fot. PAP/Grzegorz Momot

MŚ w Lahti. Mamy złoto! Polacy bezkonkurencyjni w drużynówce!

Długo na to czekaliśmy. Polscy skoczkowie zdobyli złoty medal w konkursie drużynowym podczas mistrzostw świata w Lahti. Dominacja podopiecznych Stefana Horngachera nie podlegała dziś żadnej dyskusji. Drugich w stawce Norwegów biało-czerwoni wyprzedzili o ponad dwadzieścia pięć punktów. Podium uzupełnili reprezentanci Austrii.


Polacy od początku nadawali ton wydarzeniom na Salpausselce (HS 130). Po próbie skaczącego w pierwszej grupie Piotra Żyły z obniżonego rozbiegu na odległość 130.5 m, nasza reprezentacja objęła prowadzenie w zawodach. Ich przewaga nad resztą stawki powiększyła się, kiedy na 129 m wylądował Dawid Kubacki. Niedługo później – za sprawą dalekiego lotu Macieja Kota (130.5 m) – biało-czerwoni wyraźnie odskoczyli Niemcom, którzy awansowali z czwartej na drugą lokatę po bardzo dobrym skoku Richarda Freitaga (128.5 m).

Zamykający rywalizację w pierwszej serii Kamil Stoch, podobnie jak jego koledzy z drużyny, uzyskał 130.5 m i tym samym umocnił Polaków na pozycji lidera. Drugie miejsce na półmetku rywalizacji – ze stratą 17.4 pkt. do zawodników Stefana Horngachera – zajmowali Austriacy, dzięki świetnej próbie Stefana Krafta (134 m). Trzeci byli Niemcy, a czwarci Norwegowie.

Prawdziwie emocje nadeszły wraz z rozpoczęciem rundy finałowej. O losach rywalizacji często decydował wiatr, który zaczął mocno powiewać w różnych kierunkach. Z warunkami dobrze poradził sobie Piotr Żyła. Brązowy medalista mistrzostw świata z dużego obiektu doleciał do 123 m, ale jeszcze dalej – bo na 130.5 m – wylądował Markus Eisenbichler. W tym momencie nasi zachodni sąsiedzi tracili do biało-czerwonych już tylko 6.4 pkt.

Szansę niemieckiej ekipy na końcową wygraną zaprzepaścił jednak Stephan Leyhe, który zupełnie nie poradził sobie z warunkami panującymi na skoczni, uzyskując jedynie 103.5 m. Chwilę wcześniej nowym rekordem obiektu w Lahti popisał się natomiast Johann Andre Forfang (138 m), co sprawiło, że do walki o medale włączyli się podopieczni Alexandra Stoeckla. Nerwy na wodzy utrzymał Dawid Kubacki. Odległość 119.5 m pozwoliła naszej reprezentacji powiększyć prowadzenie do blisko trzydziestu punktów.

Triumf zespołu prowadzonego przez Stefana Horngachera przypieczętowali Maciej Kot oraz Kamil Stoch. Zwycięzca Letniej Grand Prix z zeszłego roku skoczył 121.5 m, zaś aktualnemu liderowi klasyfikacji generalnej Pucharu Świata zmierzono 124.5 m. To w zupełności wystarczyło do tego, aby Polacy po raz pierwszy w historii zostali drużynowymi mistrzami świata.

Srebrny medal w końcowym rozrachunku zgarnęli Norwegowie, których biało-czerwoni wyprzedzili o ponad dwadzieścia pięć punktów. Z brązu cieszyli się z kolei Austriacy. Ekipa Heinza Kuttina w ostatniej grupie, za sprawą udanej próby Stefana Krafta (126 m) i nieudanego lotu Andreasa Wellingera (119 m), wyprzedziła reprezentację Niemiec.

Podopieczni Stefana Horngachera w znakomitym stylu sprostali roli faworytów. Każdy z naszej czwórki potwierdził wysoką formę, jaką od początku prezentował na najważniejszej imprezie sezonu. W efekcie polscy skoczkowie zdobyli trzeci krążek w zmaganiach drużynowych. W 2013 roku (Val di Fiemme) i dwa lata później (Falun) biało-czerwoni wywalczyli brązowe medale.

***

Wyniki konkursu drużynowego:

1.   Polska (Piotr Żyła 130.5 m / 123 m, Dawid Kubacki 129 m / 119.5 m, Maciej Kot 130.5 m / 121.5 m, Kamil Stoch 130.5 m / 124.5 m) – 1104.2 pkt.
2.   Norwegia (Anders Fannemel 131 m / 112.5 m, Johann Andre Forfang 126.5 m / 138 m, Daniel Andre Tande 126 m / 126 m, Andreas Stjernen 127.5 m / 125.5 m) – 1078.5 pkt.
3.   Austria (Michael Hayboeck 130 m / 118.5 m, Manuel Fettner 126.5 m / 121 m, Gregor Schlierenzauer 124 m / 113.5 m, Stefan Kraft 134 m / 126 m) – 1068.9 pkt.
4.   Niemcy – 1052.9 pkt.
5.   Słowenia – 941.6 pkt.
6.   Finlandia – 926.5 pkt.
7.   Japonia – 922.7 pkt.
7.   Czechy – 922.7 pkt.
9.   Rosja – 473.4 pkt.
10. Szwajcaria – 453.0 pkt.
11. USA – 365.1 pkt.
12. Kazachstan – 192.3 pkt.

Sport.RIRM

drukuj