fot. PAP/Marek Zakrzewski

Ekstraklasa. Świetne pół godziny w Poznaniu, Śląsk górą w hicie kolejki

W meczu otwierającym zmagania 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy piłkarze Lecha Poznań ulegli przed własną publicznością Śląskowi Wrocław 1:3. Wszystkie gole padły w pierwszych trzydziestu minutach spotkania. Dzięki wygranej drużyna Vitezslava Laviczki została nowym liderem rozgrywek.


Hit 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy nie rozczarował kibiców. Emocji nie brakowało, a na pierwszego gola przyszło nam czekać zaledwie sześć minut. Wszystko zaczęło się od strzału Przemysława Płachety i zagrania piłki ręką we własnej „szesnastce” przez Thomasa Rogne. Sędzia nie miał wątpliwości – rzut karny. Z jedenastu metrów pewnie przymierzył Robert Pich. Mickey van der Hart był bez szans.

Lech odpowiedział niespełna dziesięć minut później w możliwie najlepszy sposób, czyli wyrównującym trafieniem. W roli głównej wystąpił najważniejszy gracz Kolejorza – Darko Jevtić. Szwajcar serbskiego pochodzenia przebiegł z futbolówką przez pół boiska, po czym uderzył z piętnastu metrów między nogami Jakuba Łabojki. Matus Putnocky skapitulował.

Taki obrót sprawy nie zraził Śląska, który w następnej akcji odzyskał prowadzenie. Na centrę z lewego skrzydła zdecydował się Dino Stiglec. Futbolówka trafiła pod nogi Łukasza Brozia, a ten huknął tuż zza linii pola karnego nie do obrony, wprost w „okienko” bramki gospodarzy.

Boczny obrońca wrocławian miał dziś swój dzień. W 27. minucie po raz kolejny mógł bowiem cieszyć się z gola. Były piłkarz Legii Warszawa wykorzystał dośrodkowanie Krzysztofa Mączyńskiego z rzutu wolnego i strzałem głową przelobował Mickey’ego van der Harta.

Podopieczni Dariusza Żurawia szukali sposobu na złamanie dobrze spisującej się defensywy rywali. W 55. minucie w końcu im się to udało, ale precyzji zabrakło z kolei Christianowi Gytkjaerowi. Duńczyk „główkował” tuż nad poprzeczką. Była to jedna z nielicznych dobrych i klarownych akcji w wykonaniu poznaniaków.

Czas uciekał, a brak pomysłu miejscowych na stworzenie podbramkowej sytuacji tylko się uwidaczniał. Lecha stać było na pojedyncze próby z dystansu, jak choćby Roberta Gumnego, lecz bez większego efektu. Mało tego, to goście mogli dobić Lecha definitywnie w 81. minucie, gdy z groźnym uderzeniem Roberta Picha w świetnym stylu poradził sobie Mickey van der Hart.

Chwilę później jeszcze lepszą interwencją popisał się Matus Putnocky, który obronił potężny strzał Christiana Gytkjaera z dwunastu metrów. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie. Po bardzo ciekawym widowisku Śląsk wygrał 3:1 i został nowym liderem ligowych rozgrywek. Kolejorz natomiast poniósł pierwszą porażkę w trwającym sezonie, w efekcie czego spadł na drugą pozycję.

***

Lech Poznań Śląsk Wrocław 1:3 (1:3)
Darko Jevtić 15’ – Robert Pich 6’(k.) Łukasz Broź 16’ 27’

Lech: Mickey van der Hart – Robert Gumny, Thomas Rogne, Djordje Crnomarković, Wołodymyr Kostewycz (71’ Maciej Makuszewski) – Karlo Muhar (80’ Paweł Tomczyk), Pedro Tiba – Joao Amaral (56’ Tymoteusz Puchacz), Darko Jevtić, Kamil Jóźwiak – Christian Gytkjaer

Śląsk: Matus Putnocky – Łukasz Broź (84’ Kamil Dankowski), Wojciech Golla, Piotr Celeban, Dino Stiglec – Krzysztof Mączyński, Jakub Łabojko – Lubambo Musonda, Robert Pich, Przemysław Płacheta (90’ Adrian Łyszczarz) – Erik Exposito (72’ Mateusz Cholewiak)

Żółte kartki: Thomas Rogne, Darko Jevtić, Pedro Tiba, Robert Gumny (Lech) oraz Wojciech Golla, Krzysztof Mączyński (Śląsk)

Czerwona kartka: Krzysztof Mączyński 90’ (Śląsk)

Sport.RIRM

drukuj