źródło - archiwum Zgromadzenia Sióstr od Aniołów

[TYLKO U NAS] S. Wanda Boniszewska – iskra kapłanów. Ks. dr M. Siennicki: To wspaniała patronka na dzisiejsze czasy, szczególnie gdy patrzymy na kryzys powołania kapłańskiego

Mistyczka, stygmatyczka, Siostra od Aniołów – tak w skrócie można opisać s. Wandę Boniszewską, której proces beatyfikacyjny rusza w poniedziałek. „To wspaniała patronka, szczególnie gdy patrzymy na kryzys powołania kapłańskiego. Wielu kapłanów gubi się w różnych kontekstach: posłuszeństwa Kościołowi, papieżowi, przełożonym; ewangelizują według własnego pomysłu, a nie według pomysłu Kościoła. S. Wanda jest kapitalną odpowiedzią na dzisiejsze czasy” – wskazuje ks. dr Michał Siennicki SAC, postulator procesu beatyfikacyjnego, w rozmowie z portalem Radia Maryja. „Będziesz iskrą dla kapłanów i nigdy nie zgaśniesz” – mówił Pan Jezus do s. Wandy Boniszewskiej, a ona spełniła Jego pragnienie.

W poniedziałek, 9 listopada, w archidiecezji warszawskiej rozpoczyna się proces beatyfikacyjny s. Wandy Boniszewskiej – mistyczki i stygmatyczki należącej do Zgromadzenia Sióstr od Aniołów. Przeszła przez piekło komunizmu, a swoje cierpienie – związane przede wszystkim z osobistym przeżywaniem Męki Pańskiej – ofiarowała za kapłanów. Ostatnie lata życia spędziła w Domu Generalnym Zgromadzenia w Konstancinie-Jeziornie. Zmarła w opinii świętości 17 lat temu.

Postulatorem procesu na szczeblu diecezjalnym jest ks. dr Michał Siennicki SAC, prawnik kanoniczny oraz absolwent rzymskiego Uniwersytetu Santa Croce i studium dla postulatorów watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

 – Z siostrą Wandą Boniszewską zetknąłem się już kilkanaście lat temu. Umarła w 2003 roku. Kiedy zostawałem pallotynem, mówiło się, że w Konstancinie, blisko naszego zgromadzenia, mieszkała s. Wanda – stygmatyczka. Znałem jej historię. W 2008 r. obejrzałem spektakl pt. „Stygmatyczka” z rewelacyjną rolą Kingi Preis, przygotowany dla telewizyjnej Sceny Faktu. To było moje drugie zetknięcie z s. Wandą. Teraz, kiedy wróciłem z misji na Barbadosie [czytaj więcej] do Polski, mieszkałem w Centrum Animacji Misyjnej w Konstancinie-Jeziornie, gdzie jeden z domów mają pallotyni, a 50 metrów dalej znajduje się Dom Generalny Zgromadzenia Sióstr od Aniołów. W marcu, podczas wiosennego lockdown’u, przełożony wspólnoty wyznaczył mnie jako kapelana Sióstr od Aniołów. Wówczas siostry zwróciły się do mnie z prośbą, żeby zostać postulatorem procesu beatyfikacyjnego s. Wandy Boniszewskiej – zaznacza ks. dr Michał Siennicki w rozmowie z Radiem Maryja.

Wanda Boniszewska była zwyczajną siostrą. Wiodła skryte przed doczesnym światem życie, co wynikało zarówno z jej pokory, jak i reguły Zgromadzenia.

– Jak rozmawiałem z Siostrami od Aniołów, okazało się, że bardzo wiele z nich żyjąc w zakonie obok niej – do końca tak naprawdę nie wiedziało, kim była Wanda Boniszewska (…). Siostry od Aniołów są zakonem ukrytym. Jeśli spotykamy siostrę z tego zgromadzenia, to ona nie powie nam, że jest siostrą. W konstytucjach mają zapisane, by nie mówić o tym innym, jeśli nie zachodzi taka potrzeba – wyjaśnia postulator.

Wanda Boniszewska wychowała się w religijnej rodzinie jako piąte z jedenaściorga dzieci Heleny i Franciszka Boniszewskich. Pragnienie z dzieciństwa, aby zostać siostrą zakonną, zrealizowała w wieku 18 lat – 6 stycznia 1925 r. wstąpiła do bezhabitowego Zgromadzenia Sióstr od Aniołów. Śluby wieczyste s. Wanda Boniszewska złożyła 2 sierpnia 1933 r.

– Siostra Wanda miała dwie siostry rodzone, które wstąpiły do zakonu. Jedna z nich była przełożoną generalną, a druga wstąpiła do zakonu będąc już wdową, więc nazwisko miała po mężu. W Konstancinie s. Wanda jest pochowana razem z drugą z rodzonych sióstr – mówi ks. Michał Siennicki.

Niedługo po śmierci s. Wandy światło dzienne ujrzał prowadzony przez nią dziennik, zatytułowany „Ukryta przed światem”. Do publikacji dzieła i rozpowszechnienia postaci s. Wandy Boniszewskiej przyczynił się ks. Jan Pryszmont, jeden z jej kierowników duchowych.

– W dzienniku ujawnia się element, że s. Wanda chce pozostać ukryta przed światem. Swoje cierpienie, związane przede wszystkim ze stygmatami, ofiaruje za kapłanów, osoby konsekrowane, ale to wszystko przeżywa w sposób ukryty. Jej śmierć staje się momentem, kiedy ks. Pryszmont zaczyna o tym mówić – wskazuje rozmówca Radia Maryja.

W wieku 12 lat odczuła pierwsze bóle w miejscach, gdzie Pan Jezus miał rany po gwoździach, w boku oraz wokół głowy. Kilka lat później dolegliwości regularnie się nasilały, gdy odprawiała Drogę Krzyżową lub rozważała Mękę Zbawiciela. Swoje cierpienie ofiaruje szczególnie za kapłanów.

„Moje cierpienia za kapłanów i zakony datują się od roku 1934 w Wielki Czwartek, ale nie były stałe. Dopiero w roku 1935 Najukochańszy zapragnął (…) stałego cierpienia za kapłanów. Cierpienia moje były bolesne, więcej duchowe (…). Najukochańszy pragnie zadośćuczynienia za kapłanów 'letnich' i za 'zimnych', za zakony więcej umartwienia. Z polecenia Ducha Świętego rozumiem, że mam wynagradzać za kapłanów i zakony w Polsce, a najczęściej z naszej diecezji, ale niekiedy i z innych państw, jak: Włochy, Grecja, Jugosławia” – napisała stygmatyczka na polecenie swojego spowiednika ks. Czesława Barwickiego, opisując zalecenia Pana Jezusa o przyjęciu cierpień za kapłanów.

– S. Wanda jest niezwykle aktualna w dzisiejszym świecie w kontekście tego, co dzieje się z powołaniami kapłańskimi. Z jednej strony problem z pewną wiernością, a z drugiej strony problem z głębokim oddaniem siebie samego powołaniu zakonnemu bądź kapłańskiemu. Jej powołanie było aktualne również kilkadziesiąt lat temu. W swoim dzienniku zapisuje rozmowę z Jezusem, który proponuje jej to cierpienie. Zapisała, że się boi, że się wzbrania. Pan Jezus potwierdza, że nie ogranicza jej woli: „Proponuję ci, że możesz to wybrać”. Wanda Boniszewska jest dla nas przykładem, że można wybrać wolę Pana Boga, nawet gdy jest ona trudna, po ludzku ciężka do zaakceptowania, która będzie wiązała się z cierpieniem. Jest możliwa do zaakceptowania, bo tak naprawdę jest to jedyna droga do świętości (…). Jest wspaniałą patronką na dzisiejsze czasy, szczególnie gdy patrzymy na pewien kryzys powołania kapłańskiego. Nie tyle samej liczby powołań kapłańskich, co kryzys związany z tożsamością kapłana. Wielu kapłanów w tym świecie gubi się w różnych kontekstach: posłuszeństwa Kościołowi, posłuszeństwa papieżowi, posłuszeństwa przełożonym zakonnym. Wielu kapłanów i zakonników do końca nie wie, czy ma żyć w klauzurze czy na zewnątrz, ewangelizują według własnego pomysłu, a nie według pomysłu Kościoła. S. Wanda jest kapitalną odpowiedzią na dzisiejsze czasy – akcentuje ks. dr Michał Siennicki.

Od 1933 r. przebywała w domu zakonnym w Pryciunach pod Wilnem. Po II wojnie światowej przestaje istnieć Rzeczypospolita w dotychczasowych granicach, zatem Siostry od Aniołów mieszkające na Wileńszczyźnie pozostają na terenie Związku Radzieckiego. Od  1946 r. u Sióstr ukrywa się o. Antoni Ząbek, tropiony przez sowieckie służby bezpieczeństwa. W Wielkanoc 9 kwietnia 1950 r. o. Ząbek został aresztowany i oskarżony przez Sowietów o przynależność do agentury Watykanu. Dwa dni później zatrzymano także s. Wandę Boniszewską.

Osadzono ją najpierw w areszcie w Wilnie, gdzie zabrano jej m.in. różaniec i medaliki, które miała przy sobie. Wobec tego robiła różańce z chleba. Poddawana była ciągłym przesłuchaniom i torturom. Została skazana na 10 lat łagrów za – jak głosił wyrok – rozpowszechnianie antysowieckich wymysłów pod pozorem kontaktów z życiem pozagrobowym, nielegalne nauczanie dzieci religii i ukrywanie kapłana. W 1951 r. została wywieziona na Syberię. Większość czasu przeleżała w szpitalu z powodu zdrowotnych dolegliwości, min. stygmatów, które obficie krwawiły. W związku z tym poddawano ją licznym badaniom.

– Zachowały się zapiski tych lekarzy, którzy mówili, że widzą, iż „coś jest na jej ciele”. Niektórzy stwierdzają, że są to żylaki, które się otwierają. To bardzo ciekawe w kontekście książki, którą napisał ekspert kongregacji ds. świętych, Paolo Maria Marianeschi – lekarz z Włoch, który bada fenomen stygmatów. Zwraca uwagę, że w procesach beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym trzeba wskazać, iż stygmaty miały miejsce bez wyjaśniania ich przyczyny. To przedziwna rzecz, że dzięki zapiskom lekarzy w łagrze sowieckim mamy dowód na to, że stygmaty miały miejsce. Dokonują tego, o czym mówi norma kongregacji ds. świętych – stwierdzają fakt istnienia stygmatów – podkreśla postulator.

Cierpienia doświadczane w łagrach ofiarowała za kapłanów i swoich oprawców. Na efekty westchnień do Pana Boga nie trzeba było długo czekać. Jeden z naczelników więzienia dyskretnie prosił ją, aby modliła się za jego rodzinę o odzyskanie wiary. Podobną prośbę usłyszała od osłuchującej ją lekarki.

22 sierpnia 1956 r. oznajmiono s. Wandzie Boniszewskiej, że została skazana niesłusznie i wychodzi na wolność. W łagrze spędziła w sumie 6 lat i cztery miesiące. W październiku tego samego roku udała się do Chylic pod Warszawą, następnie pracowała w Białymstoku, Lutkówce koło Grodziska Mazowieckiego i Częstochowie.

– Kiedy s. Wanda wraca do Polski, stygmaty nie są widoczne, aczkolwiek jest to świadectwo tylko osób z zewnątrz. Proces beatyfikacyjny będzie miał za zadanie dojść do prawdy. Jeśli szukamy zdjęć s. Wandy z czasu, kiedy jest w Białymstoku, Częstochowie czy Warszawie, można zwrócić uwagę, że dość ciekawie się ubiera. Nosi dosyć długie rękawy, spod których widać tylko końce palców. Miejsca, gdzie były stygmaty są zasłonięte. To by wskazywało, że prawdopodobnie stygmaty jeszcze się pojawiają. Tego do końca nie wiemy. Proces beatyfikacyjny będzie miał za zadanie to wyjaśnić – wskazuje ks. Michał Siennicki.

Wanda Boniszewska w Częstochowie przebywała przez 22 lata. Spędzała tam wiele czasu na modlitwie przed wizerunkiem Czarnej Madonny.

„Od zamieszkania w Częstochowie (13 grudnia 1966 r.) mój kontakt z Panią Jasnogórską był bardzo wyraźny. Często po Komunii św. czułam się uszczęśliwioną, bo obok Najukochańszego Zbawiciela w swej ogromnej miłości stawała i Najświętsza Jego Matka, Współodkupicielka, otaczająca (…) miłością specjalną swoich synów – kapłanów. Moje rozmyślania czy audiencje były radosne i cierpiące, bo Niepokalane Serce Matki pragnie pomagać kapłanom i zakonom, Kościołowi i całemu światu. Matka Boża mocno bolała nad obojętnością, słabą wiarą i brakiem miłości…” – napisała mistyczka.

W 1988 r. s. Wanda Boniszewska została przeniesiona do Domu Generalnego w Konstancinie, gdzie spędziła resztę życia. Zmarła 2 marca 2003 r. w wieku 96 lat i po 79 latach życia zakonnego. „Będziesz iskrą dla kapłanów i nigdy nie zgaśniesz” – mówił Pan Jezus do s. Wandy Boniszewskiej, a ona spełniła Jego pragnienie.

2 października br., w uroczystość Aniołów Stróżów – święto patronalne Sióstr od Aniołów – ks. kard. Kazimierz Nycz wydał edykt, w którym ogłosił datę pierwszej uroczystej sesji procesu beatyfikacyjnego. 9 listopada zostanie zaprzysiężony Trybunał.

– Jako postulator przygotowałem listę świadków, którzy prawdopodobnie mają coś do powiedzenia Kościołowi na temat świętości, stygmatów i mistycznych przeżyć s. Wandy Boniszewskiej. Wyznaczone przeze mnie osoby będą zeznawały przed delegatem biskupa, promotorem sprawiedliwości i notariuszem. Po przysiędze 9 listopada, delegat biskupa, promotor sprawiedliwości i notariusz mają zamknięte usta i nie mogą nic mówić o tym, co usłyszą w trakcie procesu. Nie mogę informować, kto znajduje się wśród świadków, aby te osoby mogły zeznawać w wolności, świadczyć o prawdzie. Proces beatyfikacyjny nie służy temu, żeby „na siłę” kogoś zrobić świętym i kogoś beatyfikować. Proces beatyfikacyjny służy ukazaniu prawdy – zaznacza rozmówca Radia Maryja.

Modlitwa o beatyfikację Służebnicy Bożej s. Wandy Boniszewskiej

Boże, który Służebnicę Bożą siostrę Wandę Boniszewską ze Zgromadzenia Sióstr od Aniołów powołałeś do prowadzenia życia ukrytego oraz dałeś jej szczególną łaskę uczestniczenia w męce Twojego Syna i składania w ofierze swego cierpienia w intencji kapłanów spraw, aby Kościół wyniósł Ją do chwały ołtarzy i doznawał Jej nieustannego wstawiennictwa. Przez Jej przyczynę zechciej udzielić mi łaski, o którą pokornie Cię proszę… Amen.

Osoby posiadające listy i świadectwa dotyczące s. Wandy Boniszewskiej mogą zgłaszać się do ks. dr. Michała Siennickiego (Wyższe Seminarium Duchowne Księży Pallotynów przy ul. Kilińskiego 20, 05-850 Ożarów Mazowiecki; e-mail: postulator@pallotyni.pl). Postulator procesu zwraca się także z prośbą o powiadamianie o łaskach otrzymanych za przyczyną Sługi Bożej.

 

Monika Bilska/radiomaryja.pl

 

 

drukuj