fot. PAP/Jarek Praszkiewicz

Prezydent i rząd spierają się o udział Polski w Radzie Pokoju

Prawo i Sprawiedliwość oczekuje, że Polska dołączy do Rady Pokoju budowanej przez prezydenta Donalda Trumpa. Rząd dystansuje się od pomysłu, twierdzi, że w budżecie nie ma miliarda dolarów na stałe członkostwo. Niewykluczone, że Pałac Prezydencki będzie chciał wykorzystać zaproszenie do Rady Pokoju, by zawalczyć o stałą amerykańską bazę.

Amerykański prezydent zainaugurował Radę Pokoju w Davos w trakcie Światowego Forum Ekonomicznego. Polski prezydent, choć był na inauguracji, żadnego podpisu nie złożył, decyzję konsultował z rządem, do prezydenta dotarła opinia przygotowana w resorcie spraw zagranicznych.

– Szkoda, że Pan Prezydent nie docenia, że rząd umożliwił mu – bez strat w stosunkach Polska-USA – uniknięcie wpadki – napisał Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych.

Reakcja szefa polskiej dyplomacji była odpowiedzią na słowa prezydenta, który miał pretensje o to, jak wyglądała przygotowana dla niego opinia jednego z wicedyrektorów jednego z departamentów.

– To trochę mało, jak na moment, w którym zmienia się pewna geopolityka świata i powstaje nowa organizacja międzynarodowa – zaznaczył prezydent RP.

Zaognienie relacji między Pałacem Prezydenckim a MSZ-em ma miejsce chwilę przed zaplanowaną na dziś rozmową głowy państwa z Radosławem Sikorskim. Prezydent – w przeciwieństwie do rządu – próbuje prowadzić politykę proatlantycką.

– Stany Zjednoczone dysponują odpowiednim potencjałem, żeby w razie na przykład zagrożeń móc Polsce pomóc – zauważył prof. Arkadiusz Jabłoński, socjolog.

Według ustaleń Polsat News prezydent mógł wykorzystać zaproszenie do Rady Pokoju, by wzmocnić amerykańską obecność nad Wisłą. Pojawiła się propozycja, by w odpowiedzi na dołączenie Polski do Rady Pokoju, Amerykanie stworzyli u nas w kraju stałą bazę wojskową. Od  odpowiedzi na pytanie, czy ta propozycja padła w rozmowie z Donaldem Trumpem, uciekał prezydencki minister Wojciech Kolarski.

– Każde zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w Polsce ma fundamentalne znaczenie dla naszego bezpieczeństwa – podkreślił Wojciech Kolarski.

Członkostwa Polski w nowym formacie chce prezes Jarosław Kaczyński.

– Dzisiaj musimy być w jak najlepszych stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi i tym bardziej powinniśmy tam być – akcentował prezes Prawa i Sprawiedliwości.

By zostać stałym członkiem Rady Pokoju, trzeba wyłożyć na stół miliard dolarów. Rząd mówi, że tych pieniędzy nie ma w budżecie, co poddaje w wątpliwość jakikolwiek ruch, by parlament zgodził się na polskie członkostwo w nowym formacie. Rada Pokoju pokazuje, jak Europa słabnie na arenie globalnej.

– W 45. roku jak formowano ład po II wojnie światowej, to obecność tych mocarstw Europy Zachodniej była niezbędna. Dzisiaj, jak widać Donald Trump, może budować Radę Pokoju, w której jedynym europejskim państwem są Węgry i jemu to kompletnie nie przeszkadza – powiedział Kacper Kita, analityk, publicysta z portalu „Nowy ład”.

Według Donalda Trumpa Polska i Włochy to europejskie kraje, które chcą dołączyć do Rady Pokoju.

TV Trwam News

drukuj