Sam sezon był bardzo ciężki, ponieważ było mnóstwo niesprzyjających wydarzeń pogodowych. W maju przyszły silne przymrozki, gdzie w zasadzie ucierpiało ogrodnictwo, uprawy polowe. Największe szkody sięgające 30-40 proc. były w rzepaku, a także we wczesnych pszenicach. Rolnicy zamiast zbierać plony w wysokości 6-8 ton, to zbierali w zasadzie 20 proc tego, co powinno być. Tutaj nie możemy mówić o żadnej opłacalności. Nie możemy mówić nawet o wyrównaniu kosztów, żeby wyjść na zero. Jeśli żyto kosztuje 500 zł za tonę i rolnik zebrał 1,5 tony, to nawet wliczając w to dopłatę bezpośrednią do hektara, to przy takiej uprawie trzeba cały sezon pracować za darmo i jeszcze do tego dołożyć – wskazał Damian Murawiec, rolnik, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.