fot. twitter.com

M. Kopczyński: „Byłem bliski wypożyczenia, a zagrałem z Realem”

„Jedną nogą byłem już na wypożyczeniu. Gdyby ktoś powiedział mi jeszcze trzy miesiące temu, że zagram w Lidze Mistrzów z Realem Madryt, to bym nie uwierzył” – w ten sposób opisywał swoje przeżycia dotyczące meczu z Królewskimi wychowanek Legii Warszawa Michał Kopczyński.


24-letni pomocnik został oddelegowany przez trenera Jacka Magierę do pierwszego składu na spotkanie Ligi Mistrzów z Realem Madryt, chociaż do tej pory nie grał zbyt wiele. Jak sam mówi, przed startem sezonu był już o krok od wypożyczenia.

– Jedną nogą byłem już na wypożyczeniu. Gdyby ktoś powiedział mi jeszcze trzy miesiące temu, że zagram w Lidze Mistrzów z Realem Madryt, to bym nie uwierzył – powiedział Michał Kopczyński.

Brak rytmu meczowego Kopczyński nadrabiał w weekend w spotkaniu rezerw, przeciwko drugiemu zespołowi Jagiellonii Białystok, więc nie spodziewał się, że rozegra pełne 90 minut przeciwko Królewskim.

– Na pewno było to bardzo ciekawe doświadczenie. W weekend zagrałem w meczu rezerw z drugą Jagiellonią. Być może w głowie trenera było to spotkanie, które miało mnie przygotować do poważniejszego wyzwania i pomóc mi zachować rytm meczowy. Cieszę się bardzo z tego, że trener dał mi szasnę, bo jeszcze kilka dni temu w ogóle bym się tego nie spodziewał – podkreślił.

Pomocnik miał spełniać głównie defensywne zadania. Niezbyt często podłączał się do akcji ofensywnych, jednak w obronie spisywał się nienagannie.

– Dostałem konkretne zadania zabezpieczenia tej strefy. Kiedy my byliśmy w ataku na połowie rywali, musiałem zostawać z trójką obrońców, a w momencie, gdy Real nas atakował, byłem przed obrońcami – wyjaśnił Legionista.

Kopczyński stwierdził, że remis jest wynikiem, o którym długo będzie się pamiętać przy Łazienkowskiej. Jednocześnie podkreślił, że przy lepszej skuteczności Legia miała możliwość wygrania meczu.

– Zdajemy sobie sprawę, jaką drużyną jest Real. Na pewno szanujemy ten wynik 3:3 i będziemy go długo wspominać. Jest niewielki niedosyt, bo to jednak my prowadziliśmy pod koniec, ale równie dobrze mogliśmy jeszcze przegrać i wtedy bylibyśmy dużo mniej zadowoleni. Jest to jeden z nielicznych remisów, z którego powinniśmy się cieszyć – zaznaczył.

Zawodnik podkreślił, że w kluczowym momencie Legionistom zabrakło przede wszystkim sił, a po wielu partnerach z zespołu było widać już ogromne zmęczenie.

– Mówiliśmy sobie, że musimy utrzymać to prowadzenie. Było jednak czuć, że brakuje sił. Real szybko strzelił, więc długo to nie trwało. Okazją dla nas było przede wszystkim to, że Królewscy wychodzili dużą liczbą zawodników. Można było ich jeszcze skarcić, ale zabrakło skuteczności – powiedział.

24-latek odniósł się także do braku kibiców na trybunach. Znalazł niewielkie plusy gry na pustym obiekcie, jednak zaznaczył, że zawsze chciałby występować w obecności fanów.

– Jakieś plusy to miało, bo była między nami lepsza komunikacja na boisku, mogliśmy ze sobą rozmawiać, podpowiadać sobie, lepiej się ustawiać. Wiadomo jednak, że każdy z nas wolałby grać przy pełnych trybunach – podkreślił Kopczyński.

Piłkarz warszawskiego klubu stwierdził, że drużyna z meczu na mecz wygląda coraz lepiej i ma nadzieję na kolejną zdobycz punktową.

– Nasza gra wygląda już coraz lepiej i mam nadzieję, że uda się zdobyć jeszcze jakieś punkty – dodał.

Dla Legii oczko wywalczone w spotkaniu z Realem było pierwszym w obecnej edycji Ligi Mistrzów. Do końca fazy grupowej pozostały jeszcze dwie kolejki, w których Wojskowi zagrają z Borussią Dortmund i Sportingiem Lizbona.

Legioniści powrócą teraz do rywalizacji w Ekstraklasie, gdzie już w niedzielę zmierzą się przed własną publicznością z Cracovią.

Sport.RIRM

drukuj