fot. PAP/EPA

Diamentowa Liga. Dwa triumfy Polaków, minimum Pliś na ME

Tyczkarz Paweł Wojciechowski wynikiem 5,67 i skoczek wzwyż Wojciech Theiner rezultatem 2,38 odnieśli zwycięstwa w mityngu Diamentowej Ligi w Glasgow. Minimum PZLA na 1500 m na mistrzostwa Europy w Zurychu wypełniła Renata Pliś – 4.05,40. 

Tyczkarze występujący w dziewiątych w tym sezonie zawodach tego cyklu mieli ułatwione zadanie, bo na starcie zabrakło mistrza olimpijskiego z Londynu, rekordzisty globu Francuza Renauda Lavillenie, który zapewnił sobie już końcowe zwycięstwo w klasyfikacji generalnej.

Wojciechowski, mistrz świata z Daegu 2011, powoli po serii kontuzji wraca do swojej dawnej dyspozycji. Wysokość 5,67 pokonał w pierwszej próbie i to zadecydowało o jego końcowej wygranej. Później trzykrotnie strącił poprzeczkę zawieszoną na 5,83 m. Tuż za nim uplasował się drugi z Polaków – Piotr Lisek (OSOT Szczecin), który wprawdzie też w pierwszym podejściu skoczył 5,67, ale dopiero w drugiej próbie zaliczył 5,60 i dlatego został sklasyfikowany pozycję niżej. Następnie trzy razy bez powodzenia atakował 5,74.

W konkursie kulomiotów dwukrotny mistrz olimpijski Tomasz Majewski (AZS AWF Warszawa) pchnął 20,75 i zajął piątą lokatę. Zwyciężył z najlepszym swoim tegorocznym wynikiem Amerykanin Reese Hoffa – 21,67.

Dobrze zaprezentowała się Renata Pliś. Zawodniczka MKL Maraton Świnoujście była wprawdzie dopiero dziewiąta w biegu na 1500 m, ale czasem 4.05,40 wypełniła minimum PZLA na mistrzostwa Europy w Zurychu (12-18 sierpnia). O prawie dwie sekundy poprawiła także swój najlepszy wynik tego roku. Zwyciężyła Holenderka Sifan Hassan – 4.00,67.

Na ostatnim, ósmym miejscu rywalizację dyskobolek zakończyła Żaneta Glanc (OŚ AZS Poznań). Podopieczna Jerzego Sudoła osiągnęła rezultat 57,68 i nadal pozostaje bez wskaźnika na ME. Konkurs zakończył się sporą niespodzianką, bo wygrała z rekordem życiowym Amerykanka Gia Lewis-Smallwood – 67,59. Wyprzedziła mistrzynię olimpijską Chorwatkę Sandrę Perkovic – 66,30.

Ze słabej strony pokazały się też polskie sprinterki, które wystartowały w sztafecie 4×100 m. Ich celem był wynik, który dałby im miejsce w szóstce w rankingu European Athletics. Musiały zatem pobiec przynajmniej 43,37. Biało-czerwone fatalnie zmieniały pałeczkę i z czasem 44,59 uplasowały się na piątej pozycji. Najlepsze były Brytyjki – 42,74.

Na 100 m aż trzech zawodników miało wynik poniżej 10 sekund. Wygrał Jamajczyk Nickel Ashmeade – 9,97, a pecha miał jego rodak, mistrz świata z Daegu (2011) Yohan Blake, który doznał kontuzji mięśnia dwugłowego i nie dotarł do mety.

PAP

drukuj