła”, mające obecnie jednoznacznie negatywny wydźwięk i kojarzone z osławionym hitlerowskim „Endlösung”. Zdaniem omawianej grupy historyków, wszyscy wojskowi odpowiedzialni za wykonanie operacji byli oficerami sowieckimi bądź komunistami „rodzimego chowu”7, co oczywiście wywarło przemożny, negatywny wpływ na zachowanie się wojska i innych formacji podczas wysiedlania. Podnoszona jest także sprawa sowieckiej inspiracji operacji „Wisła” i skoordynowania jej z wykonaną przez Sowietów kilka miesięcy później tzw. Akcją „Zachód”8. Świadczyć ma o tym choćby pierwotny kryptonim polskiej operacji – „Wschód” (notabene, właśnie podczas planowania akcji przesiedleńczej pod tym kryptonimem gen. Mossor użył wspomnianych słów). Choć nie odnaleziono do tej pory stosownych dokumentów, logika ma wskazywać, że uzależniona od Sowietów Polska musiała uzyskać zgodę Moskwy na przeprowadzenie takiej operacji. Postępująca sowietyzacja Polski miała także wpłynąć na zmianę postawy polskiego podziemia niepodległościowego wobec nacjonalistów ukraińskich. Świadczyć o tym mają lokalne porozumienia dowódców OUN-UPA z Polakami i dokonanie kilku wspólnych akcji zbrojnych (najgłośniejsza w maju 1946 r. w Hrubieszowie).

Przedstawiona argumentacja ma służyć wykazaniu bezzasadności przesiedlenia ludności ukraińskiej. Przesiedlenia to kolejna pozycja w długim rejestrze komunistycznego bezprawia, represji i zbrodni. Taka interpretacja wydarzeń może mieć jeszcze jeden cel: obecne relacje Rzeczypospolitej i Ukrainy. Poprawność polityczna w ujmowaniu dziejów polsko-ukraińskich jawi się jako pochodna nadrzędnej idei porozumienia i współpracy. Świadczyć o tym może choćby aktywne wspieranie takich poglądów przez opiniotwórczą „Gazetę Wyborczą”, która zamieściła swojego czasu cykl artykułów dotyczących m.in. operacji „Wisła”, z których część została wydana także w postaci książkowej.

Pora na przedstawienie argumentów drugiej, mniej widocznej grupy badaczy. Podstawowym zadaniem Grupy Operacyjnej „Wisła” było zniszczenie partyzantki i podziemia ukraińskiego, które dążyło do oderwania od Rzeczypospolitej części jej terytorium. Wobec takiej nieprzejednanej postawy niemożliwe było rozwiązanie tego konfliktu środkami politycznymi. Władze państwowe musiały zapobiec próbom dezintegracji terytorialnej. Nie miało więc żadnego znaczenia, czy były to władze komunistyczne, czy jakiekolwiek inne. Warto przytoczyć słowa prof. Andrzeja Paczkowskiego: „Myślę, że gdyby premierem był Sławoj-Składkowski, a nie Osóbka-Morawski, podobna operacja w podobnym stylu również zostałaby przeprowadzona. Chodziło więc raczej o interes narodowy, nie zaś o interes komunistów polskich”. W podobnym duchu wypowiada się znany pisarz Włodzimierz Odojewski, którego także trudno posądzić o sympatię do komunizmu: „Była [operacja ‚Wisła’] reakcją na próbę stworzenia przez resztki UPA na terenie kilku powiatów ogłoszonej tam ‚Peremyśkiej Ukrainy’9, rozmontowania polskiej administracji, przejmowania władzy (…). Już widzę reakcję Francji na przykład na próbę oderwania przez grupę partyzantów-terrorystów Prowansji albo Bretanii”. I dalej: „Akcja była decyzją obronną, chroniącą terytorium tamtej Polski, niesuwerennej, poddanej ścisłej kontroli sowieckiej, ale jednak Polski. Powiaty, na których Akcja ‚Wisła’ miała miejsce, nie były [przecież] terenem przez Polskę okupowanym”.

Przeprowadzenie operacji było zatem jedyną metodą zapobieżenia dalszej eskalacji konfliktu polsko-ukraińskiego, zakończenia przelewu krwi i odcięcia podziemia ukraińskiego od jego wiejskiego zaplecza zaopatrzeniowego, mobilizacyjnego i wywiadowczego. Wysiedlenie ludności ukraińskiej i jej rozproszenie na północy i zachodzie kraju zapobiegło odtworzeniu się podziemia nacjonalistycznego, co niewątpliwie miałoby miejsce w przypadku zastosowania mniej skutecznych działań10. Uzasadniona wydaje się też teza, że prowadzenie operacji przeciwpartyzanckich przez znaczne siły wojskowe spowodowałoby ogromne straty wśród ludności cywilnej. Przesiedlenie tej ludności to zatem konieczność wojskowa, uzasadniona także przez prawo międzynarodowe.

Operację „Wisła” oraz wcześniejsze operacje przeciwko podziemiu ukraińskiemu przeprowadzono przy użyciu minimum przemocy w stosunku do ludności cywilnej. W Polsce w tych latach podziemie ukraińskie straciło ponad 4500 zabitych, w tym w operacji „Wisła” 543. Trudna do oszacowania, lecz zapewne niewielka liczba ofiar przypada na ludność cywilną. Tymczasem w ZSRS w latach 1945-1947 tylko Wojska Wewnętrzne NKWD zabiły blisko 32 tys. osób należących do podziemia ukraińskiego. Już sama liczba poległych świadczy o tym, że większość spośród nich to ofiary pacyfikacji całych wsi i stosowania odpowiedzialności zbiorowej. Liczba ofiar znacząco wzrośnie, jeżeli uwzględnimy osoby schwytane w czasie operacji przeciwpartyzanckich. W latach 1945-1947 ujęto ponad 126 tys. osób należących do ukraińskiego podziemia nacjonalistycznego bądź wspomagających go. Znając tryb postępowania władz sowieckich z przeciwnikami, czy to rzeczywistymi, czy tylko wyimaginowanymi, łatwo można sobie wyobrazić, jaki los spotkał te osoby. W najlepszym przypadku było to skazanie na wiele lat pobytu w obozie.

Nie można zgodzić się także z porównywaniem wysiedlenia ludności ukraińskiej w ramach operacji „Wisła” z deportacjami rodzin członków podziemia przeprowadzonymi w ZSRS, gdzie na mocy dyrektywy NKWD ZSRS z 31 marca 1944 r. oraz decyzji Rady Ministrów ZSRS z 10 września 1947 r. w latach 1944-1947 wysiedlono z Ukrainy Zachodniej ponad 114 tys. osób. Większość zesłanych to kobiety i dzieci. Mężczyzn było niespełna 19 tysięcy. Osoby deportowane osiedlano w skrajnie niesprzyjających warunkach na terenach Kazachskiej SRS, na Północy, na Syberii. Zdolni do pracy zmuszeni zostali do morderczego wysiłku w kopalniach, a te rodziny, w których nie było zdolnych do pracy, cierpiały nędzę.

Tymczasem Ukraińcy przesiedleni w ramach operacji „Wisła” nie jechali na tułaczkę i poniewierkę do śniegów tajgi lub na pustynię Kazachstanu, nie kierowano ich do niewolniczej pracy w kopalniach. Obejmowali poniemieckie gospodarstwa rolne na ziemiach północnych i zachodnich Rzeczypospolitej przy znaczącej finansowej pomocy państwa.

Należy omówić zatem warunki osiedlenia Ukraińców. Trafili oni przede wszystkim na tereny ówczesnych województw: olsztyńskiego (ok. 55 tys. osób), szczecińskiego i koszalińskiego (ok. 48 tys.), i wrocławskiego (ok. 21 tys.), a więc na ziemie w przeszłości należące do państwa niemieckiego. Trzeba zaznaczyć, iż tereny te zostały w znacznym procencie objęte osadnictwem polskim jeszcze przed rozpoczęciem operacji „Wisła”. Gospodarstwa, które nie ucierpiały w wyniku działań wojennych lub powojennego szabrownictwa, w większości zostały zajęte przez Polaków. Siłą rzeczy przesiedleńcom ukraińskim przydzielono gospodarstwa znajdujące się w gorszym stanie, których zniszczenia wynosiły od 30 do 80 procent. Jednak dzięki pomocy finansowej państwa większość przesiedleńców szybko mogła rozpocząć normalne życie. Mimo uciążliwości związanych z obejmowaniem nowych gospodarstw i przystosowaniem się do nowego miejsca pobytu znaczna część przesiedlonych odczuwała szok cywilizacyjny. Otrzymywali bowiem wielohektarowe gospodarstwa wyposażone w murowane budynki, niejednokrotnie mające bieżącą wodę. Warto także zaznaczyć, iż przed przesiedleniem średnia powierzchnia gospodarstw wynosiła 4,26 ha, a po nim, w 1948 r., wzrosła do 9,23 hektarów. Władze starały się ograniczyć do minimum stan poczucia tymczasowości występujący u znacznej części przesiedleńców – do 1958 r. ponad 90 proc. uprawnionych otrzymało akty własności gospodarstw. Ogromną zatem część kosztów związanych z przesiedleniem i zagospodarowaniem na nowych ziemiach poniosło państwo polskie, do czego było oczywiście zobligowane wobec niedogodności i wyrzeczeń, do których zmusiło swoich obywateli narodowości ukraińskiej.

Państwo polskie udzieliło także pomocy finansowej i rzeczowej przesiedlonym Ukraińcom. Uzyskali oni kredyty i zapomogi, kartki żywnościowe, żywność i zboże. Remontom poddano wiele zdewastowanych zabudowań, np. w województwie olsztyńskim wyremontowano 2427 budynków, a w szczecińskim – 717. Potrzeby były oczywiście dużo większe (np. w województwie olsztyńskim remontu wymagało około 10 000 budynków zasiedlonych przez Ukraińców), ale natychmiastowe ich zaspokojenie przerastało ówczesne możliwości państwa. W latach 1956-1958 władze udzieliły przesiedleńcom kredytów na łączną kwotę 170 mln zł, co na owe czasy było sumą olbrzymią. Znaczna część tych kredytów była bezzwrotna lub została częściowo umorzona w latach następnych.

Nie wolno twierdzić, że przesiedlenia w ramach operacji „Wisła” były dobrodziejstwem. Przymus opuszczenia stron rodzinnych to tragedia dla tysięcy rodzin ukraińskich. Niemniej jednak podjęcie w ramach operacji zdecydowanych, radykalnych i niewątpliwie bolesnych działań przyczyniło się do zahamowania przelewu krwi po obu stronach i dało szansę na rozpoczęcie normalnego życia.

Polityczne następstwo operacji „Wisła” to także zapewnienie spokoju i bezpieczeństwa współczesnej Polski. Na podstawie tragicznych doświadczeń konfliktów narodowościowych w byłej Jugosławii można wyobrazić sobie z dużym prawdopodobieństwem podobny przebieg wypadków na ziemiach polskich – mieszanych etnicznie, zamieszkanych przez ludność ukraińską w znacznym procencie nieprzychylną państwu polskiemu.

Argumentacja tej grupy historyków obejmuje także ocenę operacji „Wisła” z punktu widzenia prawa międzynarodowego, zwłaszcza w świetle Karty Narodów Zjednoczonych z 26 czerwca 1945 r., która uznała prawo narodów do samostanowienia. Ze strony Ukraińców mieszkających w Polsce nie doszło do spełnienia ani jednego z trzech warunków:

– walki przeciwko panowaniu kolonialnemu;

– walki przeciwko obcej okupacji;

– walki z reżimem rasistowskim,

aby działania podziemia ukraińskiego na terytorium Polski można było zaliczyć do kategorii walk narodowowyzwoleńczych. Obowiązywało zatem polskie prawo wewnętrzne. Należy podkreślić, iż część obywateli polskich narodowości ukraińskiej naruszyła obowiązek lojalności wobec państwa, w którym zamieszkiwali.

1 Zob. w wielu wątkach aktualną do dziś książkę Antoniego Szcześniaka i Wiesława Szoty „Droga donikąd. Działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i jej likwidacja w Polsce”, Warszawa 1973.

2 Zob. G. Motyka, Tak było w Bieszczadach. Walki polsko-ukraińskie 1943-1948, Warszawa 1999; R. Drozd, Polityka władz wobec ludności ukraińskiej w Polsce w latach 1944-1989, Warszawa 2001; E. Misiło, Akcja „Wisła”. Dokumenty, Warszawa 1993.

3 9 września 1944 r. PKWN zawarł układ z rządem USRS w sprawie przesiedlenia ludności ukraińskiej z terytorium Polski do USRS i obywateli polskich z terytorium USRS do Polski.

4 Działała od kwietnia do października 1946 r. Straty UPA – 910 zabitych i ponad 1000 schwytanych.

5 Tak część Ukraińców nazywa tereny Polski Południowo-Wschodniej położone na zachód od tzw. linii Curzona.

6 Do niedawna podawano ok. 6 tys.; zdaniem G. Motyki – 2-3 tys.

7 Przeczy temu choćby postać samego gen. Mossora, przedwojennego oficera represjonowanego przez komunistów (w 1951 r. otrzymał dożywocie w „procesie generałów”). Po zwolnieniu z więzienia zmarł przedwczesnie (w 1957 r.) m.in. w wyniku wyjątkowo brutalnego śledztwa.

8 Akcja „Zachód” to deportacja ponad 100 tys. Ukraińców (członków rodzin OUN-owców”) na mocy decyzji Rady Ministrów ZSRS nr 3214-1050s z 10 września 1947 r.

9 Na terenie powiatu prze myskiego i okolic nacjonaliści ukraińscy proklamowali tzw. Republikę Przemyską („Peremyśka Ukrajina”).

10 Świadczą o tym takie próby podjęte przez nacjonalistów ukraińskich już w miejscach nowego osiedlenia, udaremnione przez organa bezpieczeństwa.

drukuj