fot. PAP/Piotr Polak

Ekstraklasa. Korona w końcu z golem, ale wciąż bez ligowej wygranej w 2020 roku

Korona Kielce w końcu przełamała strzelecki impas w 2020 roku. Gol Michala Papadopoulosa nie dał jednak złocisto-krwistym nawet punktu w starciu z Lechią Gdańsk. Korona gola na 1:2 straciła na dwie minuty przed końcem meczu.


Kielczanie przystępowali do starcia z Lechią ze świadomością, że kolejne cenne punkty w walce o utrzymanie zdobyła zarówno Wisła Kraków (remis 2:2 z Wisłą Płock) oraz Górnik Zabrze (wygrana 3:1 z Pogonią Szczecin). Gdańszczanie przed tygodniem ulegli w Poznaniu Lechowi 0:2, ale wyniki pozostałych meczów ułożyły się tak, że w przypadku wygranej w Kielcach mogli wyrobić sobie nieco przewagi nad zespołami z miejsc 8-10.

Korona mogła przełamać strzelecką niemoc już w 8. minucie za sprawą Petteriego Forsella. Fin potężnie uderzył z rzutu wolnego z ok. 30 metra i tylko dzięki Dusanowi Kuciakowi piłka nie wpadła do siatki. W 14. minucie wyborną okazję stworzyła Lechia – Filip Mladenović idealnie dograł do wychodzącego na czystą pozycję Omarana Haydary’ego, ale Afgańczyk nie trafił w bramkę. Cztery minuty później goście byli już skuteczniejsi. Po centrze Mladenovivia z rzutu rożnego Flavio Paixao strzałem głową pokonał Marka Kozioła. W 32. minucie gdańszczanie mogli podwyższyć prowadzenie, ale Conrado minimalnie chybił. Tuż przed przerwą kielczanie mogli wyrównać, lecz dobrej okazji nie wykorzystał Michal Papadopoulos.

Parę minut po wznowieniu gry szansę miała Lechia, ale zarówno Haydary, jak i Maciej Gajos nie potrafili pokonać Kozioła. W kolejnych minutach inicjatywę przejęli gospodarze. Dusan Kuciak zdołał jeszcze zatrzymać strzały Mateja Pućki oraz Forsella z rzutu wolnego, ale w 61. minucie był już bezradny. Podanie Bojana Cecaricia na gola zamienił Papadopoulos. Wyrównujące trafienie rozochociło złocisto-krwistych, którzy zaczęli sobie poczynać zdecydowanie śmielej. Jednak to goście zadali decydujący cios. W 89. minucie wprowadzony z ławki rezerwowych Jarosław Kubicki zagrał w pole bramkowe Korony, a tam najsprytniejszy okazał się Maciej Gajos, który wślizgiem wpakował futbolówkę do siatki. Kielczanie kończyli ten mecz w osłabieniu. Już w doliczonym czasie gry czerwoną kartkę otrzymał Adnan Kovacević, który sfaulował wychodzącego sam na sam z bramkarzem Flavio Paixao.

Sytuacja Korony w tabeli po dzisiejszej porażce nadal jest daleka od dobrej. Złocisto-krwiści zajmują piętnaste miejsce z dorobkiem 23 punktów, tracąc do ostatniej bezpiecznej lokaty cztery punkty. Lechia, dzięki triumfowi w Kielcach, plasuje się na szóstej pozycji w stawce z 37 punktami na koncie.

Warto również odnotować, że Afgańczyk Omran Haydary, pozyskany przez Lechię zimą z Olimpii Grudziądz, jest przedstawicielem setnego kraju, który zadebiutował w Ekstraklasie.

***

Korona Kielce – Lechia Gdańsk 1:2 (0:1)

Michal Papadopulos 61′ – Flavio Paixao 18′, Maciej Gajos 89′

Korona Kielce: Marek Kozioł – Mateusz Spychała, Adnan Kovacević, Ivan Marquez, Erik Pacinda – Marcin Cebula (42′ Michal Papadopulos), Milan Radin, Rodrigo Zalazar (88′ D’Sean Theobalds), Matej Pucko – Bojan Cecarić, Petteri Forsell

Lechia Gdańsk: Dusan Kuciak – Rafał Kobryń, Michał Nalepa, Mario Maloca, Filip Mladenović – Kristers Tobers – Omran Haydary (69′ Kenny Saief), Maciej Gajos, Tomasz Makowski (80′ Jarosław Kubicki), Conrado (62′ Rafał Pietrzak) – Flavio Paixao

Żółte kartki: Kozioł (Korona), Conrado, Kuciak, Nalepa, Tobers, Mladenović, Maloca (Lechia)

Sport.RIRM

 

drukuj