fot. PAP/EPA

Primera Division: Nowe „Gran Derbi” na remis

Mecz rozgrywany na stadionie w Madrycie miał być hitem, ale po końcowym gwizdku kibice mogli zastanawiać się czy byli świadkami tak długo zapowiadanego widowiska. Atletico zremisowało z Barceloną 0:0 po spotkaniu bezbarwnym.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że będzie to pojedynek na najwyższym poziomie. Dało się słyszeć głosy, że  przy słabszej formie Realu Madryt mecz pomiędzy Atletico i Barceloną nazwać można nowymi „Gran Derbi”.  Obie ekipy dotychczas szły łeb w łeb, obie wygrały 16 z 18 ligowych spotkań, solidarnie wygrały również ligowe starcia z Realem Madryt.

Stawką tego meczu było prowadzenie w La Liga. W szeregach Barcelony zabrakło magicznego duetu z Ameryki Południowej mowa tu oczywiście o Messim i Neymarze obaj panowie usiedli na ławce rezerwowych. Stołeczni zaś grali ze swoimi największymi gwiazdami, na czele z Diego Costa.

Mecz na Vicente Calderon rozpoczął się dość spokojnie choć w czwartej minucie gospodarze mogli wyjść na prowadzenie. Niesamowitą szarżą popisał się Arda Turan, który wstrzelił piłkę w pole karne. Interweniował Valdes po czym chaotyczną główką „popisał się” Pique, takie  zagranie mogło skończyć się golem samobójczym.  Atletico próbowało stwarzać sytuacje podbramkowe jednak ich ataki kończyły się zazwyczaj niecelnym ostatnim podaniem. Barcelona w swoim stylu chciała przejąć całkowitą kontrolę nad meczem, ale dziś bardzo dobrze sprawowali się obrońcy „biało czerwonych”.

Druga połowa rozpoczęła się dobrze dla widowiska albowiem na boisku pojawił się Messi, który zastąpił na placu gry bezproduktywnego Inieste. W tej części spotkania śmielej poczynali sobie goście najpierw rajdem prawą stroną popisał się Argentyńczyk, później kąśliwie uderzał Alexis jednak te próby nie zrobiły większego wrażenia na Courtoisie.

Powoli do głosu zaczęli dochodzić też gospodarze, sygnał do ataku dał Diego Godin ale jego strzał nie sprawił problemu bramkarzowi Barcy. W 59 minucie Arda Turan dobrze dograł piłkę do Diego Costy, Brazylijczyk grający dla Hiszpanii strzelił jednak obok bramki. W 68 minucie Messi strzałem głową próbował zaskoczyć bramkarza Atletico ale ponownie chybił.

Mecz zakończył się remisem i jest to sprawiedliwy wynik żadna z drużyn nie stworzyła sobie przewagi co potwierdzają statystyki tego spotkania. Zapewne pojedynek nie przejdzie do historii jako ten z serii „nie zapomniane”.

Sport/RIRM

drukuj