fot. PAP

PlusLiga. Niespodzianka w Bełchatowie, Lotos Trefl bliżej finału!

Lotos Trefl Gdańsk niespodziewanie pokonał na wyjeździe PGE Skrę Bełchatów 3:2 (22:25, 32:30, 21:25, 25:22, 15:10) w pierwszym meczu półfinałowym PlusLigi siatkarzy. W rywalizacji do trzech zwycięstw drużyna prowadzona przez trenera Andreę Anastasiego objęła prowadzenie 1:0, dzięki czemu jest bliższa awansu do finału krajowych rozgrywek.


W bieżącym sezonie obie drużyny dwukrotnie miały okazję stawać naprzeciwko siebie. Za każdym razem górą z tych konfrontacji wychodzili bełchatowianie, którzy w rundzie zasadniczej PlusLigi wygrywali, odpowiednio 3:2 i 3:1. Podobnie jak wtedy również dziś faworytem tego pojedynku pozostawali mistrzowie Polski.

I set

Inauguracyjną odsłonę meczu lepiej rozpoczęli zawodnicy z Trójmiasta. Świetna postawa Wojciecha Grzyba oraz Murphy’ego Troy’a dała ich drużynie dwupunktowe prowadzenie na pierwszej przerwie technicznej (6:8). Po czasie do głosu stopniowo zaczęli dochodzić gospodarze, którzy najpierw doprowadzili do remisu, a chwilę później – przy zagrywce Mariusza Wlazłego – wyszli na minimalne prowadzenie (11:10). Od tego momentu trwała prawdziwa wymiana ciosów, jednak to Skra była bliższa wygrania pierwszej części spotkania (13:12, 17:16). Kluczowa dla losów tej partii akcja miała miejsce przy stanie 20:18. Wówczas skuteczny atak na kontrze wykonał Facundo Conte, co pozwoliło bełchatowianom odskoczyć na trzy oczka. Taką też przewagę utrzymali do końca seta (25:22), tym samym obejmując prowadzenie w całym meczu 1:0.

II set

Tym razem początek drugiej partii należał do mistrzów Polski. Dzięki udanej „krótkiej” w wykonaniu Srećko Lisinaca i blokowi Andrzeja Wrony na Sebastianie Schwarzu siatkarze z Bełchatowa uzyskali dwa punkty zapasu (4:2). Wtedy jednak w polu serwisowym „żółto-czarnych” pojawił się Wojciech Grzyb, który za sprawą swoich atomowych zagrywek wyprowadził zespół na prowadzenie (4:5). W dalszej części seta dominacja gdańszczan była coraz bardziej widoczna. Znakomita dyspozycja Murphy’ego Troy’a zza linii dziewiątego metra w połączeniu ze skuteczną grą na środku siatki Wojciecha Grzyba stwarzały olbrzymie problemy zawodnikom Miguela Angela Falaski (8:14). Efektem tego była aż siedmiopunktowa przewaga Trefla na drugiej przerwie technicznej (9:16). Po powrocie na parkiet obraz gry uległ diametralnej zmianie – fantastyczna postawa Macieja Muzaja w ataku oraz liczne błędy własne gości sprawiły, że Skra zbliżyła się do rywali na dwa oczka (18:20), a następnie doprowadziła do remisu (23:23). W zaciętej i niezwykle dramatycznej końcówce bełchatowianie nie wykorzystali dwóch piłek setowych i ostatecznie z wygranej mogli się cieszyć gdańszczanie, zwyciężając na przewagi 32:30. Drugą odsłonę spotkania zakończył asem serwisowym Sebastian Schwarz.

III set

Także trzecia część spotkania rozpoczęła się od dwupunktowego prowadzenia gospodarzy, dzięki efektownej „czapie” na Mateuszu Mice (3:1). Na odpowiedź ze strony Trefla nie trzeba było zbyt długo czekać, bowiem po udanym zbiciu z prawego skrzydła przez Murphy’ego Troy’a na tablicy widniał wynik remisowy (10:10). Taki obrót sprawy wyraźnie podrażnił mistrzów Polski, którzy w miarę upływu czasu zaczęli uzyskiwać coraz wyraźniejszą przewagę. Dobra gra blokiem, jak również skuteczne ataki Facundo Conte oraz Wojciecha Włodarczyka, były przyczyną osiągnięcia czteropunktowego prowadzenia przez zawodników Miguela Angela Falaski (19:15). Gdańszczanie tym razem nie zdołali nawiązać walki i musieli uznać wyższość rywali. W efekcie trzecia partia padła łupem Skry, a ostatnie słowo należało do Mariusza Wlazłego (25:21).

IV set

Pierwsze minuty seta numer cztery należały do gospodarzy (5:3), jednak błąd w ataku Facundo Conte oraz skuteczna zagrywka Sebastiana Schwarza spowodowały, że to przyjezdni na pierwszą przerwę techniczną schodzili z dwoma oczkami zapasu (6:8). Po wznowieniu gry przewaga gdańszczan zaczęła sukcesywnie wzrastać i niedługo później – za sprawą udanego zbicia w wykonaniu Artura Ratajczaka – oba zespoły dzieliły cztery punkty (11:15). Wtedy mistrzowie Polski znów przystąpili do odrabiania strat. Po asie serwisowym Mariusza Wlazłego podopieczni Miguela Angela Falaski doprowadzili do remisu, a w następnej akcji, kiedy bezbłędnie na kontrze zachował się Facundo Conte, osiągnęli nawet jednopunktową przewagę (21:20), Decydujące fragmenty partii przebiegały już jednak pod zdecydowane dyktando Trefla. Bohaterem końcówki bez wątpienia został Murphy Troy, który dwukrotnie popisał się asem serwisowym i zakończył czwartą, zwycięską dla siatkarzy Andrei Anastasiego odsłonę (22:25).

V set

Tie-break początkowo przebiegał po myśli bełchatowian, którzy dzięki udanej kontrze Wojciecha Włodarczyka prowadzili 5:4. Zawodnicy z Trójmiasta nie dawali jednak za wygraną. Szybko doprowadzili do remisu, a po znakomitej „krótkiej” w wykonaniu Bartosza Gawryszewskiego osiągnęli trzy oczka zapasu (6:9). Później gdańszczanie jeszcze bardziej podkręcili tempo. Kiedy na podwójnym bloku zatrzymany został Mariusz Wlazły, dystans pomiędzy zespołami wzrósł do czterech punktów i w tym momencie losy meczu były właściwie rozstrzygnięte (7:11). Siatkarze Andrei Anastasiego nie dali się już wybić z rytmu i bezpieczną przewagę dowieźli do końca partii. Piątego seta, jak i całe spotkanie, zakończył zepsutą zagrywką Nicolas Uriarte (10:15). Tym samym w półfinałowej rywalizacji (do trzech zwycięstw) Lotos Trefl objął prowadzenie 1:0.

***

PGE Skra Bełchatów Lotos Trefl Gdańsk 2:3
(25:22, 30:32, 25:21, 22:25, 10:15)

Stan rywalizacji (do 3 zwycięstw): 1:0 dla Trefla

MVP: Murphy Troy (Trefl)

Skra: Nicolas Uriarte (1), Mariusz Wlazły (16), Andrzej Wrona (8), Srećko Lisinac (10), Facundo Conte (26), Nicolas Marechal (2), Kacper Piechocki (libero) oraz Aleksa Brdović (1), Maciej Muzaj (6), Karol Kłos, Wojciech Włodarczyk (10) i Ferdinand Tille (libero)

Trefl: Marco Falaschi, Murphy Troy (27), Bartosz Gawryszewski (8), Wojciech Grzyb (7), Mateusz Mika (16), Sebastian Schwarz (17), Piotr Gacek (libero) oraz Damian Schulz, Artur Ratajczak (5) i Mateusz Czunkiewicz


W innym meczu półfinałowym PlusLigi siatkarze Asseco Resovii Rzeszów bez większych problemów pokonali przed własną publicznością Jastrzębski Węgiel 3:1.

Asseco Resovia Rzeszów Jastrzębski Węgiel 3:1 [relacja]
(25:16, 22:25, 25:20, 25:21)

Stan rywalizacji (do 3 zwycięstw): 1:0 dla Resovii

Sport.RIRM

drukuj