Ekstraklasa. Festiwal w pierwszej połowie; Zagłębie zrobiło swoje

W Lubinie na inaugurację sezonu 2016/17 kibice zobaczyli pokaz siły miejscowych piłkarzy. Podopieczni Piotra Stokowca perfekcyjnie wykorzystali wszystkie problemy Korony Kielce, ogrywając ją 4:0. Taki wynik gospodarze ustalili już do przerwy, po niej myślami byli przy rewanżowym spotkaniu kwalifikacji do Ligi Europejskiej.


Zagłębie Korona 2Gospodarze do konkretów przeszli błyskawicznie. Nie minęła nawet minuta gry, a oni już prowadzili. Trzeba podkreślić, że mieli dużo szczęścia, ponieważ pierwsza bramka padła w kuriozalnych okolicznościach. Piłka zagrana przez Krzysztofa Janusa w tak dziwny sposób odbiła się od obrońców Korony, że wylądowała na nodze Łukasza Piątka. Zawodnik z Lubina w tej sytuacji nie miał problemów z pokonaniem Michała Peskovica. Po stracie bramki piłkarze Korony wcale się nie załamali, wprost przeciwnie, szybko chcieli odrobić straty. Byli tego blisko szczególnie po uderzeniu Mateusza Możdżenia z rzutu wolnego (trafił w boczną siatkę).

Z tak źle grającą defensywą – jak w dzisiejszym spotkaniu – gracze z Kielc mogą mieć spore problemy z utrzymaniem się w Ekstraklasie. W 15. minucie Dmitrij Wierchowcow sfaulował we własnym polu karnym Krzysztofa Piątka i arbiter wskazał na „wapno”. Jedenastkę pewnie wykonał Krzysztof Janus. Jeszcze gorzej obrona gości spisała się w 24. min, kiedy to miejscowi podwyższyli na 3:0. Miedziowi mieli zamiar kombinacyjnie rozegrać rzut wolny. Z tej kombinacji wynikło wiele niedokładności, ale piłkę i tak przejął Arkadiusz Woźniak i wstrzelił ją w pole karne. Tam niepokojony przez nikogo Maciej Dąbrowski bez problemu pokonał golkipera przyjezdnych. Dzieła zniszczenia w 31. min dokończył Krzysztof Piątek, który wykorzystał błąd w kryciu i dobre podanie od Jana Vlasko.

Zagłębie Korona 3Już pod koniec pierwszej połowy trener Zagłębia nakazał swoim graczom, aby się cofnęli i oddali trochę inicjatywę gościom. Jego piłkarze posłuchali swojego szkoleniowca i w drugiej części mecz zdecydowanie się wyrównał. Korona szukała szans, na chociaż honorowego gola, ale w tym spotkaniu nie było ich na niego stać.

Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie. Postawa Zagłębia (przy całej słabości rywala) na pewno cieszy przed czekającym podopiecznych Piotra Stokowca rewanżu w drugiej rundzie eliminacji Ligi Europejskiej z Partizanem Belgrad.

***

Zagłębie Lubin – Korona Kielce 4:0 (4:0)

Łukasz Piątek 1’, Krzysztof Janus 16’-karny, Maciej Dąbrowski 24’, Krzysztof Piątek 31’-głową

Zagłębie Lubin: Martin Polacek – Jakub Tosik, Maciej Dąbrowski, Jarosław Jach, Dorde Cotra (74. Daniel Dziwniel) – Krzysztof Janus, Jarosław Kubicki, Łukasz Piątek (53. Adrian Rakowski), Jan Vlasko, Arkadiusz Woźniak – Krzysztof Piątek (59. Michal Papadopulos).

Korona Kielce: Michal Peskovic – Bartosz Rymaniak, Dmitrij Wierchowcow (46. Elhadji Pape Diaw), Radek Dejmek, Ken Kallaste – Vladislavs Gabovs, Rafał Grzelak, Mateusz Możdżeń, Nabil Aankour, Serhij Pyłypczuk (56. Vanja Markovic) – Łukasz Sekulski (68. Michał Przybyła).

Żółte kartki: Arkadiusz Woźniak (Zagłębie) oraz Dmitrij Wierchowcow, Bartosz Rymaniak (Korona)

Sport.RIRM

drukuj