fot. Paweł Skraba

Otylia Jędrzejczak apeluje do rodziców: Nie ułatwiajcie dzieciom opuszczania lekcji wychowania fizycznego

Prawie sześćset ćwiczących uczennic i cztery wielkie mistrzynie sportu – tak wyglądało czwartkowe przedpołudnie w Katowicach. „Pokazujemy dzieciom, jak ważna jest lekcja wf i jednocześnie prosimy rodziców, by nie ułatwiali im jej opuszczania” – zaapelowała Otylia Jędrzejczak, która zorganizowała zajęcia z cyklu „Mistrzynie w Szkołach”. To akcja skierowana do uczennic ostatnich klas szkół podstawowych i szkół średnich, bo ta grupa wiekowa najczęściej rezygnuje z lekcji wychowania fizycznego.


„Przyznam szczerze, że często zastanawiam się nad tym, dlaczego rodzice pozwalają dzieciom zwalniać się z wf. Chciałabym, żebyśmy z tego błędu wyszli, żebyśmy się obudzili z letargu, który pozwala naszym dzieciom nie być na lekcji wychowania fizycznego i traktować ją inaczej niż matematykę, fizykę. Tak naprawdę na lekcji wychowania fizycznego wspomagamy dziecko w tym, żeby było ono lepsze na matematyce, fizyce, na angielskim czy francuskim” – zwróciła uwagę Otylia Jędrzejczak.

fot. Paweł Skraba

Na zaproszenie najlepszej polskiej pływaczki w historii do Katowic przyjechały brązowa medalistka olimpijska w zapasach z Pekinu, Agnieszka Wieszczek-Kordus; wicemistrzyni świata w boksie, Aneta Rygielska, oraz medalistka mistrzostw świata i Europy w biathlonie, Weronika Nowakowska.

„Uwielbiałam wf. To była moja najlepsza lekcja i mam nadzieję, że to się zmieni w Polsce, że jednak uczniowie polubią ten przedmiot, bo uważam, że to jest najważniejsza lekcja” – wskazała Agnieszka Wieszczek-Kordus.

Mistrzynie obecne podczas wydarzenia w Katowicach zgodnie podkreśliły, że często wielkie kariery sportowe rozpoczynają się właśnie na lekcjach wychowania fizycznego.

„U mnie od początku nauczyciele wf widzieli talent do sportu, ale też ciężką pracę. Na tych lekcjach robiłam wszystko tak, że wychodziłam bardzo zmęczona. I to była moja ulubiona lekcja. Po prostu mogłam się tam wyżyć. Miałam zawsze bardzo dużo energii i mogłam ją wykorzystać na lekcjach wf. Brałam udział we wszystkich SKS-ach, we wszystkich możliwych zawodach, więc na pewno nauczyciele wf mnie bardzo lubili” – mówiła Aneta Rygielska.

fot. Paweł Skraba

W przypadku Agnieszki Wieszczek-Kordus było trochę inaczej.

„Najpierw chodziłam do szkoły muzycznej, co było troszkę nieporozumieniem. I tam właśnie moja wychowawczyni mówiła do mojej mamy: >>Niech ona nie idzie do szkoły sportowej, bo ona nie urośnie<<. Jak zdobyłam medal olimpijski, to pocałowałam ją z góry w czoło i jej to przypomniałam. Ale ja zaczęłam bardzo późno trenować. Był to przypadek, gdy miałam 18 lat. Mój tata jest mechanikiem samochodowym i trenerowi od zapasów zepsuło się auto. Tata poprosił, żeby trener wziął mnie na obóz. To były wakacje, nie miałam na nie specjalnego pomysłu i trener zamiast zapłacić za naprawę auta, zabrał mnie na obóz. I tak mi się spodobało, że zostałam tam przez dwadzieścia lat. Ciekawe, czy jakby trenerowi z innej dyscypliny zepsuło auto, czy też bym trenowała inny sport” – opowiadała.

Katowicka odsłona „Mistrzyń w Szkołach” była rekordowa, bo w zajęciach udział wzięło prawie sześćset uczennic.

„Ta lekcja wygląda naprawdę imponująco, ale tu nie chodzi o imponującą lekcję. Tu chodzi o to, że jako fundacja chcemy pokazać, że każda z uczennic jest wartościowa. Badania pokazują, że młode uczennice, ale i dorosłe Polki mają bardzo duże obniżenie własnej wartości, a tylko 6 proc. dzieci aktywnie i regularnie uprawia sport. Chcemy im pokazać, że poprzez aktywność i regularne uprawianie sportu mogą patrzeć na siebie inaczej” – zaznaczyła Otylia Jędrzejczak.

Czwartkowa lekcja wychowania fizycznego w Katowicach była już szóstą w tym roku z cyklu „Mistrzynie w Szkołach”. Wcześniej szansę na wspólny trening z gwiazdami polskiego sportu miały uczennice w Zduńskiej Woli, Bydgoszczy, Błoniu koło Warszawy, Siewierzu i Zakopanem. Ostatnia tegoroczna odsłona odbędzie się 24 listopada w Warszawie.

fot. Paweł Skraba

Fundacja Otylii Jędrzejczak

drukuj