Ekstraklasa. Legia, Lech i Wisła na czele

Trudno uwierzyć po niedzielnych Gran Derbi, że w naszej Ekstraklasie uprawiają tą samą dyscyplinę sportu co gracze Realu i Barcelony. Tak jednak jest przynajmniej z nazwy. Będąc pod wrażeniem wczorajszego niesamowitego widowiska w Madrycie powróćmy na chwilkę do tematów bliższych naszej podwórkowej rzeczywistości.

Początek 27 kolejki naszej Ekstraklasy już na pierwszy rzut okiem zapowiadał się bardzo nie apetycznie. Niestety cudów w tym przypadku się nie doczekaliśmy. Widzew Łódź zagrożony widmem spadku nie wzbił się (chociaż kto wie?) na szczyty swoich umiejętności. Dobrej piłki nie pokazali i przyjezdni z Lubina. Podopieczni Oresta Lęczyka nie potrafili wbić gościom nawet jednej bramki, a że sami żadnej nie stracili to kibice w Łodzi wynudzili się niemiłosiernie. Co gorsze ich pupile w drugim kolejnym spotkaniu nie oddali celnego strzału na bramkę rywali (sześć dni wcześniej ulegli Lechii 0:2).

Pojedynek Wisły Kraków z Zawiszą Bydgoszcz zapowiadano jako jeden z hitów kolejki (jak hit taka liga – chciało by się zacytować klasyka). Gracze Białej Gwiazdy ostrzyli sobie zęby na rewanż za porażkę w rundzie jesiennej. I owszem było widać po nich, że chcą. Co z tego skoro piłka po ich licznych strzałach nie znalazła drogi do bramki. Trochę dziwne wydaje się zachowanie trenera Smudy. Jeszcze przed startem rudny rewanżowej zapowiadał grę bez defensywnego pomocnika. W tym spotkaniu wystawił dwóch a na ławce posadził świetnego na jesieni Gargułę i młodego Chrapka. Zachowanie jakby się prosił o jak najmniejszy wymiar kary tym bardziej, że strzeleckiej nie mocy przełamać nie może Paweł Brożek, a Semir Stilic sam co kolejkę punktów zdobywać nie będzie. Zawisza natomiast potrafił w drugiej połowie przeprowadzić jedną zabójczą kontrę, która wystarczyła do zainkasowania trzech punktów).  Jedyną bramkę zdobył w 67. minucie debiutujący w ekstraklasie Jorge Kadu (Republika Zielonego Przylądka), który wszedł na boisko zaledwie chwilę wcześniej.

Na drugie miejsce awansował Lech Poznań, który w sobotę pokonał u siebie Lechię Gdańsk 2:1. Jednym z bohaterów „Kolejorza” był Szymon Pawłowski. Były pomocnik Zagłębia Lubin zdobył w 32. minucie efektowną bramkę, a poza tym uczestniczył w wielu groźnych akcjach „Kolejorza”. Sam kilkakrotnie był bliski strzelenia następnego gola.

Na 2:0 podwyższył po przerwie Łukasz Teodorczyk (czternasty gol w sezonie), a Lechia zdołała odpowiedzieć dopiero w ostatnich sekundach po strzale Patryka Tuszyńskiego. On z kolei zaliczył swoje szóste trafienie w obecnych rozgrywkach, ale wszystkie w tym roku – od 15 lutego. Zdobył bramkę także w niedawnym meczu 1/4 finału Pucharu Polski z Jagiellonią Białystok (1:2).

Na powyższym spotkaniu ekstraklasowa sobota mogła by poprzestać. W Białymstoku działo się tylko w końcówce ale to taka tradycja w Białymstoku. Jedenasta w tabeli Korona nie przegrała piątego meczu z rzędu, ale – biorąc pod uwagę okoliczności tego remisu – w sobotę chyba nikt z jej piłkarzy i kibiców nie był zadowolony z jednego punktu. Gol w doliczonym czasie gry Adama Dźwigały, syna Dariusza (byłego znanego ligowca, kończącego w sobotę 45 lat) zapewnił remis u siebie Jagiellonii Białystok z Koroną Kielce 1:1. Wcześniej bramkę dla gości zdobył Przemysław Trytko.

Niedziela przyniosła nam kolejny hitowy pojedynek. Naprzeciwko siebie stanęły najlepsze drużyny wiosny. Piłkarze Ruchu Chorzów przegrali na wyjeździe z Pogonią Szczecin 1:. To druga z rzędu porażka podopiecznych Jana Kociana. Ruch był rewelacją pierwszej części rundy wiosennej. Jednak po serii sześciu zwycięstw z rzędu, podopieczni słowackiego szkoleniowca zanotowali dwie przegrane. Niepokonana w rundzie rewanżowej pozostaje natomiast Pogoń.

Bramki dla gospodarzy strzelili Maciej Dąbrowski, Takafumi Akahoshi i Marcin Robak. Ten ostatni z dorobkiem 16 trafień prowadzi w klasyfikacji strzelców. Jedynego gola dla gości zdobył Filip Starzyński z rzutu karnego.

W innym spotkaniu Górnik Zabrze zremisował na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław 1:1. Gola dla gospodarzy zdobył w 25. minucie Marco Paixao. To było 15. trafienie Portugalczyka w tym sezonie i ma o jedną bramkę mniej od Robaka. 10 minut przed końcem spotkania wyrównał Bartosz Iwan. To drugi remis Górnika pod rządami Roberta Warzychy.

W niedziele w Bielsku Białej miejscowi Górale dosyć gościnnie podjęli Cracovie Kraków. Najpierw prowadzenie objęły Pasy, do remisu doprowadził Marek Sokołowski skutecznie egzekwując rzut karny.

Kolejkę zakończył poniedziałkowy mecz Piasta Gliwice z Legią Warszawa. W tym spotkaniu po raz kolejny rozczarowali goście. Mistrzowie Polski pod wodzą nowego szkoleniowca jakby dostosowali się do poziomu reszty drużyn Ekstraklasy, który jeszcze nie dawno był dla nich odrobinkę za niski. Do Legionistów w Gliwicach szczęście uśmiechnęło się dopiero w przedostatniej minucie doliczonego czasu gry, kiedy bramkę na 2:1 zdobył Dwaliszwili.

Pierwsi prowadzenie w tym spotkaniu objęli gracze ze Śląska – być może podbudowani osoba swojego nowego prezesa. Funkcję tą od kilku dni pełni sam Zdzisław Kręcina. W 10 min. gola zdobył Kamil Wilczek. Zawodnik gospodarzy wykorzystał zamieszanie w polu karnym przeciwnika wynikłe po rzucie wolnym wykonywanym przez Podgórskiego. Pod koniec pierwszej części meczu wyrównał Ondrej Duda. Piłkarze mistrza Polski w drugiej części gry  stworzyli sobie sporo okazji do objęcia prowadzenie. Sztuka ta udała im się jednak dopiero w doliczonym czasie gry.

Wisła Kraków – Zawisza Bydgoszcz 0:1 (0:0)

Jorge Kadu (67)

Widzew Łódź – KGHM Zagłębie Lubin 0:0 

Lech Poznań – Lechia Gdańsk 2:1 (1:0)

Szymon Pawłowski (32), Łukasz Teodorczyk (61) – Patryk Tuszyński (90+4)

Jagiellonia Białystok – Korona Kielce 1:1 (0:1)

Przemysław Trytko (23) – Adam Dźwigała (93-głową)

Śląsk Wrocław – Górnik Zabrze 1:1 (1:0)

Marco Paixao (25-głową) – Bartosz Iwan (80)

Pogoń Szczecin – Ruch Chorzów 3:1 (1:0)

Maciej Dąbrowski (37-głową), Takafumi Akahoshi (76), Marcin Robak (87) – Filip Starzyński (48-karny)

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Cracovia Kraków 1:1 (0:1)

Marek Sokołowski (61-karny) – Giannis Papadopoulos (38),

Piast Gliwice – Legia Warszawa 1:2 (1:1) 
Kamil Wilczek (10) – Ondrej Duda (43), Władimir Dwaliszwili (90+4)

ekstraklasa 27 kolejka - tabela

Kliknij, aby powiększyć

Sport/RIRM/PAP

drukuj