fot. PAP/Marcin Bednarski

Ekstraklasa. Wisła Płock niczym rasowy bokser wypunktowała Pogoń Szczecin

W Płocku faworyzowana Wisła sprostała zadaniu i – mimo, że jest beniaminkiem – pokonała w spotkaniu 9. kolejki LOTTO Ekstraklasy Pogoń Szczecin. Podopieczni Marcina Kaczmarka ograli Portowców 2:0, choć przez długi czas goście prowadzili z nimi bardzo wyrównany pojedynek. Zadecydowały dwa ciosy zadane w samej końcówce przez Jose Kante.


Na początku spotkania przeciwników zaskoczył trener Pogoni Szczecin Kazimierz Moskal, który do podstawowego składu nominował m.in. młodziutkiego golkipera Adriana Hengera. W wyjściowej jedenastce zabrakło takich zawodników jak Mateusz Matras czy Łukasz Zwoliński.

Wisła Pogoń 2Zgodnie z przewidywaniami to gospodarze od początku mieli inicjatywę i drobną przewagę. Dwa razy młodego bramkarza gości testował Siergiej Kriwiec, a po centrze Dominika Furmana pokonać próbował go również Tomislav Bozić. Henger spisywał się jednak dość pewnie. Portowcy próbowali odgryźć się w 18. minucie, ale Adam Gyurcso nie zdołał przejąć piłki w dobrej sytuacji.

Dalej oglądaliśmy wymianę ciosów. W 23. minucie kolejną znakomitą interwencją popisał się debiutujący Henger. Młody golkiper uratował swój zespół przed stratą bramki po groźnym strzale Patryka Stępińskiego z ostrego kąta. Jego vis a vis z drugiej strony boiska spisywał się równie dobrze. W 30. minucie Spas Delew uderzył w stronę dalszego słupka, ale Seweryn Kiełpin popisał się widowiskową paradą. Nie można było powiedzieć, że pierwsza połowa była nieciekawa. Zabrakło w niej jednak goli, co głównie było zasługą bramkarzy.

Na drugą odsłonę goście wyszli z dwoma zmianami w składzie. Seiyę Kitano zastąpił Łukasz Zwoliński, a Mateusza Lewandowskiego Ricardo Nunes. Gra obu drużyn nie uległa znacznej poprawie. Dopiero w 58. minucie to goście mogli objąć prowadzenie. Wówczas Delew świetnie wypatrzył na lewej stronie Gyurcso, ten wycofał futbolówkę do nadbiegającego Rafała Murawskiego, ale jego strzał z najwyższym trudem obronił Kiełpin. Po tej sytuacji gra się uspokoiła, żeby nie napisać zrobiła się senna. Z lekkiego letargu miejscowych kibiców dopiero w 71. min obudził Nunes, który dobrze podawał do Delewa. Ten jednak przegrał pojedynek z jednym z obrońców.

Wisła Pogoń 3Wydawało się, że to goście są bliżej zdobycia upragnionej bramki, ale stało się odwrotnie. Dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry indywidualną akcję zdecydował się przeprowadzić Furman. Były Legionista przed polem karnym zgrał piłkę do Jose Kante. Napastnik minął jednego z obrońców i nie dał szans bramkarzowi strzałem po długim rogu. Ta sytuacja natchnęła Kante, który pięć minut później przeprowadził kolejną akcję, tym razem z Dimityrem Iliewem. Zagrał z Bułgarem na jeden kontakt i oddał atomowy strzał z około 18 metrów. Młody golkiper Portowców musiał skapitulować po raz drugi. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie.

Po tym zwycięstwie beniaminek z Płocka w tabeli Ekstraklasy zajmuje bardzo dobrą czwartą pozycję. Pogoń Szczecin  -mając na koncie dwa zwycięstwa, trzy remisy i cztery porażki – plasuje się na dwunastej lokacie.

* * *

Wisła Płock – Pogoń Szczecin 2:0 (0:0)
Jose Kante 77’ 85’

Wisła: Seweryn Kiełpin – Cezary Stefańczyk, Przemysław Szymiński, Tomislav Bozic, Patryk Stępiński – Maksymilian Rogalski, Giorgi Merebaszwili (81′ Piotr Wlazło), Dominik Furman, Siergiej Kriwiec (67′ Witalij Hemeha), Arkadiusz Reca (67′ Dimityr Ilijew) – Jose Kante.

Pogoń: Adrian Henger – Adam Frączczak, Sebastian Rudol, Jarosław Fojut, Mateusz Lewandowski (46′ Ricardo Nunes) – Rafał Murawski, Kamil Drygas, Adam Gyurcso, Jakub Piotrowski (82′ Dawid Kort), Spas Delew – Seiya Kitano (46′ Łukasz Zwoliński).

Żółte kartki: Cezary Stefańczyk (Wisła) oraz Mateusz Lewandowski, Adam Gyurcso (Pogoń)

Sport.RIRM

drukuj