W duchu „Laudato Si”: woda dla mieszkańców Papui-Nowej Gwinei

Bez bieżącej, czystej wody mieszkańcy diecezji Wewak w Papui-Nowej Gwinei chorują, a dzieci muszą przerywać edukację. Dyrektor Caritas Polska ks. Marcin Iżycki, zdecydował o przekazaniu funduszy na zakup zbiorników na wodę dla mieszkańców diecezji – poinformowało PAP we wtorek biuro prasowe Caritas Polska.

W komunikacie podkreślono, że bezpośrednim impulsem do decyzji była rozmowa z księdzem biskupem Józefem Roszyńskim, misjonarzem w Papui-Nowej Gwinei. To jeden z regionów na świecie, które najbardziej cierpią z powodu zmian klimatycznych.

W czasie intensywnych opadów całe połacie Papui-Nowej Gwinei są zalane, ale nie jest to woda zdatna do picia; jest zanieczyszczona i miesza się z wodą z bagien. Jednym z wyzwań lokalnego Kościoła jest budowa zbiorników na wodę zbierających deszczówkę, która będzie służyć przez cały rok. Sam zbiornik jest prostą konstrukcją, jednak koszt przewiezienia go do odpowiedniej lokalizacji jest niejednokrotnie droższy niż sama jego wartość. Jednak dzięki czystej wodzie dzieci z lokalnych wiosek nie chorują i taka inwestycja służy wszystkim przedstawicielom lokalnych wspólnot.

„W odpowiedzi na rosnące zagrożenie zdrowia i życia w biednych regionach świata, Caritas Polska będzie walczyć ze skutkami zmian klimatycznych, będziemy również brać czynny udział w neutralizacji jej przyczyn” – powiedział ks. Iżycki. Dodał, że „od wody życie się zaczyna, stąd i nasza pomoc musi się skupić na równym dostępie do czystej wody i zdrowego pokarmu dla wszystkich mieszkańców ziemi, zarówno tutaj, w Europie, jak i tam, na Pacyfiku”.

Jak informują autorzy komunikatu, w diecezji Wewak znajduje się 49 parafii, zaś na jedną parafię składa się ok. 30 wiosek. W jednej z parafii postawiono aż 7 zbiorników, które służyły kilku tysiącom mieszkańców. Szkoły funkcjonują tylko dzięki bieżącej wodzie, w trakcie susz są zamykane i dzieci nie mają możliwości kontynuowania edukacji. Caritas Polska włącza się w program zakupu nowych zbiorników, widząc w nim szansę na realną zmianę życia tysięcy ubogich.

„Zastanówmy się, kiedy idziemy do sklepu i oglądamy reklamy, czy naprawdę potrzebujemy tych wszystkich produktów” – zasugerował ks. bp Józef Roszyński, pracujący w Papui-Nowej Gwinei.

„Kobiety w Gwinei przygotowują kosmetyki z kokosów, są proste i bardzo zdrowe. Kiedy widzę te morza plastiku w polskich sklepach, kolorowych szamponów i plastikowych opakowań produktów, to przypominają mi się zanieczyszczenia na Pacyfiku. Produkcja tych śmieci w krajach rozwiniętych trafia w końcu do nas. Skutki tego nieograniczonego zużycia energii, spalin, różnych materiałów sprawiają, że niektóre nasze wyspy zaczynają tonąć wraz ze wzrostem poziomu morza. Jest to realny kryzys i jesteśmy ofiarami cywilizacji, która nadużywa tych wszystkich dóbr, które zostały nam dane przez Stwórcę” – podkreślił ks. bp Roszyński.

Autorzy komunikatu przypominają, że 100 lat temu pierwsi misjonarze dotarli do terenów obecnej diecezji Wewak w Papui-Nowej Gwinei. Rozpoczęli ewangelizację od budowy małej szkółki, a w późniejszym czasie postawili pierwszy kościół. Problematyczną barierą był język, na samej wyspie było ich ponad 800, nie wliczając licznych dialektów. Z tego powodu proces docierania w głąb wyspy był długi i żmudny. Do dzisiaj system edukacji i służby zdrowia jest znacznie lepiej rozwinięty przy wybrzeżu. Znaczne odległości, trudności z zaopatrzeniem czy trudny dostęp do wody pitnej zniechęca do pracy wielu lekarzy oraz nauczycieli. Stąd tak ważne są kroki, które poprawią im warunki do pracy dla lokalnych społeczności.

„Chciałbym przytoczyć sentencję, że bieda istnieje nie dlatego, iż nie możemy wyżywić biednych, ale dlatego, że nie możemy zaspokoić bogatych”– przypomniał dyrektor Caritas Polska.

„Pamiętajmy o mieszkańcach Papui-Nowej Gwinei w naszych codziennych nawykach i modlitwie!” – zaapelował ks. Iżycki.

Encyklika „Laudato Si” papieża Franciszka została przyjęta na wyspach Pacyfiku z entuzjazmem i nadzieją. Podkreśla, że na świecie od dziesięcioleci nie szanuje się jedzenia oraz surowców, a regiony, które należą do tzw. „biednego południa”, muszą się zmagać z następstwami złych decyzji sytego świata. Nieodpowiedzialny konsumpcjonizm prowadzić może do zagłady cywilizacji, którą znamy i stanowi wyzwanie dla mieszkańców ze wszystkich długości geograficznych.

PAP/RIRM

drukuj