fot. PAP/EPA

Liga Mistrzów. Legia pokonała FK Bodo/Glimt. Dobry występ Mahira Emreliego

Legia Warszawa zwyciężyła na wyjeździe w pierwszej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów z FK Bodo/Glimt (3:2). Wynik meczu już w 2. minucie otworzył Luquinhas. Z dobrej strony pokazał się również Mahir Emreli, który strzelił dwa gole.


Pierwszy rywal Legii Warszawa na drodze do fazy grupowej Ligi Mistrzów zapowiadany był jako zespół niezwykle zorganizowany i wykorzystujący swoje szanse. W ubiegłym roku Norwegowie minimalnie przegrali walkę o Ligę Europy z AC Milanem (2:3). Niespodziewanie wygrali krajowe mistrzostwo, deklasując swoich rywali. Natomiast w obecnym sezonie znajdują się na drugim miejscu w tabeli Eliteserien (gra odbywa się tam systemem wiosna-jesień). Z kolei dla „Wojskowych” był to pierwszy oficjalny mecz sezonu. Podopieczni Czesława Michniewicza nie wyglądali jednak na przemęczonych okresem przygotowawczym bądź nieprzygotowanych do rozpoczynającego się sezonu.

Legioniści rozpoczęli mecz z przytupem. Już w 2. minucie Kacper Skibicki zacentrował płasko w pole karne. Dośrodkowanie zamknął Luquinhas, który pewnym strzałem otworzył wynik spotkania.

Chwilę później indywidualną akcją popisał się Bartosz Kapustka. Reprezentant Polski skorzystał z wolnej przestrzeni, wbiegł w pole karne i mocno uderzył. Na posterunku był jednak Nikita Haikin. Później w dobrej sytuacji znalazł się Mahir Emreli, ale ponownie spisał się rosyjski golkiper, który przeciął prostopadłe podanie. Był jednak bezradny w 41. minucie, kiedy wrzutkę z rzutu rożnego na gola zamienił Emreli.

Norwegowie zdołali odpowiedzieć w doliczonym czasie gry. Alfons Sampsted ruszył prawą stroną i dośrodkował w pole karne. Lasse Selvag Nordas ściągnął na siebie uwagę dwóch defensorów, co wykorzystał to Erik Botheim. Snajper pewnie wpisał się na listę strzelców.

Po zmianie stron do odrabiania strat ruszyli piłkarze Bodo/Glimt. Po ataku lewą stroną piłka trafiła pod nogi Pernambuco. Ten jednak z około siedmiu metrów przeniósł futbolówkę ponad poprzeczkę. Chwilę później Artur Boruc powstrzymał Hugo Vetlesena. Legia przetrwała napór rywali i ruszyła do ataku. W 61. minucie Kacper Skibicki zagrał do rozpędzonego Mahira Emreliego. Napastnik przepchnął obrońcę i z zimną krwią pokonał bramkarza.

W 78. minucie Morten Agnes Konradsen wygrał pojedynek z Kacprem Skibickim i zacentrował na dalszy słupek. Polska defensywa straciła koncentrację i pozostawiła Pernambuco bez krycia. Brazylijczyk wykorzystał okazję i z bliskiej odległości strzelił swojego pierwszego gola w barwach Bodo/Glimt.

Chwilę później skrzydła swojej drużynie podciął Konradsen. 25-letni zawodnik wślizgiem zaatakował Luquinhasa, za co został ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką.

Norwegowie nie byli już w stanie zagrozić podopiecznym Czesława Michniewicza. Po ostatnim gwizdku sędziego na tablicy świetlnej widniał więc wynik 3:2. Legia Warszawa jest w dobrej sytuacji przed meczem rewanżowym. Warto jednak przypomnieć, że nie obowiązuje już zasada goli strzelonych na wyjeździe.

Rewanż odbędzie się 14 lipca w Warszawie.

***

FK Bodo/Glimt – Legia Warszawa 2:3 (1:2)
Erik Brotheim 45+1 Pernambuco 78’ – Luquinhas 2’ Mahir Emreli 41’ 61’

Bodo: Nikita Haikin – Alfons Sampsted, Brede Moe, Marius Lode (88’ Marius Christopher Hoibraaten), Fredrik Bjorkan (42’ Morten Agnes Konradsen) – Sondre Fet, Patrick Berg, Ulrik Saltnes – Hugo Vetlesen (69’ Sebastian Tounekti), Erik Botheim, Lasse Selvag Nordas (46’ Pernambuco)

Legia: Artur Boruc – Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Mateusz Hołownia – Kacper Skibicki (83’ Mattias Johansson), Bartosz Slisz, Andre Martins (83’ Ernest Muci), Filip Mladenović – Bartosz Kapustka, Mahir Emreli (79’ Rafael Lopes), Luquinhas

Żółte kartki: Brede Moe, Morten Agnes Konradsen (Bodo) oraz Bartosz Kapustka, Artur Boruc, Filip Mladenović (Legia)

Czerwona kartka: Morten Agnes Konradsen (Bodo)

Sport.RIRM

drukuj