fot. PAP

MŚ Falun 2015. Polacy skoczyli na medal, rewelacyjni Norwegowie mistrzami świata!

Reprezentacja polskich skoczków narciarskich w składzie: Piotr Żyła, Klemens Murańka, Jan Ziobro oraz Kamil Stoch zdobyła brązowy medal w konkursie na skoczni dużej rozgrywanym podczas mistrzostw świata w Falun. Białoczerwoni powtórzyli tym samym sukces sprzed dwóch lat z Val Di Fiemme. Klasą dla siebie okazali się Norwegowie, którzy z dużą przewagą zdobyli złoto. Drugie miejsce w zawodach przypadło Austriakom.


Przed konkursem jako faworytów do medali typowano przede wszystkim bardzo mocnych indywidualnie Norwegów, a także Niemców, Japończyków, czy Austriaków. Swoje trzy grosze do walki o podium chciała również wtrącić Słowenia. Mało kto w gronie pretendentów do miejsc w pierwszej trójce wymieniał Polaków. Biało-czerwoni skakali w kolejności: Piotr Żyła, Klemens Murańka, Jan Ziobro oraz Kamil Stoch.

Jako pierwszy na belce startowej usiadł Żyła. Pierwszy z podopiecznych Łukasza Kruczka skoczył 123 metry, co dało naszej reprezentacji czwarte miejsce po pierwszej grupie zawodników. Nie zawiódł również Klemens Murańka, który dzięki próbie na 120.5 metra wyprowadził Polaków na trzecią pozycję. Następny z biało-czerwonych, Jan Ziobro uzyskał tylko 116 metrów i z tego powodu nasz zespół spadł na 5. pozycję. Na szczęście znakomicie zaprezentował się Kamil Stoch. Dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi skoczył aż 129.5 metra i Polska na półmetku zawodów plasowała się na czwartym miejscu, ze stratą tylko 2.6 punktu do trzeciej Austrii. Dwie pierwsze pozycje zajmowali odpowiednio Norwegowie oraz Japończycy. Rozczarowywali Niemcy, który po pierwszej serii sklasyfikowani zostali dopiero na piątej lokacie.

Już po pierwszej grupie skoczków w drugiej serii Polacy wskoczyli do pierwszej trójki. Zawdzięczają to Piotrowi Żyle, który wylądował na 123 metrze. Wspaniale w swoim drugiej konkursowej próbie zaprezentował się Klemens Murańka. Uzyskał aż 128 metrów i mimo niezbyt wysokich not za styl podopieczni Łukasza Kruczka wskoczyli na drugie miejsce na tym etapie rywalizacji. Startujący jako trzeci z biało-czerwonych Jan Ziobro wytrzymał presję i po skoku na 125.5 metra Polska nadal była wiceliderem konkursu. Nasi reprezentanci nie mieli już szans na złoto (strata ok. 30 punktów do Norwegów), ale musieli bronić się przed Austrią, która traciła do drugiego miejsca tylko 0,8 punktu.

W ostatniej grupie zawodnicy skakali w kolejności odwrotnej do zajmowanych pozycji po siedmiu próbach każdej z reprezentacji. Kamil Stoch ruszał więc z belki bezpośrednio po Gregorze Schlierenzauerze. W swoim drugim skoku znakomite warunki wietrzne wykorzystał Severin Freund. Świeżo upieczony mistrz świata z rywalizacji indywidualnej poleciał aż 143 metry, ale podparł tę próbę i Niemcy stracili z tego powodu mnóstwo punktów. 129 metrów uzyskał Schlierenzauer. To oznaczało, iż Kamil Stoch musiał uzyskać podobną odległość, aby Polacy zachowali drugą lokatę. Niestety, 126 metrów to było zbyt mało, aby zachować drugą pozycję w zawodach.

Ostatecznie biało-czerwoni zajęli trzecią lokatę, co oznaczało powtórzenie osiągnięcia z Val Di Fiemme z roku 2013. Tytuł drużynowych mistrzów świata bezapelacyjnie zdobyli Norwegowie. Za największą niespodziankę konkursu należy uznać zaledwie piąte miejsce Niemców.

***

Wyniki konkursu drużynowego:

1. Norwegia (Bardal, Jacobsen, Fannemel, Velta) 872.6 pkt.

2. Austria (Kraft, Hayboeck, Poppinger, Schlierenzauer) 853.2 pkt.

3. Polska (Żyła, Murańka, Ziobro, Stoch) 848.1 pkt.

4. Japonia (Kobayashi, Ito, Takeuchi, Kasai) 831.2 pkt.

5. Niemcy (Neumayer, Eisenbichler, Freitag, Freund) 809.2 pkt.

6. Słowenia (Tepes, Dezman, Damjan, Prevc) 797.5 pkt.

7. Rosja (Korniłow, Hazetdinow, Wassiliew, Maksimoczkin) 703.5 pkt.

8. Czechy (Janda, Hlava, Matura, Koudelka) 692.0 pkt.

Sport.RIRM

drukuj