Aleksander Ruta - fot. fotocar13

Motorsport. Aleksander Ruta zadebiutował w Formula Winter Series

Ten start Aleksander Ruta zapamięta na długo. 17-latek zadebiutował w zawodach Formula Winter Series, a wyścigi z jego udziałem w Portimao przyniosły wiele przygód i emocji. Nie brakowało awarii, stłuczki czy kontrowersyjnych kar dla polskiego kierowcy. „Po tak chaotycznym weekendzie nauczyłem się bardzo dużo” – opowiada kierowca CRAM Motorsport, który ostatecznie zajął 5. miejsce w klasyfikacji rookie.


Aleksander Ruta to utalentowany kierowca, który do tej pory jeździł w kartingu. Kierowca pochodzący z Warszawy lubi jednak wyzwania i wciąż chce się rozwijać. Stąd testy w zespołach Formuły 4, a także podpisanie kontraktu ze stajnią CRAM Motorsport na starty we włoskiej F4 oraz zawodach Formula Winter Series.

– Przesiadka z gokarta do bolidu była czymś niesamowitym i wydaje mi się, że wolę jeździć samochodami. To duża zmiana, bo teraz ścigam się nawet z prędkością 240 km/h, na większych torach. To potęguje wrażenia, ale jestem też podekscytowany samymi wyjazdami i możliwością startu na znanych torach. Ważną zmianą jest też fakt, że dzięki zamontowanemu w bolidzie radiu mam kontakt z inżynierem – mówił niedawno Aleksander Ruta.

Aleksander Ruta – fot. fotocar13

Teraz 17-latek ma już za sobą pierwszy występ w bolidzie. 1 i 2 lutego wystartował w pierwszych zawodach cyklu Formula Winter Series. Jak sam przyznał, był to zwariowany weekend. Po kwalifikacjach zajął dopiero 21. miejsce, jednak w pierwszym wyścigu znacznie nadrobił stratę i wyścig zakończył siedem lokat wyżej. Niestety, sędziowie przyznali mu karę za przekroczenie limitów toru i po pierwszym wyścigu ostatecznie uplasował się na 22. pozycji.

– Wynikało to wielokrotnie z ewidentnego i celowego spychania mnie przez innego zawodnika, ale przepisy są nieubłagane. A szkoda, bo było dużo dobrej walki na torze. 14. pozycja byłaby dla mnie znakomitym startem. I tak jestem dumny z tego, jak pojechałem – zaznaczył Ruta.

Polak mógł jednak poprawić swoją pozycję w dwóch kolejnych wyścigach. Niestety, znowu zabrakło mu szczęścia. Podczas okrążenia formującego Aleksander Ruta dał znać swojemu inżynierowi o problemach z samochodem, a dokładniej ze sprzęgłem. Podczas właściwego startu kłopoty się nasiliły. Z czasem samochód stracił moc i na prostej startowej zawodnik stracił aż cztery pozycje.

– Podjąłem decyzję, żeby zjechać do boksu i wycofać samochód na tym okrążeniu, jednak przed kolejnym zakrętem jeden z rywali nie zauważył mnie i zajechał mi drogę wyjeżdżając mi na przednie prawe koło. Tym samym wyeliminował mnie z dalszej jazdy. Po wyścigu przeprosił, ale niestety nic nie mogło już tego uratować – rozkładał ręce młody kierowca.

Aleksander Ruta – fot. fotocar13

17-latek mógł jeszcze odegrać się w trzecim, niedzielnym wyścigu. Tym razem dały o sobie znać warunki pogodowe. W nocy nad torem przeszła burza i zawody odbywały się na mokrej nawierzchni.

– Na starcie zawiodła procedura startowa. Zapaliły się tylko trzy światła, po czym od razu zgasły, a wszyscy ruszyli! Sędziowie zatrzymali wyścig, a podczas 10-minutowej przerwy panował niezły chaos. Niektórzy rozważali zmianę opon, inni pchali samochody do miejsc startowych. Wystartowaliśmy i w tych trudnych warunkach nie popełniłem ani jednego błędu. Zyskałem osiem miejsc, a ten wyścig zakończyłem na 17. pozycji – opowiadał Ruta.

W klasyfikacji generalnej po pierwszym przystanku serii Formula Winter Series Aleksander Ruta zajmuje 5. lokatę w klasyfikacji rookie, czyli dla pierwszoroczniaków.

– To było naprawdę niesamowite uczucie. (…) Pierwszy start przyniósł mi dużo emocji i wiele zabawy, jak i doświadczenia. Mogłem naprawdę się sporo nauczyć po tak chaotycznym weekendzie i dzięki temu, co działo się na torze. Po tych czterech dniach w Portugalii, gdzie spotkało mnie tyle problemów i nagłych sytuacji w wyścigach, stałem się lepszym kierowcą i obym się dalej rozwijał – podsumował już na chłodno Polak.

Kolejny sprawdzian przed Rutą już w dniach 15-16 lutego, bowiem wówczas zaplanowano drugą rundę Formula Winter Series, tym razem w Walencji. Zanim jednak Polak uda się na tor, będzie musiał skupić się na szkole.

– Połączenie wyścigów i edukacji nie jest łatwe. Niestety, nie udało mi się być na testach w Walencji, więc pojadę na tym torze po raz pierwszy w życiu. Razem z zespołem zrobimy wszystko, by jak najszybciej się zaadaptować. Też nie będzie to łatwe, bowiem przed zawodami mamy tylko sześć treningów. Postaram się jednak o jak najwyższe pozycje – zapewnił Aleksander Ruta.

Aleksander Ruta – fot. fotocar13

HONEST Media Team

drukuj