Nieobecni głosu nie mają, ale sama deklaracja już przed spotkaniem to jest sygnał mówiący wprost, że nie chcą rozmawiać z prezydentem i nie widzą z nim kooperacji oraz współpracy. To jest zdecydowanie zły sygnał. Oczywiście parlament jest miejscem podejmowania decyzji, ale by dana ustawa weszła w życie, to ona potrzebuje podpisu prezydenta. Tym samym w logicznym ciągu konsekwencji tworzenia polskiego prawa prezydent jest kropką zamykającą ten proces. Głowa państwa nie może być traktowana jako dyżurny notariusz, ale podmiot konstytucyjny, który ma istotną rolę w legislacji i tworzeniu prawa. Postawa polityków Koalicji Obywatelskiej i Lewicy jest podejściem „wszystko albo nic, a bez prezydenta damy radę”. To jest bardzo złe i pokazuje zero podejścia konstruktywnego i próby dialogu, a jednocześnie jest to stawianie się w pozycji konfrontacji. Widać, że ci politycy nie są zainteresowani dialogiem z Pałacem Prezydenckim – mówił Andrzej Maciejewski, politolog, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.