PlusLiga: Resovia bezsilna, Skra coraz bliżej złota!

Siatkarze PGE Skry Bełchatów pokonali na wyjeździe Asseco Resovię Rzeszów 3:0 (26:24, 25:17, 25:15 ) w drugim meczu finałowym PlusLigi. Podopieczni Miguela Angela Falaski prowadzą w rywalizacji do trzech zwycięstw już 2:0. MVP spotkania wybrano Mariusza Wlazłego.

Drugi mecz finałowy PlusLigi pomiędzy broniącą mistrzowskiego tytułu Asseco Resovią Rzeszów i PGE Skrą Bełchatów był mniej emocjonujący od wtorkowego spotkania tych ekip. Tym razem goście do zwycięstwa potrzebowali nie pięciu, a trzech setów, z których tylko jeden dostarczył kibicom zgomadzonym w hali Podpromie niesamowitych emocji.

Inauguracyjna partia drugiego spotkania finałowego rozpoczęła się lepiej dla Skry, która dość szybko wypracowała sobie pięciopunktową przewagę. Pierwszy punkt dla rzeszowian zdobył dopiero Nikołaj Penczew przy stanie 1:5. Potem ponownie atakował Penczew. Bełchatowianie szybko jednak wrócili na właściwe tory i po asie serwisowym Facudno Conte prowadzili na pierwszej przerwie technicznej 2:8. Po powrocie na parkiet mistrzowie Polski zabrali się do odrabiania strat. Świetna dyspozycja w ataku Dawida Konarskiego oraz Paula Lotmana pozwoliła gospodarzom zbliżyć się do rywala na jedno oczko (13:14). Od tego momentu trwała zażarta walka „punkt za punkt” (15:15, 17:17). Bełchatowianie odskoczyli na dwa punkty (18:20), ale kilka minut później udaną zagrywką popisał się Jochen Schoeps i znów mieliśmy remis (22:22). O wyniku tego seta decydowała gra na przewagi. Ją lepiej wytrzymali podopieczni Miguela Angela Falaski, którzy po udanej kontrze Wlazłego wygrali 26:24.

Skra poszła za ciosem i na początku drugiej partii nadal punktowała gospodarzy (0:3, 2:6). Najpierw Conte dobrze zagrał w kontrataku, a później zatrzymany blokiem został Konarski. W dalszej części seta obraz gry nie uległ zmianie. Zespół z Bełchatowa dalej dominował na boisku i wygrywał coraz wyżej (5:11). Wówczas jednak graczom Falaski przytrafił się przestój i rzeszowianie dzięki skutecznej grze na kontrach odrobili niemal całą stratę (12:13). Było to już jednak wszystko, na co było stać Resovię w tym secie. Od stanu 14:15 powoli przyjezdni zaczęli wypracowywać sobie znaczącą przewagę, która po skutecznym ataku z szóstej strefy w wykonaniu Facundo Conte wynosiła już cztery punkty (15:19). W końcówce drugiej partii po raz kolejny dał znać o sobie blok bełchatowian, a kompletnie rozbitych już gospodarzy dobił atakiem z prawego skrzydła Mariusz Wlazły (17:25).

Trzeci set tylko do stanu 5:5 miał w miarę wyrównany przebieg. Później na parkiecie rządziła tylko jedna drużyna – PGE Skra Bełchatów (5:8, 7:11, 9:13). Dzięki znakomitej grze w bloku oraz wysokiej skuteczności w ataku przyjezdni systematycznie budowali przewagę przez co na drugiej przerwie technicznej osiągnęli sześciopunktową przewagę (10:16). Bełchatowianie przewagi już nie oddali, o utrzymanie bezpiecznego dystansu zadbał przede wszystkim Wlazły, który bombardował  rywali zarówno w ataku, jak i w polu zagrywki (13:18, 14:21). Resovia już niczego w tym meczu nie pokazała, a kropkę nad „i” postawił świetny Mariusz Wlazły (15:25).

Kolejne spotkanie odbędzie w niedzielę o godz. 14.45 w bełchatowskiej hali Energia.

Asseco Resovia RzeszówPGE Skra Bełchatów 0:3

(24:26, 17:25, 15:25)

MVP: Mariusz Wlazły (PGE Skra Bełchatów)

Stan rywalizacji (do trzech zwycięstw) 2:0 dla Skry

Resovia: Tichacek, Konarski, Lotman, Penczew, Nowakowski, Perłowski, Ignaczak (libero) oraz Drzyzga, Schoeps, Veres i Kosok

Skra: Uriarte, Wlazły, Antiga, Conte, Kłos, Wrona, Zatorski (libero) oraz Brdović i Maćkowiak

Sport/RIRM

drukuj