fot. PAP/EPA

Liga hiszpańska: Wielka trójka bez zmian

Primera Division to już nie tylko dwa kluby walczące o mistrza kraju. W tym sezonie od początku szyki wielkim i bogatym firmą pragnie pokrzyżować „kopciuszek” czyli Atletico Madryt. Chociaż ten „kopciuszek to tylko pod względem finansowym, ponieważ po piłkarski mniejszy klub ze stolicy wypada niczym podrażniony drapieżny zwierz. Kibice z takiego obrotu sprawy mogą być tylko zadowoleni – jest po prostu o wiele ciekawiej.

W 17 kolejce piłkarze Barcelony odwrócili losy meczu w Getafe sięgając ostatecznie po trzy punkty. Ale to gospodarze prowadzili 2: 0i mimo absencji dwóch głównych snajperów – kontuzjowanego Argentyńczyka Lionela Messiego i pauzującego za kartki Brazylijczyka Neymara mało kto spodziewał się, takiego obrotu sprawy.
Już w 10. minucie dla Getafe trafił Sergio Escudero, a chwilę później podwyższył Argentyńczyk Lisandro Lopez, podwyższając na 2:0.
Taki wynik utrzymał się tylko do 34. minuty, kiedy swój popis rozpoczął Pedro. Skompletował on klasyczny hat-trick, trafiając jeszcze w 41. i 43. minucie.

W drugiej połowie na listę strzelców dwukrotnie wpisał się Fabregas – w 68. i z rzutu karnego w 72. minucie – i „remontada”, czyli odwrócenie wyniku, stała się faktem. To oznacza, że Katalończycy odzyskali prowadzenie w tabeli, które odebrało im w sobotę Atletico Madryt. „Barca” jest pierwsza dzięki lepszej różnicy bramek.

Zespół ze stolicy męczył się przed własną publicznością z przeciętnym Levante, ale ostatecznie wygrał 3:2. Dwie bramki zdobył niezawodny w tym sezonie Brazylijczyk Diego Costa, który w sumie ma już 19 trafień i w klasyfikacji strzelców o jedną wyprzedza Cristiano Ronaldo z Realu Madryt.

Portugalczyk 18. gola w sezonie zdobył w niedzielny wieczór na Estadio Mestalla w Walencji. „Królewscy” prowadzili w tym meczu trzy razy, ale dopiero ostatnia bramka rezerwowego 20-latka Jese w 82. minucie zapewniła im trzy punkty.

Goście wygrywali od 28. minuty po golu Argentyńczyka Angela Di Marii, ale tylko przez sześć minut. Wyrównał jego rodak Pablo Piatti. Jeszcze przed przerwą do siatki trafił Ronaldo, ale w 62. minucie na 2:2 strzelił francuski obrońca Jeremy Mathieu.

W końcówce dokładne podanie Luki Modrica, przy pomocy bramkarza Valencii, wykorzystał Jese i Real, który zagrał bez kontuzjowanego Walijczyka Garetha Bale’a, utrzymał pięciopunktową stratę do duetu prowadzącego w tabeli La Liga.

Sport/RIRM/PAP

drukuj