fot. PAP/EPA

NBA. Piąta z rzędu porażka Wizards

Marcin Gortat zdobył osiem punktów i miał siedem zbiórek, a jego Washington Wizards przegrali na wyjeździe z Charlotte Hornets 87:94. To ich piąta kolejna porażka w koszykarskiej lidze NBA.

Tak długiej serii niepowodzeń „Czarodzieje” nie mieli od końcówki sezonu 2012/13, kiedy przegrali sześć spotkań z rzędu.

W czwartek nie udał im się rewanż za poniedziałkową porażkę z „Szerszeniami” 88:92 w Waszyngtonie. Dla zespołu, którego właścicielem jest najlepszy koszykarz wszech czasów Michael Jordan, była to trzecia kolejna wygrana w lidze, a piąta z ekipą ze stolicy.

Polski środkowy na parkiecie hali Time Warner Cable Arena przebywał 30 minut, trafił dwa z 10 rzutów z gry i wszystkie cztery wolne, miał pięć zbiórek w obronie i dwie w ataku, dwa bloki, stratę i trzy faule. Trzykrotnie został zablokowany przez rywali.

Najwięcej punktów dla Wizards zdobyli Paul Pierce – 19, John Wall – 15 i 13 asyst oraz Brazylijczyk Nene i rezerwowy Rasual Butler – po 11.

W zespole gospodarzy wyróżnili się Gerald Henderson – 27 pkt, Brian Roberts – 12 oraz Michael Kild-Gilchrist, Lance Stephenson i Jason Maxiell – po 11. Ten ostatni miał także osiem zbiórek i rekordowe w karierze siedem bloków.

Wizards grali w czwartek bez kontuzjowanych rezerwowych zawodników podkoszowych – Francuza Kevina Seraphina i Drew Goodena. W dodatku w pierwszej połowie urazu doznał czołowy strzelec zespołu Bradley Beal i po przerwie nie wrócił na boisko, kończąc mecz z dorobkiem zaledwie jednego punktu.

Mimo to goście przez większość spotkania utrzymywali korzystny dla siebie rezultat. Porażkę ponieśli na skutek fatalnej w ich wykonaniu czwartej kwarty, którą przegrali 13:25.

Po wyrównanej pierwszej odsłonie (34:30 dla Hornets), w drugiej Wizards zdobyli kolejnych 13 punktów, nie tracąc żadnego i prowadzili 45:39. W końcówce trzeciej, po punktach Gortata spod kosza, ich przewaga wynosiła już 70:59.

Gospodarze odzyskali prowadzenie w połowie ostatniej kwarty i w decydujących momentach zademonstrowali lepszą skuteczność, większą determinację i waleczność.

Reprezentant Polski wrócił na boisko na 4.17 min przed syreną przy wyniku 84:83 dla rywali. Zaraz też otrzymał piłkę pod koszem, ale został zablokowany przez Hendersona. Po chwili, gdy tablica pokazywała wynik 88:83 dla Charlotte, w łatwej sytuacji spudłował spod samej obręczy, a po zebraniu piłki i próbie dobitki nadział się na blok Ala Jeffersona.

W decydujących fragmentach, gdy była jeszcze nadzieja na odwrócenie losów spotkania, nie trafiali także jego koledzy z zespołu. W całej czwartej kwarcie goście mieli tylko pięć celnych rzutów z gry na 19 oddanych. W trakcie 48 minut gry Hornets aż 15 razy blokowali ich rzuty (Wizards mieli pięć bloków), a walkę o zbiórki wygrali 50-37.

Z dorobkiem 31 wygranych i 20 porażek Wizards mają trzeci bilans w Konferencji Wschodniej, ale zrównali się z nimi Cleveland Cavaliers. Prowadzą Atlanta Hawks (41-9) przed Toronto Raptors (33-17). Hornets (22-27) zajmują siódmą lokatę.

W sobotę „Czarodzieje” spotkają się u siebie z Brooklyn Nets (20-28), dziewiątym zespołem na Wschodzie.

PAP

drukuj