



Dzisiaj pojawia się spór o Żołnierzy Wyklętych, pojawiają się różne artykuły szkalujące ich pamięć, a to wszystko dlatego, że dzisiaj znowu toczy się debata, czy Polska ma być niepodległa, czy ma się wpisać w nowy socjalistyczny projekt europejski. Żołnierze Wyklęci stanowią o tej niepodległości, przez co są wyrzutem sumienia dla wielu rodzin, gdzie ojcowie czy dziadowie mordowali tych żołnierzy, więc oni są nadal niewygodni. Pamiętajmy, że oni są symbolem niepodległości, są doskonałym wzorcem do wychowania patriotycznego młodego pokolenia. Ich dziedzictwo jest w istocie dziedzictwem niepodległej Polski – wskazał prof. Mieczysław Ryba, historyk, politolog, wykładowca akademicki, w felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja i TV Trwam.



Rosyjska inwazja na Ukrainę pokazała, że ani elity rosyjskie, ani państwo rosyjskie, ani społeczeństwo rosyjskie, nie uzależniło się od Zachodu, ale Zachód, a w szczególności Niemcy, uzależniły się od Rosji. Dla Niemców współpraca z Rosją – od czasów Bismarcka, a może i Fryderyka II – jest fundamentem dynamiki rozwoju państwa, dobrobytu, możliwości geopolitycznych, budowania imperium (…). Cała niemiecka wizja na przyszłość była taka, że w oparciu o rosyjski gaz zrobi się „Fit for 55”, czyli Zielony Ład w Europie, który spowoduje zdominowanie gospodarki europejskiej przez Niemcy – powiedział prof. Mieczysław Ryba, politolog i historyk, wykładowca akademicki, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.


Przez ten rok państwo polskie zamanifestowało swoją skuteczność nie tylko jako ośrodek i węzeł pomocowy dla Ukrainy, ale również jako podmiot, który w tym samym czasie, kiedy wszystkie relacje rosyjsko-niemieckie się urwały, pokazał, że nasz plan na zerwanie z tym układem jest skuteczny. Przypomnijmy, że 17 września 2022 roku został otwarty przekop Mierzei Wiślanej, oddano do użytku Baltic Pipe, Via Carpatia, przez którą jedzie mnóstwo transportów w kierunku Rzeszowa. Wiele rzeczy pokazywało, że to państwo przewidywało, co może się wydarzyć. To było zaskakujące, iż w sytuacjach trudnych państwo o wiele słabsze, wydawało się, że źle zorganizowane, posiadające skandalicznie zachowującą się opozycję, to państwo okazało się skuteczne – zauważył prof. Mieczysław Ryba, historyk, politolog, wykładowca akademicki, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.

Presja Brukseli wywierana na Polskę jest nakierowana na to, by Donald Tusk powrócił na urząd premiera, by totalna opozycja przejęła stery rządów i wtedy z łatwością będzie można realizować doktrynę superpaństwa, a Polskę wyeliminować jako gracza konkurencyjnego wobec Berlina w Europie Środkowej – powiedział prof. Mieczysław Ryba, politolog i historyk, członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej oraz wykładowca akademicki, w sobotnim felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” na antenie TV Trwam i Radia Maryja.


Nie wierzę w zdolności koalicyjne Donalda Tuska, mimo że on do tego dąży i wygląda na to, iż to jest minimum celu, jaki sobie stawia w tych wyborach. Donald Tusk chce maksymalnie wyeliminować konkurencję na opozycji. Wspólny start wcale nie gwarantuje żadnego zwycięstwa. Wiedzą o tym przywódcy pozostałych ugrupowań, chcący mieć podmiotową pozycję, żeby móc później uczestniczyć w wielkiej grze politycznej, a nie być tylko przedmiotem rozgrywki samego Donalda Tuska – powiedział prof. Mieczysław Ryba, historyk, politolog, w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.

Prof. Mieczysław Ryba

Każda wojna, która toczy się bezpośrednio u naszych granic, jest naszą wojną. Równie dobrze możemy sobie wyobrazić jakikolwiek niepokój na Słowacji, w Czechach, a nawet w Niemczech, na Białorusi czy Litwie. To zawsze będzie nasza wojna. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to niczego nie rozumie z geopolityki. To nie są czasy pierwszych wieków średniowiecza, kiedy można było nie wiedzieć, co się dzieje u sąsiada (…). Dzisiaj, jeśli weźmiemy przykładowo szybkość lotu rakiety czy samolotu, to są to minuty w sensie odległości. To jest tak blisko, że jeśli ktoś nie tworzy sobie stref bezpieczeństwa w tzw. buforach, to jest samobójcą i chce zaprosić ewentualnego agresora, i chce rozstrzygać bitwy pod Warszawą, a nie pod Kijowem czy Charkowem. Trzeba się uczyć trochę historii. Jeśli przegraliśmy na Zaporożu albo pod Wilnem, to potem mieliśmy wojska pod Warszawą. Tak było w historii – mówił prof. Mieczysław Ryba, historyk, politolog, w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.
