fot. PAP/Adam Warżawa

MŚ 2017. Z dumą opuszczali parkiet! Polacy postraszyli Francuzów!

Mistrzowie świata, srebrni medaliści igrzysk olimpijskich, gospodarze tegorocznego czempionatu – Francuzi, bo o nich mowa, jako pierwsi przekonali się o walecznym sercu i ogromnym talencie młodych polskich zawodników. Biało-czerwoni, choć ulegli obrońcom tytułu 25:26, boisko opuszczali z podniesionym czołem.


Po kolejnych porażkach z Norwegią, Brazylią i Rosją biało-czerwoni stracili szanse na awans do 1/8 finału turnieju. Do końca walczyli jednak o honor i doświadczenie. Najpierw w nerwowych okolicznościach pokonali Japonię, dziś bez presji, za to z wojowniczym nastawieniem, przystępowali do pojedynku z Francuzami.

Już pierwsze minuty przyniosły grę, której nie oglądaliśmy w wykonaniu Polaków od dawna. Skuteczny był zwłaszcza Tomasz Gębala, a między słupkami dobrze spisywał się Adam Malcher (3:3). Twarda obrona naszych szczypiornistów dała się we znaki rywalom jeszcze w pierwszym kwadransie widowiska. Choć Trójkolorowi objęli dwubramkowe prowadzenie (3:5), to potem między 9. a 16. minutą ani razu nie zdołali przedrzeć się przez defensywę gości (5:5).

Impas w ataku potężnym rzutem przełamał Kentin Mahe, na co zdecydowaną akcją odpowiedział Rafał Przybylski. W 17. minucie biało-czerwoni objęli sensacyjne prowadzenie. Nie utrzymali go jednak do przerwy, ponownie goniąc wynik. Skuteczne zagrania Tomasza Gębali, Marka Daćko i Arkadiusza Moryto były odpowiedzią na wyborną formę Oliviera Nyokasa. Do szatni obie drużyny schodziły przy wyniku 13:13.

Po powrocie na boisko obrońcy tytułu szybko zdominowali zbierających doświadczenie przeciwników. Polacy notowali kolejny w tym turnieju przestój, a pięć razy z rzędu piłkę z siatki wyciągał Adam Malcher (13:18). To nie podłamało podopiecznych Tałanta Dujszebajewa, którzy po trafieniach Pawła Paczkowskiego i Michała Daszka ponownie wrócili do gry (17:19).

Konsekwencja Francuzów i skuteczność w ataku zagwarantowała im prowadzenie 26:22. Niewielu przypuszczało jednak, że biało-czerwoni poważnie nastraszą jeszcze głównych faworytów całego turnieju. Stało się tak za sprawą Rafała Przybylskiego i Michała Daszka. Kontaktowego gola z siódmego metra na minutę przed końcem rzucił Arkadiusz Moryto (25:26). Na więcej zabrakło jednak czasu. Cud się nie wydarzył, a mądrze grający rywale dowieźli triumf do końcowej syreny.

Choć była to czwarta porażka Polaków w turnieju, po raz pierwszy od premierowego meczu z Norwegią mogli oni opuszczać boisko z podniesionym czołem. Stoczyli wyrównany bój z głównym faworytem całej rywalizacji. Teraz czekają ich mniej prestiżowe mecze o miejsca 17-24.

* * *

Polska – Francja 25:26 (13:13)

Polska: Adam Malcher, Adam Morawski – Tomasz Gębala 5, Przemysław Krajewski 5, Marek Daćko 4, Arkadiusz Moryto 3(2), Paweł Paczkowski 3, Michał Daszek 3, Rafał Przybylski 2, Krzysztof Łyżwa, Mateusz Jachlewski, Paweł Niewrzawa, Patryk Walczak, Maciej  Gębala, Łukasz Gierak, Piotr Chrapkowski
Karne: 2/4
Kary: 6 minut

Francja: Vincent Gerard, Thierry Omeyer – Olivier Nyokas 7, Cedric Sorhaindo 4, Nedim Remili 4, Ludovic Fabregas 4, Kentin Mahe 2, Adrien Dipanda 2, Michael Guigou 2, William Accambray 1, Valentin Porte, Daniel Narcisse, Nikola Karabatić, Timothey N’guessan, Luc Abalo, Dika Mem
Karne: 0/3
Kary: 6 minut

Sport.RIRM

drukuj