fot. PAP

Ekstraklasa. Nudy jak flaki z olejem… Lechia- Wisła 0:0

Lechia Gdańsk zremisowała na własnym stadionie z Wisłą Kraków 0:0. Podopieczni Michała Probierza w drugiej połowie byli zdecydowanie lepszą drużyną, jednak nie potrafili przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę.

Mecz Lechii z Wisłą to wielkie sportowe święto nie tylko na boisku piłkarskim. Kibice obydwu drużyn są ze sobą zaprzyjaźnieni i nie zależnie od tego kto wygrywa to fani Białej Gwiazdy jak i Biało- zielonych są zadowoleni.Robe de bal blanche Ostatni mecz pomiędzy tymi ekipami zakończył się wynikiem promującym Wisłę. Krakowianie wygrali na własnym boisku 3:0.

Pierwszy strzał na bramkę Lechii zobaczyliśmy już w szóstej minucie. Z 31 metrów mocnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Dariusz Dudka jednak bramkarz „biało-zielonych” poradził sobie z tym uderzeniem. W 18 minucie Kaniecki przy wybiciu „piątki” naciągnął mięsień uda i musiał opuścić plac gry. Bramkarza Lechii zastąpił rezerwowy Mateusz Bąk.
Następne zagrożenie pod jakąkolwiek z bramek zobaczyliśmy dopiero w 32 minucie, kiedy to gospodarze mieli dogodną okazje do strzelenia bramki. W pole karne Wiślaków piłkę dograł Madera, tuż przed bramką przyjął ją Tuszyński uderzył po długim rogu, ale świetnie interweniował Miśkiewicz. Przyjezdni odpowiedzieli pięć minut później. Garguła zagrał prostopadłą piłkę w pole bramkowe Lechii, tam znalazł się Stilić ale nie potrafił pokonać bramkarza gospodarzy. Robe de cocktail bleu Wydawało się, że piłkę do pustej bramki dobije Paweł Brożek ale uprzedził go Madera. Lechia w 45 i 46 minucie miała dwa rzuty wolne. W pierwszym Makuszewski trafił w mur, w drugim dośrodkował w pole karne. Zrobił to jednak w sposób umożliwiający Głowackiemu dobrą interwencje. Na boisku w pierwszej połowie wiało nudą. Piłkarze obydwu drużyn grali bardzo dużo w środku pola i nie stwarzali sobie sytuacji.

Po zmianie stron kibice mogli się zastanawiać czy aby na pewno są na tym samym nudnym meczu przyjaźni. W pierwszym kwadransie meczu rozgrywanego w Gdańsku działo się więcej niż w całej pierwszej połowie. W 46 minucie przed szansą na otwarcie wyniku stanął Garguła. Pomocnik Wisły uderzył jednak w boczną siatkę. Odpowiedź Gdańszczan była natychmiastowa. Tuszyński poradził sobie z Głowackim i próbował lobować Miśkiewicza. Piłka minęła jednak bramkę o dobrych parę metrów. Chwilę później Makuszewski wpadł w pole karne Wisły i uderzył w słupek. W dalszej części meczu Krakowianie próbowali przejąć inicjatywę w środku pola i utrzymywali się przy piłce. Wiślacy długo musieli czekać na akcję bramkową. Ta nastąpiła w 65 minucie znakomitym podaniem znów popisał się Garguła ale Brożek po raz kolejny chybił. Osiem minut później przed szansą stanął Guerrier ale Haitańczyk nie zdołał dobrze przyjąć futbolówki. Pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry piłkę meczową dla Lechii miał Pietrowski. Pomocnik gospodarzy z 11 metrów fatalnie spudłował. W doliczonym czasie gry to Wisła mogła przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę ale Stjepanovic w dogodnej sytuacji kompletnie pogubił się przed bramką Bąka.
Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Wisła Kraków po raz 14 w sezonie nie straciła bramki, a Lechia dowiodła że mecze na własnym stadionie nie są ich najmocniejszą stroną.

Lechia Gdańsk – Wisła Kraków 0:0

Lechia Gdańsk: Bartosz Kaniecki (20. Mateusz Bąk) – Deleu, Rafał Janicki, Sebastian Madera, Nikola Lekovic – Przemysław Frankowski (85. Adam Pazio), Paweł Dawidowicz, Marcin Pietrowski, Bojan Vranjes, Maciej Makuszewski (85. Piotr Grzelczak) – Patryk Tuszyński.

Wisła Kraków: Michał Miśkiewicz – Dariusz Dudka, Arkadiusz Głowacki, Gordan Bunoza, Piotr Brożek – Ostoja Stjepanovic, Michał Chrapek, Łukasz Garguła, Semir Stilic, Wilde-Donald Guerrier (82. Emmanuel Sarki) – Paweł Brożek.

Sport/RIRM

drukuj