Myśląc Ojczyzna – prof. Mirosław Piotrowski


Audio MP3
Pobierz

Granice Unii

Jednym z najważniejszych tematów ostatniej w tym roku sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu była kwestia utworzenia unijnej straży granicznej i przybrzeżnej. Z inicjatywą, jak zwykle, wyszła Komisja Europejska.

Zanim przedstawiła stosowne oświadczenie w tej sprawie europosłom, nieco wcześniej projekt ten przedłożyła ministrom spraw zagranicznych 28 krajów członkowskich Unii. Propozycja ta ma być realną odpowiedzią na powstrzymanie nielegalnej migracji do Unii Europejskiej, którą tylko w tym roku oszacowano na półtora miliona. Od dłuższego czasu eksponowani politycy Unii Europejskiej, jak np. szef Rady Europejskiej Donald Tusk, zaczęli głośno mówić o zabezpieczeniu unijnych granic i wzmocnieniu Frontexu. Frontex to powstała jedenaście lat temu unijna agencja do spraw ochrony granic, której siedziba znajduje się w Warszawie. Dotychczas wspomagała ona ochronę granic Unii także w czasie największego naporu imigrantów. Problem leżał nie tyle w słabości tejże agencji, ale w niejasnych decyzjach politycznych. Przypomnę, że gdy premier Węgier Viktor Orban skutecznie bronił granic Unii Europejskiej, wznosząc nawet zasieki, spotykał się z krytyką i sprzeciwem niemieckiej kanclerz, która nakazywała przepuszczać bez kontroli ogromne rzesze ludzi. Popularność pani kanclerz w Niemczech gwałtownie spadła, co przełożyło się również na spadek poparcia jej rodzimej partii CDU, a wzrost notowań formacji konkurencyjnych, takich jak AfD (Alternatywa dla Niemiec). Nie chcąc oficjalnie przyznać się do błędu, Niemcy w porozumieniu z Francją postanowiły obwarować granice Unii. Dotychczas to właśnie rząd niemiecki był przeciwny tworzeniu unijnej straży granicznej. Jednakże widząc możliwość załamania się strefy Schengen, postrzeganej przez większość obywateli jako największy atut członkostwa w Unii Europejskiej, Niemcy zmieniły front.

Nikt nie kwestionuje potrzeby wzmocnienia Frontexu i przywrócenia prawdziwie swobodnego przepływu osób w Unii. Problem, jak zwykle, leży w szczegółach proponowanych rozwiązań. Najwięcej kontrowersji budzi możliwość interwencji europejskiej straży granicznej i przybrzeżnej nawet w przypadku, gdy nie wyraża na to zgody państwo członkowskie. Jest to wyraźne naruszenie jego suwerenności. Powstaje pytanie, czy proponowane przez Komisję rozwiązanie nie stoi w sprzeczności z prawem pierwotnym Unii Europejskiej. Podczas ostatniej debaty w Parlamencie Europejskim na ten temat komisarz Timmermans stwierdził: „Chcemy działać proaktywnie. Będziemy prowadzić monitoring działania krajowej straży granicznej i w razie czego pomagać. To lepsze niż działanie ad hoc i na zasadzie dobrowolności”. Z kolei komisarz Avramopoulos, podsumowując debatę stwierdził: „Suwerenność państw członkowskich będzie nietknięta”. Resztę przekazu utopił w unijnej nowomowie, opowiadając się za zasadą więcej Europy w Europie, a w niej więcej bezpieczeństwa. Wyraził nadzieję, że Parlament nasz wesprze Komisję w tym zakresie. A przywołana Komisja na swojej oficjalnej stronie internetowej w komunikacie dotyczącym proponowanej europejskiej straży granicznej i przybrzeżnej napisała: „Umożliwi to Agencji na wkroczenie i rozmieszczenie zespołów Europejskiej Straży Granicznej i Przybrzeżnej, aby zapewnić działanie na miejscu nawet wówczas, gdy Państwo Członkowskie nie jest w stanie, albo nie chce podjąć koniecznych działań”.

Jak widać Komisja Europejska ma do tego podejście dialektyczne. W trakcie wspomnianej debaty w Parlamencie, jeden z europosłów wspierający Komisję stwierdził, że „trzeba mieć psa przy drzwiach na granicach Unii Europejskiej”. Może i trzeba, ale trzeba także uważać, by ten pies nie pogryzł właściciela. Należy także przypomnieć, że w strefie Schengen znajdują się państwa nienależące do Unii Europejskiej, jak Norwegia, czy Szwajcaria. Czy one zgodzą się na takiego stróżującego pieska? Tak czy inaczej Europa bardziej się zamyka niż wychodzi na zewnątrz. A chrześcijanie w perspektywie zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia powinni otworzyć się na przyjście Chrystusa, który niesie nadzieję.

Już teraz kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia chciałbym Państwu życzyć zdrowych, radosnych, rodzinnych świąt i spokoju płynącego z betlejemskiego żłóbka. Bóg się rodzi, moc truchleje.

prof. Mirosław Piotrowski, europoseł

drukuj