fot. Paweł Skraba

[KORESPONDENCJA Z ROSJI] Zbite „Orły” wylądowały w Soczi

Spuszczone głowy, smutne miny i wszechobecna cisza tak wyglądał powrót polskich piłkarzy z Moskwy do hotelu w Soczi. Białoczerwoni przegrali w swoim pierwszym spotkaniu na mundialu z Senegalem 1:2 i bardzo skomplikowali sobie walkę o wyjście z grupy.


Wyczarterowany z rosyjskich linii lotniczych Aeroflot samolot z biało-czerwonymi na pokładzie wylądował na lotnisku Soczi-Adler po północy polskiego czasu.

Niespełna godzinę później piłkarze przyjechali autokarem w konwoju z policyjnymi radiowozami do hotelu Hyatt w Soczi. Zawodnicy nocą nie mieli ochoty pokazywać się dziennikarzom – autokar wjechał na hotelowy dziedziniec, by uniemożliwić kontakt czekającym dziennikarzom z zawodnikami.

Jako jeden z pierwszych z autokaru wysiadł Wojciech Szczęsny, który bez wątpienia był jednym z winnych straty drugiego gola. Bramkarz ze spuszczoną głową nawet nie spojrzał w stronę tłumu reporterów telewizyjnych. Podobnie zresztą jak jego pozostali koledzy. Widać zresztą było, że przeżywali porażkę, bo niemal wszyscy w ciszy przeszli do hotelu.

W środę zawodnicy mają zaplanowany tzw. trening wyrównawczy. Oznacza to, że nie wszyscy piłkarze wezmą w nim udział, a ćwiczyć będą przede wszystkim zawodnicy, którzy nie grali z Senegalem.

Kolumbia pokazała, że można ją pokonać. My też spróbujemy – mówił zaraz po spotkaniu na stadionie Spartaka w Moskwie Wojciech Szczęsny.

Przez wyniki z pierwszej serii niedzielne starcie Polaków z Kolumbią zapowiada się bardzo interesująco, bo przegrany pożegna się z marzeniami o wyjściu z grupy. Biało-czerwoni do Kazania, gdzie odbędzie się mecz, polecą w sobotę przed południem, a do tego czasu będą przygotowywać się w Soczi. W czwartek kilku z nich spotka się z dziennikarzami na konferencji prasowej.

Z Soczi Paweł Skraba/Sport.RIRM

drukuj