Miłosierdzie nie zawsze zawiera w sobie pobłażliwość. Czasami zmusza do pewnej surowości, jednoznaczności. Mam wrażenie, że za bardzo jesteśmy ogarnięci feminizmem. Wychwalane są cechy kobiece, a piętnowane cechy męskie, czyli wytrwałość, niezmienność, upór, siła. To są rzeczy, które są mężczyźnie potrzebne do tego, aby spełnił swoją pierwszą powinność, czyli obronienia tych, którzy zostali mu powierzeni i których kocha. Cechy bardziej kobiece jak czułość, wyrozumiałość, przygarnianie także mają swoje ogromne znaczenie, ale muszą mieć swoje miejsce w hierarchii. (…) Sytuacja ludzi, którzy znajdują się na granicy polsko-białoruskiej jest bardzo trudna i złożona. Nie da się zastosować jednej reguły. Z jednej strony miłosierdzie polega na tym, że potrzebujemy bronić tych, którzy są nam powierzeni. Tak działają polskie służby i ci, którzy są odpowiedzialni za nasz naród. Rzeczą nieludzką jest to, że jako narzędzia agresji zostali użyci ludzie – powiedział ks. prof. Robert Skrzypczak, wykładowca teologii dogmatycznej Akademii Katolickiej w Warszawie, w rozmowie z portalem Radia Maryja.